
Historia inspirowana dziejami Eliasza Klimowicza z Białostocczyzny. Uważał się za biblijnego proroka Ilję. Zbudował przed wojną cerkiew i ogłosił Wierszalin nową stolicą świata.
"Do dzisiaj w wielu domach wiszą jego 'foto-ikony' ozdobione haftowanymi ręcznikami i kwiatkami z bibułki. W jego 'Dzienniku snów i widzeń' pojawiają się motywy, które są bliskie Swedenborga albo Blake'a, a był to człowiek, który miał właściwie jedną książkę w życiu - Biblię - mówi Tadeusz Słobodzianek. - Wszystko inne, jak informacje polityczne czy urzędowe, dochodziły do niego ustnie. Poza tym był to chłop, który na co dzień uprawiał ziemię, rąbał las, oporządzał konia, zbierał żniwa."
Kiedyś Ilja zapowiedział koniec świata. Wszyscy się doń przygotowywali, a koniec świata nie następował. Wierni chcąc przyspieszyć jego nadejście, postanowili ukrzyżować proroka, by powtórzył mękę Jezusa Chrystusa. Mieli do tego gotowy scenariusz - Ewangelię. To także opowieść o grupie ludzi, która, na swój sposób, chciała nadać światu sens i podporządkować rzeczywistość własnym marzeniom.
"Zainteresowałem się tą historią, bo - jak w kryształowej kuli - odbijają się w niej wszystkie utopie, w których przyszło nam żyć w dwudziestym wieku: chrześcijaństwo, komunizm i nacjonalizm, pomieszanie kultur, narodów, języków i religii - kontynuuje Słobodzianek. - Okazało się, że z tym bagażem weszliśmy w dwudziesty pierwszy wiek i nic nie wskazuje na to, że uda nam się go pozbyć, a wszystko, że przytłacza nas coraz bardziej."
"Prorok Ilja" mówi o fanatyzmie i nienawiści rasowej - największych koszmarach, które dręczą ludzkość i mimo ciągłych kompromitacji są nadal elementem naszego świata Rodzaj zaślepienia opisany w sztuce spotykamy dziś w wielu ruchach ideologicznych i religijnych, które w imię dobra czynią zło.
"Bohaterowie sztuki mają wiele wspólnego z współczesnymi mieszkańcami na przykład z Iranu, Stanów Zjednoczonych, czy Słowacji - uważa Ondrej Spišák. - Takie zjawiska jak wzrost znaczenia populistów czy popularność prowadzonych przez fundamentalistów obozów Jezusa świadczą, moim zdaniem, o tym, że oczekiwanie na cud, który rozwiąże najważniejsze problemy i uporządkuje świat jest bardzo silne. Takimi ludźmi łatwo manipulować w imię Boga czy szczęśliwej przyszłości."
Strach przed końcem świata, który jest sprężyną działania bohaterów sztuki jest dziś odczuwalny z powodu kryzysu ekonomicznego, dewastacji przyrody, szybkich zmian stylu życia, niepewnej przyszłości. W "Proroku Ilji" bohaterowie próbują radzić sobie ze strachem zwracając się ku duchowości. Bardzo możliwe, że dzisiejsi ludzie w powrocie do duchowości będą szukali ratunku przed lękiem.
"Owszem Ilja Klimowicz był i działał w Wierszalinie w gminie Krynki, w województwie białostockim - stwierdza Jerzy Pilch. - Ale obraz wyznawców gromadzących się wokół swego proroka, oczekujących na dokonywane przezeń cuda, spodziewających się w najbliższy wtorek końca świata, jest odwiecznym obrazem ludzkości, zdarzającym się w każdej epoce i pod każdą szerokością geograficzną."
Twórczość Tadeusza Słobodzianka należy do najoryginalniejszych i najbardziej znaczących osiągnięć polskiej dramaturgii ostatnich lat.
Materiału do pierwszych dramatów dostarczyła mu książka Włodzimierza Pawluczuka "Wierszalin. Reportaż o końcu świata". Autor - socjolog, antropolog i religioznawca, profesor uniwersytetów: Jagiellońskiego i w Białymstoku - w pracy z 1974 roku przedstawił fenomen Wierszalina. Zagubionej wioski na Białostocczyźnie, gdzie w latach trzydziestych minionego wieku grupa religijnych odstępców od prawosławia zamierzała wybudować nową stolicę świata.
Wtedy to wśród prawosławnych chrześcijan z białoruskiego pogranicza zyskał sobie sławę miejscowy prorok Eliasz Klimowicz ze wsi Grzybowszczyzna, którego błogosławieństwa miały ponoć moc ozdrowieńczą. Szybko powiększające się grono wyznawców widziało w nim powtórnie nawiedzającego ziemię Mesjasza. W kilku rozgorączkowanych głowach chłopów Białostocczyzny zrodziła się myśl poddania proroka Ilji próbie krzyża. Zaczęli systematycznie przygotowywać się do powtórnego zbawienia świata, którego warunkiem jest ukrzyżowanie Zbawiciela.
Praca Pawluczuka zawierająca relacje zebrane od świadków, a niekiedy wprost od uczestników wydarzeń z tamtych lat, okazała się wspaniałym materiałem źródłowym i silną inspiracją dla Tadeusza Słobodzianka, który opisane fakty w wykorzystał w swoich dramatach "Prorok Ilja" i "Car Mikołaj".
W wyobrażeniach jego bohaterów - mieszkańców Wierszalina i okolic - dotychczasowy ład Boży, utrzymujący dotychczas właściwą równowagę w świecie, coraz bardziej jest naruszany przez napływające zewsząd nowinki, udogodnienia, wynalazki, dla których ci prości ludzie nie znajdują usprawiedliwienia, bo od pokoleń umieli jedynie pracować w ciężkim znoju. W nieoświeconych głowach powstał więc zamęt, w wyniku którego wykluł się pomysł zbawienia świata na nowo.
Przystąpili do tego, wybierając spośród siebie "Świętą Rodzinę" oraz "apostołów". "Matek boskich" było zresztą kilka. Wszystkie wzięły udział w poczęciu nowego "Zbawiciela", które bynajmniej nie było niepokalane i brał w nim aktywny udział sam ów samozwańczy prorok. Uczestnicy i świadkowie tych wydarzeń nie dostrzegli w tym ani cienia nadużycia czy bluźnierstwa. Tak przynajmniej wynika z relacji zebranych przez Pawluczuka. W tych nie do końca moralnych ludzkich zachowaniach nadal da się odczuć tchnienie autentyku. Tak było.
Tadeusz Słobodzianek pełnymi garściami czerpie z ustaleń Pawluczuka. Jego "Prorok Ilja" jest opowieścią inspirowaną tamtymi wydarzeniami - rodzajem rekonstrukcji domniemanego biegu wypadków. Wysoki, mistyczny porządek rzeczy wkracza z nagła w niski. W życie zwyczajnych zjadaczy chleba, którzy na swój sposób usiłują się z podjętej misji jak najlepiej wywiązać, świadomi, że czeka ich piekło i potępienie. Na szczęście krótkie, bo jeżeli Ilja okaże się prawdziwym prorokiem, po trzech dniach zmartwychwstanie, odpuści.
"Ta karykaturalna 'pasja proroka Ilji' ma w istocie głęboki wymiar - dowodzi Wojciech Majcherek. - Kryje się w niej prawdziwy ból. Cierpienie. Bieda ludzkiego losu. Jeden z chłopów wyraża to bardzo prosto: 'Czemu wszędzie świat taki zasrany zrobił się, że ni żyć na nim, bladź, ni umierać? Czemu?'."
Duchowe uniesienia często zwodzą wyznawców rozmaitych religijnych kultów na manowce. Nie powstał utopijny Wierszalin, pamięć o nim jednak przetrwała. Gdzieniegdzie nadal jest żywa.
Książka Pawluczuka "Wierszalin. Reportaż z końca świata" mówiła o potrzebie transcendencji. Dramat Słobodzianka "Prorok Ilja" ostrzega przed uleganiem zbiorowej psychozie manipulacji - religijnej czy jakiejkolwiek innej.
"Prorok Ilja" Tadeusza Słobodzianka; reżyseria: Ondrej Spišák; scenografia: František Liptak; kostiumy: Jan Kozikowski; przygotowanie wokalne: Tetiana Opiłka; występują: Andrzej Seweryn (Ilja), Izabela Dąbrowska, Paulina Kinaszewska, Magdalena Smalara, Agata Wątróbska, Tadeusz Chudecki, Michał Czernecki, Paweł Domagała, Stanisław Jaskułka, Łukasz Lewandowski, Robert T. Majewski, Marcin Sztabiński, Maciej Wyczański; premiera: 31 marca 2012.
Teatr Na Woli im. Tadeusza Łomnickiego w Warszawie
ul. Kasprzaka 22
01-211 Warszawa
Województwo mazowieckie
Tel: (+48 22) 632 00 05-08 (centr.), 632 03 60 (sekr.), 632 24 78 (BOW, kasa)
Fax: (+48 22) 862 46 76
WWW: www.teatrnawoli.pl
Email: sekretariat@teatrnawoli.pl
Źródło: informacje prasowe i własne, www.teatrnawoli.pl
Autor: Janusz R. Kowalczyk, marzec 2012.