Miasteczko, które opisuje Surmiak-Domańska - Harrison w amerykańskim stanie Arkansas - liczy 13 tysięcy mieszkańców i mieści siedemdziesiąt kościołów. Społeczność jest bardzo mało zróżnicowana - to biali chrześcijanie z klasy średniej, ceniący porządek i wartości rodzinne. W społeczności miasteczka nie ma żadnych Afroamerykanów, co jest pozostałością po czasach, gdy Harrison było "sundown town", czyli miastem zachodzącego słońca. Takich miast w USA było do lat 60. XX wieku około 10 tys. Afroamerykanin mógł tam przebywać, ale tylko do zmierzchu. Dzisiejsza homogeniczność społeczności Harrison sprzyja atmosferze pozbawionej konfliktów. "Tu mieszka miłość" - jak można przeczytać w reklamie miasteczka.
Społeczności Harrison przewodzi pastor Thomas Robb, dyrektor organizacji Rycerze Ku Klux Klanu. Z rozmów z mieszkańcami, które udało się reporterce przeprowadzić, wyłania się obraz światopoglądu konsekwentnie rasistowskiego. Pastor Robb uważa, że tylko biali tworzą cywilizację, a sukcesy innych kultur albo kwestionuje albo przypisuje białym, cywilizacja starożytnych Chin to, jego zdaniem, dzieło Aryjczyków. Wszyscy rozmówcy Surmiak-Domańskiej przywołują statystyki, które pokazują, że czarni częściej wchodzą w konflikt z prawem niż biali, nie widzą jednak historycznych przyczyn tego stanu rzeczy. Uważają, że skłonność do anarchii i naruszania prawa Afroamerykanie mają w genach.
Wiele twierdzeń rozmówcy Surmiak-Domańskiej uzasadniają fragmentami Biblii, przeważnie wyrwanymi z kontekstu. Miłosierdzie wobec przedstawicieli innych ras uważają za "skazę" białej rasy, bo - ich zdaniem - nie prowadzi do niczego dobrego. Poczucie winy za lata niewolnictwa postrzegają jako narzucone i nieuzasadnione - sądzą, że ostatecznie Afroamerykanie na tym skorzystali, bo mogą teraz żyć w USA, a poza tym niewolnikami bywali także biali ludzie. Mieszkańcy Harrison powszechnie deklarują sympatię do Hitlera i antysemityzm. Jeden z rozmówców Billy Roper, rycerz KKK w trzecim pokoleniu napisał 11 września 2001 roku: "każdy, kto jest gotów wbić samolot w budynek, żeby zabić Żydów, jest w porządku", co po latach uznaje za reakcję godną pożałowania, bo w wieżach WTC zginęli także Aryjczycy.