Urodził się 18 listopada 1982 roku w Stalowej Woli. Studiował na Wydziale Grafiki (dyplom w Pracowni Filmu Animowanego prof. Jerzego Kuci, 2007) oraz w Międzywydziałowej Pracowni Intermediów ASP w Krakowie. Prowadzi zajęcia w Pracowni Rysunku Narracyjnego na macierzystej uczelni.
Laureat nagród w dziedzinie komiksu i projektowania, m.in. Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi (2007), Grand Prix Ogólnopolskiego Konkursu Książek i Albumów o Sztuce (2011). Reprezentant Polski na 14. Biennale Architektury w Wenecji (2014).
Przepisywanie historii

Jakub Woynarowski, z cyklu "Novus Ordo Seclorum", 2013, fot. dzięki uprzejmości artysty
To, co najbardziej charakterystyczne dla Jakuba Woynarowskiego, to przedstawianie teoretycznej refleksji za pomocą środków wizualnych. Artysta jest wielbicielem teorii spiskowych, z których zapożycza wybrane wątki, konstruując własną narrację o tajnej ikonoklastycznej loży, odpowiedzialnej za artystyczne, religijne i polityczne rewolucje w dziejach nowożytnej kultury zachodniej. Za pomocą diagramów, atlasów lub esejów wizualnych przepisuje akademicką historię sztuki. W ramach rozwijanego od 2012 roku projektu "Novus Ordo Seclorum" ("Nowy Porządek Wieków)" zestawia dorobek dawnych i nowoczesnych prądów artystycznych z wątkami alchemicznymi oraz masońskimi, przedstawiając historię w sztuce jako teorię spiskową.
Tworzy pojęcie kontrolowanej paranoi, w efekcie której w pisaniu historii sztuki pewne trendy wyodrębniają się kosztem innych, marginalizowanych lub wycinanych.
Proponuję skonstruowanie alternatywnej wersji dobrze znanej historii. Nie zmienia to faktu, że u źródeł tej wizji tkwią autentyczne wydarzenia i kreatywny historyk mógłby napisać na ich podstawie zupełnie inną opowieść o sztuce, niż ta, do której przywykliśmy – mówi Woynarowski w rozmowie z Martą Lisok, kuratorką wystawy "Nigredo" w Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach.
Wizja, którą Woynarowski proponuje, nie jest kompletna, pozostawia odbiorcy pole do snucia domysłów oraz do stworzenia własnego nowego porządku. Artysta opisuje mechanizm powstawania tego rodzaju alternatywnych narracji przytaczając jako przykład historię sentencji "Novus Ordo Seclorum" umieszczonej na banknocie jednodolarowym. To właśnie na jego podstawie zrodziła się teoria spiskowa o wszechwładnych masonach i nowym porządku świata (NWO), bowiem słowo "seclorum" tłumaczono błędnie jako "seculorum", wskazując na ideę "nowego świeckiego porządku".
Teorie spiskowe często opierają się na takich drobnych zakłamaniach i przesunięciach, które napędzają paranoiczną reakcję łańcuchową. Nie ukrywam, że sam z przyjemnością chciałbym taką machinę uruchomić.
Ważnym polem działalności Woynarowskiego są także projekty z pogranicza teorii i praktyki wizualnej, realizowane głównie we współpracy z Jakubem Mikurdą. Efekty ich pracy opublikowano w dwóch książkach: "Wunderkamera" (analiza twórczości Terry'ego Gilliama) i "Corpus Delicti" (analiza twórczości Waleriana Borowczyka).
Od sztuki dawnej do nowoczesnej

Jakub Woynarowski, z cyklu "Labirynt", fot. dzięki uprzejmości artysty
Woynarowski prowadzi historyczne poszukiwania, przesiaduje w archiwach, kolekcjonuje reprodukcje, by przeprowadzić dowód na istnienie związku sztuki dawnej z XVI, XVII i XVIII wieku ze sztuką nowoczesną – XX-wieczną.
Staram się zwrócić uwagę na fakt, że sztuka dawna w sensie metryki może być bardzo współczesna – zarówno w sferze estetyki, jak i konceptu. Można analizować przeszłość w sposób nowoczesny, ale można też pozostać konserwatywnym zwolennikiem nowoczesności, który radykalnie oddziela stare od nowego. Ja jednak – ponieważ z natury jestem przekorny – chętnie wydobywam z wizualnych archiwów wszelkie niezborności.
W wywiadzie towarzyszącym jego wystawie "Nigredo" w BWA w Katowicach artysta wskazuje wybiegające daleko w przeszłość korzenie awangardy. Przypomina, że część jej twórców wydobywała z przeszłości zjawiska, nadając im nowoczesny kontekst. Przykładem jest twórczość czerpiącego ze sztuki manierystycznej i barokowej Salvadora Dalego czy Pabla Picassa zaczytującego się w "Szkicowniku Drezdeńskim" Albrechta Dürera, w którym rzeczywistość sprowadzono do prostych form geometrycznych. Ważnym dla Woynarowskiego przypadkiem jest ruch Sztuk Niezbornych, kwestionujący opozycję pomiędzy kulturą popularną i elitarną awangardą. Artysta przypomina, że choć działali w drugiej połowie XIX wieku, to większość ich przedsięwzięć do złudzenia przypomina akcje dadaistów i prace Fluxusu.
Taka wizja uderza oczywiście w mit awangardowego artysty, zaczynającego pracę ex nihilo, niejako anulując dokonania poprzednich pokoleń. Łatwo wykonać taki gest odcięcia, ale dzięki własnym historycznym poszukiwaniom wiem, że ciężko wyznaczyć jednoznaczną cezurę rozumianą jako początek nowoczesności.
Alchemia i masoneria

Jakub Woynarowski, z cyklu "Wernalina", fot. dzięki uprzejmości artysty
Inspiracji szuka m.in. w sposobach ilustrowania systemów wiedzy tajemnej – alchemii i masonerii, w przypisanym im alfabecie znaków i motywów, które umożliwiają scalenie oderwanych elementów w jedną całość. Fascynują go także zjawiska quasi-religijne, funkcjonujące poza oficjalnym obiegiem idei, których ważnym elementem jest tajemnica.
[…] wiedza tajemna […] swoją siłę oddziaływania zawdzięcza obecności wielu niedopowiedzeń, elitarności i hermetyczności. Poniekąd te wszystkie cechy nasuwają skojarzenia z systemem sztuki, który też jest w dużej mierze zamkniętą strukturą, w którą zagłębiamy się, pokonując kolejne szczeble. "Artworld" także operuje własną symboliką, językiem i tradycją. André Rouillé wprost porównuje działanie podmiotów świata sztuki z magiczną grupą, od której zależy skuteczność artysty-magika.
W projekcie "Wernalina", zainspirowany opowiadaniem Stanisława Lema "Ciemność i pleśń" oraz teoriami naukowymi o hipotetycznym hormonie wzrostu rośliny, tworzy luźną opowieść o relacji materii żywej i nieożywionej.
Obiekt wyrwany z naturalnego kontekstu i wstawiony w sterylną przestrzeń, nagle ujawnia swoją dziwaczność […] takie działanie można porównać z aktem transmutacji […] tworząc projekt "Wernalina" zebrałem cały kurz z mieszkania do szklanki, która została odwrócona i umieszczona na postumencie. Na czas wystawy stała się retortą, a zarazem współczesną rzeźbą.
Czarny kwadrat

Jakub Woynarowski, z cyklu "Wunderkamera", fot, dzięki uprzejmości artysty
Woynarowski w czasie przeszukiwania archiwów wynajduje obrazy o – jak sam je nazywa – "ikonoklastycznym potencjale". Wśród przykładów takich obrazów artysta wymienia m.in. "Odwrocie malowidła" Cornelisa Gijsbrechtsa, niektóre obrazy Johna Haberle oraz ilustracje do "Dziejów Świętej Rusi" Gustava Doré i "Polowania na Żmirłacza" Lewisa Carrolla. Słynny "Czarny kwadrat na białym tle" Kazimierza Malewicza nazywa Woynarowski "antyikoną" i wskazuje na jego podobieństwa do znacznie wcześniejszych dzieł.
[…] równie ciekawego – o ile nie ciekawszego – przykładu dostarcza nam Robert Fludd w swym traktacie z 1617 roku, gdzie znajdziemy grafikę do złudzenia przypominającą pracę rosyjskiego artysty. Jest to dobry przykład wykorzystania języka abstrakcyjnej symboliki w odniesieniu do systemu wiedzy tajemnej. Na kartach swojej książki […] pierwszą ryciną, prezentującą pierwotny chaos był właśnie czarny kwadrat, opisany formułą 'Et sic in infinitum (I tak dalej w nieskończoność).'
Gabinety osobliwości

Jakub Woynarowski, z cyklu "Hikikomori", fot. dzięki uprzejmości artysty
W swoich esejach wizualnych sięga po motyw gabinetu osobliwości jako miejsca harmonii rzeczy, konceptu jedności w wielości. Według niego gabinety mogą być prototypem współczesnej galerii sztuki, a zamknięte w formie ekskluzywnych mebli, przywodzą na myśl dzisiejsze komputery.
Dobrym przykładem jest mebel stworzony w XVII wieku na zamówienie Philippa Hainhofera. Miał on wszystkie funkcje współczesnego komputera, począwszy od systemu katalogów, aplikacji do pisania czy odtwarzania muzyki, a skończywszy na różnego rodzaju grach. Paralela ta sięga zresztą znacznie dalej – wielu badaczy wskazuje na podobieństwo między współczesnymi internetowymi blogami a gabinetami osobliwości. Jak wiadomo, internet to kopalnia wszelkiego rodzaju dziwactw, odstępstw, ekscesów – słowem: wszystkiego, co nie mieści się w kanonach.
Swoje grafiki i rysunki buduje znakami – literami, z których można formować dowolne słowa.
Interesują mnie wizerunki obiektów sprowadzone do poziomu abstrakcyjnego znaku, przy czym stopień ich figuratywności jest definiowany poprzez zmienny kontekst.
Przykładem takiego działania jest eksperymentalny 8-stronicowy komiks "Hikikomori", w którym Woynarowski podjął próbę stworzenia wizualnego alfabetu w oparciu o wizerunki przedmiotów codziennego użytku. Poszukując analogii pomiędzy nimi, zsyntetyzował ich formy, tak aby z realistycznego instruktażowego rysunku wydobyć abstrakcyjny potencjał. Np. ta sama grafika przedstawiająca czarne koło równocześnie może okazać się obrazem cienia, dziury lub plamy cieczy.
Do listy jego eksperymentalnych komiksów można zaliczyć także "Historię ogrodów" i "Mangghę", jak również najnowszy komiks "Nietoty" (wg tekstu Sebastiana Majewskiego), które są przykładem politycznego eseju wizualnego, opartego o język aluzyjnej abstrakcji.
Eseje wizualne

Jakub Woynarowski, z cyklu "Manggha", fot. dzięki uprzejmości artysty
Język znaków rozwija w swoich eksperymentalnych komiksach, których forma bardziej przypomina eseje lub atlasy wizualne, a czasem powieści graficzne. Nigdy jednak nie przedstawia w nich człowieka, koncentrując się jedynie na należących do niego przedmiotach. Leitmotivem wszystkich projektów czyni triadę barwną czerń-biel-czerwień (według alchemicznej formuły nigredo-albedo-rubedo) oraz trzy podstawowe figury geometryczne: trójkąt, kwadrat i koło.
W 2010 roku Woynarowski stworzył projekt "Manggha" o jednym z najsłynniejszych polskich kolekcjonerów sztuki japońskiej, Feliksie "Manggha" Jasieńskim. Zbiór 40 wielkoformatowych ilustracji wzbogacony jest o fragmenty pisanych ostrym piórem tekstów głównego bohatera. W posthumanistycznej powieści graficznej "Historia ogrodów" (2010), przedstawia z kolei świat, którym pod nieobecność człowieka władają przedmioty, owady i rośliny.
Biennale w Wenecji
Artysta chętnie wykorzystuje w swojej pracy metody wizualizacji z pogranicza nauki i sztuki, takie jak diagram lub infografika. Najbardziej rozbudowany projekt tego typu, który zrealizował dotychczas, to "Outopos" – wizualny esej na temat utopii, funkcjonujący w postaci strony internetowej (pierwszej pracy wirtualnej, włączonej do kolekcji Bunkra Sztuki).
Na 14. Biennale Architektury w Wenecji – we współpracy z Instytutem Architektury z Krakowa – Woynarowski stworzył diagramy "Figury niemożliwe" (2014). Przybliżały one symbolikę baldachimu nagrobka Józefa Piłsudkiego, którego replikę wstawiono do środka Pawilonu Polski.
Artysta – kurator

Jakub Woynarowski, z cyklu "W powietrzu, na lądzie i morzu", fot. dzięki uprzejmości artysty
Woynarowski – kurator wystawę traktuje jako jednorazową instalację site-specific. W 2010 roku razem z Mateuszem Okońskim i Kubą Skoczkiem zrealizował "Quadratum Nigrum" w ramach wydarzenia Zbiornik Kultury w Krakowie. Oddana im przestrzeń Klubu Fabryka zainspirowała ich do wykonania eksperymentu. Analizując architekturę galerii, odkryli że znajdują się w niej wszystkie elementy typowe dla świątyni masońskiej: ze ściany wyrastają trzy filary, na podłodze widoczna jest ułożona z flizów szachownica – pozostałość po łazience, a do sali wchodzi się po schodach, które wyglądają jak wysoka drabina.
[…] podrasowaliśmy te obiekty znalezione, obudowując je również własną narracją, opartą o dzieła sztuki dawnej – od osiemnastowiecznych woluminów po staroruską ikonę. W ten właśnie sposób powstał white cube, będący jednocześnie pseudo-masońską świątynią. Oczywiście nie chodziło w tym przypadku o zbudowanie autentycznej loży, ale raczej o powołanie metaforycznej świątyni bliżej nieokreślonego kultu, opartej o skomplikowaną symbolikę, przywodzącą na myśl barokowe alegorie.
Innym przykładem wystawy, której koncept narodził się w dużej mierze z inspiracji przestrzenią galerii jest projekt "Ha-ha", zrealizowany w przestrzeni Bunkra Sztuki. Tytuł nawiązuje do angielskiego terminu zapożyczonego ze sztuki ogrodowej i oznaczającego ukrytą granicę ogrodu w formie mało widocznego głębokiego rowu, uniemożliwiającą jej przekroczenie (po polsku to aha).
Ten mechanizm jest również widoczny w świecie sztuki, który – deklarując swoją otwartość – zarazem potrzebuje tego rodzaju zakamuflowanej granicy.
Woynarowski wykorzystał naturalny element architektoniczny znajdujący się w budynku – kanał ciągnący się wzdłuż najdłuższej ściany galerii, w którym umieścił dziesięciometrowej długości cytat z grafiki Robert Fludda "Et sic in infinitum".
Ponieważ tekst znajdował się poniżej linii podłogi, był on widoczny dla odbiorcy dopiero w momencie, gdy ten zbliżył się do ściany – efekt niespodzianki skłaniał widzów do reakcji, podobnie jak w przypadku oryginalnego ogrodowego 'Ha-ha'.
Z kolei w swoim rodzinnym mieście, w lesie zlokalizowanym w pobliżu historycznego budynku Dyrekcji Huty Stalowa Wola, artysta zrealizował kuratorski projekt "Ostatnia, nowa", którego koncept odwoływał się do przedwojennej historii miejsca – stworzonego w środku puszczy nowoczesnego miasta-ogrodu, a zarazem wyspecjalizowanego ośrodka produkcji militarnej.
Innym razem, przy okazji działania na Wzgórzu Wawelskim ("CSW Zamek Wawelski" – razem z Anetą Rostkowską w ramach festiwalu ArtBoom), oprócz zaanektowania poszczególnych obiektów zamkowych, wraz z Rostkowską napisał manifest "Stosowane Sztuki Gonzo". Wyeksponował w nim między innymi wątek magicznej sekty, której praktyki krytyczno-kuratorskie przypominają improwizacje wykonywane w oparciu o aleatoryczną partyturę. Tą partyturą jest sama przestrzeń, która w wyniku rytualnych działań podlega symbolicznemu zawłaszczeniu.
W 2015 Woynarowski został laureatem Paszportów Polityki.