Kizi Mizi


Kadr z filmu animowanego "Kizi Mizi" w reżyserii Mariusza Wilczyńskiego, źródło: www.filmpolski.pl

Mariusz Wilczyński wierzy w magię kina. Udowodnił to wieloma wcześniejszymi filmami, z animacją Czasy przeszły (1998) na czele. Ma także zaufanie do inteligencji widza, którego konfrontuje z nadrealną logiką swoich opowieści i wymagającą uwagi formą. Chętnie stawia trudne pytania i unika jednoznacznych odpowiedzi nawet wówczas, gdy opowiada pozornie prostą historię miłosnego trójkąta, jak to ma miejsce w Kizi Mizi.

Film rozpoczyna się od ujęcia przemysłowego miasta ze stojącym w środku kadru dużym, sześciennym budynkiem z kilkoma otworami, przez które zasysane są statki, pociągi, samoloty. To dziwne pudełko wciąga również oko kamery i wraz z nim zabiera w czerń widza. Znajdujemy się w przestrzeni umownej i magicznej, która - jak jaskinia platońska - oferuje widzom jedynie cienie rzeczywistości. Po chwili z czarnej otchłani wyłania się stare radio, z którego dobiega znamienny fragment piosenki "Oni zaraz przyjdą tu" zespołu Breakout: "Wiem nóż ten był do chleba, już nie będziesz zdradzać mnie". Czyżby Wilczyński psuł widzom zabawę, uprzedzając fakty. A może te słowa pełnią funkcję napisów stosowanych w kinie niemym? Po kolejnym wyciemnieniu pojawia się narysowany Wilczyński, który uruchamia projekcję wyciągniętego z sejfu filmu Kizi Mizi. To już trzeci początek filmu, kolejne pudełko w tej szkatułkowej opowieści.

Biorąc główną historię w tak wiele nawiasów, i umieszczając przed całością podtytuł "Pierwsza Dobranocka dla Szczypiorka", Wilczyński sugeruje, że mamy do czynienia z bajką dla dorosłych. Bohaterami tej bajki są zwierzęta - Mysz i dwa Kocury - między którymi rozgrywa się melodramatyczna historia miłości, tęsknoty, zdrady i zemsty. Obowiązkowy dla bajek morał jest podany wprost w otwierającej film piosence Breakoutu, a także wynika z opowieści. Jak w bajce lub baśni mieszają się tu rzeczywistość z fantazją i śmiech z gorzką refleksją.

Zasadnicza część filmu ma jednocześnie charakter przeniesionego na grunt animacji kina gatunków i stanowi połączenie melodramatu z elementami westernu. Wilczyński odważnie sięga po klisze i schematy znane z popularnych filmów (samotna bohaterka czekająca przy oknie na swojego mężczyznę, pojedynek na pustej ulicy), rekwizyty kultury masowej (telewizor, magnetofon) i przerysowujący fabułę główny motyw muzyczny - utwór "Need Your Love So Bad" w wykonaniu Petera Greena i Fleetwood Mac. Wstawienie ich w nawias opowieści i skonfrontowanie z wyrafinowaną formą filmu powoduje, że tracą swój kiczowaty urok i służą podkreśleniu przeżyć bohaterki, o której monotonnej egzystencji więcej mówią środki formalne zastosowane przez reżysera - pętle obrazowe, powtarzane ujęcia oraz świadomie przeciągnięte aż do granic nudy statyczne ujęcia. Połączenie miłości, tęsknoty, wspomnień i bólu działa podobnie do pudełka z początku filmu - jak czarna dziura pochłania wszystko wokół, zostawiając jedynie nieznośną samotność.

Aby domknąć klamry, zbudowane na początku filmu, Kizi Mizi posiada trzy zakończenia. W pierwszym ginie kochanek Myszy, w drugim zrywa się taśma z muzyką, a w trzecim - przeniesionym już poza ramy "magicznego pudełka" - kot zgodnie ze swoją naturą łapie w swoje szpony małą myszkę. W tych historiach happy endu nie przewidziano.

 

 

 

  • Kizi Mizi, Polska 2007. Reżyseria, scenariusz, zdjęcia: Mariusz Wilczyński; konsultacja: Agnieszka Ścibior, Maria Zmarz-Koczanowicz; animacja: Mariusz Wilczyński; współpraca: Ania Brzezińska, Paweł Walicki; głos Myszy: Magdalena Różczka; blues "Need Your Love So Bad": Peter Green & Fleetwood Mac; "Oni zaraz przyjdą tu": Tadeusz Nalepa & Breakout; muzyka: Franek Kozłowski, Mariusz Wilczyński; montaż: Krzysztof Szcześniak; produkcja TVP Kultura. Czas trwania: 21 min.


Autor: Mariusz Frukacz, listopad 2010.

 

 

 

 

 

 

Oceń:
(2 głosy)