Jak mówią twórcy, nie jest to adaptacja, wierne przeniesienie bohaterów i sytuacji zebranych w książce przez dziennikarza. - W spektaklu inspirujemy się historiami i ludźmi. Nie przedstawiamy ich jeden do jednego. Uruchamiamy wyobraźnię. Tworzymy nowe osoby i nowe możliwe lub niemożliwe zdarzenia.Co my powiedzielibyśmy młodemu neofaszyście malującemu na murze ten dziwny znak, o którym miejscowy prokurator napisał "symbol szczęścia"?- zastanawia się reżyser Piotr Ratajczak
"Naturalne jest to, że mieszkańcy Białegostoku będą odczytywali to jako historię ludzi stąd, mimo, że w spektaklu nie pada nazwa miasta – dodaje Ratajczak – równie dobrze moglibyśmy rozmawiać na temat patologii w Rzeszowie czy Warszawie, bo to, co opisuje autor, jest szerszym problemem. W spektaklu dzielimy się swoim niepokojem dotyczącym historii, która cały czas ciąży. Staje się ważna w życiu politycznym, nieustannie wykorzystywana do celów politycznych, a my się z tą historią jako poszczególne miasta, jako państwo nie do końca rozliczyliśmy. Z drugiej strony jest to poruszający obraz tkanki miejskiej. To wizja miasta gdzie tkankę rządzącą stanowi pewna "grupa trzymająca władzę".
Białostocką scenę reprezentują: Justyna Godlewska-Kruczkowska, Aleksandra Maj, Bernard Bania, Rafał Olszewski i Piotr Szekowski. Scenografię i kostiumy do spektaklu zaprojektowała Matylda Kotlińska, a za ruch sceniczny odpowiada Arkadiusz Buszko. Na scenie zobaczymy pojawiającego się gościnnie Pawła Pabisiaka oraz Michała Tokaja (Teatr Powszechny w Warszawie).
Spektakl " Biała siła, czarna pamięć" budził kontrowersje jeszcze przed premierą. O odwołanie go apelowali do władz niektórzy politycy PiS i kilkanaście organizacji katolickich. Przed teatrem protestowała ok. sześćdziesięcioosobowa grupa działaczy Młodzieży Wszechpolskiej.
"Jedni na spektakl czekali, inni chcieli jego odwołania. I oto jest. Poruszający, mocny, nieprawdopodobnie rezonujący z tym, co dzieje się w Białymstoku, w Polsce, na bieżąco, tu i teraz. Życie skleiło się ze sztuką, a ta w sposób brawurowy wyszła poza ramy reportażu Marcina Kąckiego. Na kilka godzin przed premierą w Teatrze Dramatycznym spektaklu "Biała siła, czarna pamięć" ulicami butnie maszerowała biała siła, przed teatrem przeciw sztuce protestowali wszechpolacy. Kilka godzin później - sceny te oglądaliśmy w wersji teatralnej (...)
Bardzo żywy (w słowie i geście) - tekst na scenie iskrzy, buzuje, nieustannie zmienia tempo. Widzowie dostają konglomerat rozmaitych historii, które układają się w groteskową spójną opowieść o mieście, a więc i o nas samych. O milczeniu bądź przyzwoleniu władz w sytuacjach, w których powinny reagować. O faszyzmie na ulicach i strachu. O układach i powiązaniach. O zaniechaniu i niepamięci wobec naszej przeszłości. O tym, jak wiele - my wszyscy - mamy jeszcze do załatwienia i przerobienia. Wreszcie o tym, że miasto, kreowane na wielokulturowe, okazuje się wydmuszką" - czytamy w "Gazecie Wyborczej".