Content anchor

"Maria Skłodowska-Curie" w reż. Marie Noelle


Kadr z filmu "Maria Skłodowska-Curie", reżyseria: Marie Noelle, 2016. Na zdjęciu: Karolina Gruszka, fot. Witold Baczyk/Kino Świat
Kadr z filmu "Maria Skłodowska-Curie", reżyseria: Marie Noelle, 2016. Na zdjęciu: Karolina Gruszka, fot. Witold Baczyk/Kino Świat

W biograficznym filmie Marie Noelle jest i melodramat i opowieść emancypacyjna, jest historia zakazanego romansu i portret epoki. Brakuje jedynie Skłodowskiej-Curie, jej umysłowości, geniuszu i wyjątkowości.

Noelle rozpina swój film między dwoma wydarzeniami kluczowymi dla naukowej biografii Skłodowskiej-Curie. Zaczyna go w 1903 roku, od Nagrody Nobla otrzymanej przez małżeństwo Piotra i Marie Curie, kończy zaś drugim wyróżnieniem Akademii, przyznanym Skłodowskiej osiem lat później. Można by więc oczekiwać, że film Marie Noelle opowie nam o wyjątkowej drodze Skłodowskiej jako naukowca, kogoś, kto rzuca wyzwanie nieznanemu, pokonuje przeszkody i mierzy się z własnymi słabościami, by odkryć to, co dotąd pozostawało tajemnicą natury.

Rozważna…

 

 

Tymczasem w "Marii Skłodowskiej-Curie" laboratorium jest raczej teatralną scenerią niż areną jakiejkolwiek walki. Główna bohaterka wprawdzie przechadza się pomiędzy laboratoryjnymi sprzętami i raz po raz przygląda się lśniącym fiolkom, ale - prawdę mówiąc – dla Marie Noelle są to jedynie sceny przystankowe pozwalające odpocząć od innych wątków historii.

Francuska reżyserka dezerteruje – uznawszy, że chemia jest zbyt mało widowiskowa i zbyt nudna, by mogła stanowić temat filmowej opowieści, nawet nie próbuje opowiadać o doniosłości odkryć Skłodowskiej oraz o trudzie, jaki za nimi stał. A szkoda. O tym, że naukowe przełomy mogą być materią fascynującej opowieści, przekonywał choćby Morten Tyldum w "Grze tajemnic", historii Alana Turinga, genialnego matematyka pracującego nad złamaniem kodu Enigmy. Tam kryptologia okazywała się nie mniej ciekawa niż uczuciowe rozterki bohaterów, a sprawy zawodowe splatały się z prywatnymi i wzajemnie na siebie wpływały.

…i romantyczna

 

 

U Noelle nauka jest tylko pretekstem. Tym, co naprawdę interesuje francuską reżyserkę, jest socjologiczne tło i emocjonalne wybory Skłodowskiej. Głównym tematem jej filmu staje się zatem  romans, jaki po śmierci Pierre'a Curie połączył noblistkę z żonatym naukowcem Paulem Langevinem,  a który stał się przyczyną wielkiego obyczajowego skandalu.

Jest coś przewrotnego w sposobie, w jaki Noelle opowiada o związku obojga naukowców. Z jednej strony staje ona po stronie bohaterki i pokazuje, że to hipokryzja paryskiej socjety kazała widzieć w Skłodowskiej gorszycielkę i grzesznicę. Z drugiej zaś strony sama przyjmuje perspektywę plotkarza, który z wypiekami na twarzy przygląda się zakazanemu romansowi, nie próbując nawet przez chwilę zrozumieć, skąd się wziął, co oznacza dla każdej ze stron, jakie jest jego znaczenie dla obojga kochanków. Oglądając film Noelle nie możemy poczuć emocjonalnej więzi z bohaterami, nie rozumiemy ich uczucia, nie kibicujemy mu. Patrzymy na ich relację z bezpiecznego dystansu.

Paryska dulszczyzna

Kadr z filmu "Maria Skłodowska-Curie", reżyseria: Marie Noelle, 2016. Na zdjęciu: Samuel Finzi, Piotr Głowacki, Karolina Gruszka, fot. Witold Baczyk/Kino Świat
Kadr z filmu "Maria Skłodowska-Curie", reżyseria: Marie Noelle, 2016. Na zdjęciu: Samuel Finzi, Piotr Głowacki, Karolina Gruszka, fot. Witold Baczyk/Kino Świat

"Maria Skłodowska…" jest wreszcie opowieścią emancypacyjną. Historią walki genialnej kobiety o uznanie ze strony mizoginicznego świata paryskich akademików. Ale u Noelle ona także nie może wybrzmieć z odpowiednią mocą.  Bo "Maria Skłodowska…" próbuje być zarazem romansem, opowieścią o rodzinie Curie (zagubiony wątek teścia), historią naukowca i opowieścią o wyzwalaniu z patriarchalnego gorsetu, a okazuje się jedynie przewidywalnym zlepkiem urodziwych  obrazków.

Jeśli ktoś ratuje film Noelle, to jest to Karolina Gruszka. Polska aktorka, która w kinie ostatnimi laty obsadzana jest w rolach eterycznych uwodzicielek, tym razem wcieliła się w postać z krwi i kości. I świetnie tę postać wymyśliła. Skłodowska Karoliny Gruszki przebywa długą drogę, która delikatną żonę i matkę zmienia w kobietę pewną siebie i własnej siły. Ta przemiana nie odbywa się jedynie w warstwie werbalnej, ale przede wszystkim na poziomie gestu, mimiki, sposobu poruszania się. Karolinie Gruszce udało się bowiem zbudować przekonującą postać, przebić się przez fabularne mielizny i opowiedzieć o Skłodowskiej jako kobiecie podejmującej walkę o samą siebie.

I choć rola polskiej aktorki musi budzić uznanie, nie zmienia faktu, że "Maria Skłodowska…" okazuje się filmem niespełnionym, wymuskanym, ale psychologicznie niepełnym. Skłodowska-Curie, jedna z najbardziej fascynujących kobiet w historii światowej nauki, z pewnością zasłużyła na pełniejszy, lepiej odmalowany portret.  
  • "Maria Skłodowska-Curie", reż. Marie Noelle, zdj. Michał Englert. Występują: Karolina Gruszka, Izabela Kuna, Arieh Worthalter, Charles Berling, Malik Zidi, Daniel Olbrychski, Premiera 3 marca 2017 r.
 
Bartosz Staszczyszyn

Tagi: maria skłodowska curieMarie Noellekarolina gruszkawaldemar pokromskimichał englertpiotr głowacki

Facebook Twitter Reddit Share

Podobał Ci się nasz artykuł? English newsletter here

Zapisz się na newsletter

  • 0 subscribers
  • Zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. nr 101, poz.926)wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Instytut Adama Mickiewicza (IAM) z siedzibą w Warszawie (00-560), przy ul. Mokotowskiej 25. Podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikom przysługuje prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

  • Email Marketingby GetResponse

Zobacz także: