Romuald Miller znany jest przede wszystkim jako autor najpiękniejszych polskich przedwojennych dworców. Ale jego dorobek jest o wiele szerszy, a sam projektant angażował się także w życie społeczne. Architekt doczekał się właśnie napisanej przez Michała Dudkowskiego monografii.
-
Na początku 2024 roku nakładem Centrum Architektury ukazała się monografia architekta Romualda Millera.
Okładka książki "W stronę modernizmu. Architekt Romuald Miller", autor: Michał Dudkowski, fot. Fundacja Centrum Architektury
Napisał ją Michał Dudkowski, czynny architekt opracowujący remonty przedwojennych dworców, które wyszły spod ręki Millera, a także modernizację gmachu Teatru Ateneum, również dzieło tego niesprawiedliwie nieco zapomnianego architekta. Ten niezwykły pomost pomiędzy twórcą z przeszłości a jego współczesnym kontynuatorem zaowocował rzetelną, naszpikowaną faktami opowieścią o architekcie, który nie tylko zaprojektował najpiękniejsze polskie dworce i wiele innych znanych gmachów, ale także wprowadzał do polskiej architektury modernizm, miał również ogromny wpływ na kształtowanie się organizacji architektonicznych w Polsce.
Romuald Miller urodził się w 1882 roku w Łodzi. Jego ojciec, podobnie jak wielu członków nieco dalszej rodziny, pracował na kolei, co w owych czasach, kiedy była to wciąż nowa dziedzina techniki, uchodziło za zajęcie dość prestiżowe, wymagające specjalistycznej wiedzy. Rodzice przyszłego architekta mieli czworo dzieci i zadbali o ich staranną edukację. Siostra Romualda skończyła szkołę pedagogiczną i była nauczycielką, starszy brat, inżynier i projektant mostów, opublikował wiele prac naukowych na temat konstrukcji mostowych, a młodszy brat z doktoratem z filozofii był krytykiem literackim i teatralnym, pisarzem i poetą. Sam Romuald skończył najpierw Wyższą Szkołę Rzemieślniczą w Łodzi, a w 1908 roku został absolwentem Instytutu Inżynierów Cywilnych w Sankt Petersburgu, popularnej wśród Polaków uczelni kształcącej m.in. architektów. W ramach pracy dyplomowej Miller zaprojektował budynek ratusza oraz cerkiew z klasztorem żeńskim. Architekturę w tym samym mieście studiowała także jego żona, Julia.
W 1909 roku Millerowie wrócili do Łodzi, gdzie Romuald został pomocnikiem architekta miejskiego. Opracowywał projekty, prowadził nadzór nad budowami, już wtedy biorąc aktywny udział w życiu społecznym – należał m.in do komitetu organizacyjnego Wystawy Rzemieślniczo-Przemysłowej, angażował się w prace nad stworzeniem pierwszego polskiego gimnazjum w Łodzi, brał też udział w Zjeździe Techników Polaków w Moskwie.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Dom Związku Zawodowego Kolejarzy z teatrem Ateneum w Warszawie, fot. Adrian Grycuk/Wikipedia.org/CC BY-SA 3.0 pl
Obrazek
teatr_ateneum_w_warszawie_2021.jpg
Przez pierwsze lata po odzyskaniu niepodległości Miller pracował w państwowych instytucjach jako architekt i specjalista od projektowania i nadzorów budowlanych: w Ministerstwie Robót Publicznych i w Sekcji Architektonicznej Wydziału Drogowego Warszawskiej Dyrekcji Kolejowej. W 1924 roku, mając już rozległe doświadczenie oraz pozycję zawodową, usamodzielnił się i rozpoczął własną praktykę projektową, w ramach której wiele planów stworzył we współpracy ze swoją zawodową wspólniczką, Emilią Hiżową. Pierwszym ważnym i dużym projektem, jakiego podjął się Miller w 1924 roku, było stworzenie koncepcji Domu Związkowego Związku Zawodowego Kolejarzy (ZZK) w Warszawie. Przedsięwzięcie zaowocowało wieloletnią współpracą tak z ZZK, jak i z Dyrekcją Kolei w ogóle.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Dworzec kolejowy w Żyrardowie, fot. Marek Bazak/East News
Obrazek
_dworzec_kolejowy_w_zyrardowie_en.jpg
Choć dorobek projektowy architekta obejmował różnorodne dziedziny, nie tylko budownictwo na rzecz kolei, to dziś Miller pamiętany jest przede wszystkim jako autor wielu dworców. Jak pisze Maciej Dudkowski:
Jako zadanie projektowe ten typ budynków stanął przez Millerem w trakcie pracy w Sekcji Architektonicznej (późniejszym Dziale Architektury) Wydziału Drogowego Warszawskiej Dyrekcji Kolejowej (WKD), czyli w latach 1919–1924. Wyjątkiem był dworzec w Gdyni, którego projekt powstał w efekcie udziału Millera w konkursie. [...] Miller jako główny projektant, a później kierownik pracowni, miał wpływy prawdopodobniej na wszystkie projekty wykonane w Sekcji Architektonicznej w latach 1919–1924, ale osobiście bezsprzecznie zaprojektował (lub współprojektował) pięć budynków: na stacjach w Grodzisku Mazowieckim, Pruszkowie, Teresinie/Szymanowie, Radziwiłłowie oraz dworzec w Żyrardowie.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Pruszków: dworzec kolejowy, ok. 1932, fot. Biblioteka Narodowa Polona
Obrazek
pruszkow_dworzec_kolejowy_polona.jpg
Wszystkie te obiekty reprezentują styl dworkowy, szczególnie lubiany do dziś, a w latach międzywojennych odbierany jako dobra reprezentacja idei "stylu narodowego". Po odzyskaniu niepodległości szczególnie gmachy publiczne, mające przyczyniać się do scalania i modernizacji kraju, starano się projektować w formach kojarzących się z "polskością", z rodzimą, swojską architekturą. Było to zrozumiałe, bo po 124 latach zaborów zintegrowanie państwa na nowo, przywrócenie mu jednej tożsamości było kluczowym wyzwaniem, a odbywało się również za pomocą architektury. We wszystkich przywołanych tu budynkach stacyjnych Miller sięgnął po motywy z historycznych stylów polskiej architektury: dekoracyjne szczyty, attyki, kolumnowe portyki itp. Opracowany przez Millera model budynku dworcowego dla mniejszej miejscowości był później punktem wyjścia dla wielu innych tego typu realizacji w całej Polsce.
Podobne rozwiązania architekt zastosował w konkursowym projekcie dworca w Gdyni. Autor monografii architekta wylicza:
Zgodnie z założeniami konkursowymi powstał budynek nawiązujący do historycznej architektury polskiej. Podobnie jak w przypadku dworców kolejowych obudowywanych na obszarze WKD również w nim zastosowano elementy zaczerpnięte z repertuaru form nurtu narodowego historyzmu, które razem tworzyły swoistą wariację na temat historycznej architektury polskiej. Można tu zauważyć zarówno dominujący nad całością wysoki dach wieńczący halę ogólną, jak i opartą na arkadach renesansową attykę z dekoracją manierystyczną, tworzącą zadaszenie schodów prowadzących z poziomu peronu do tunelu, a także mur z małymi okienkami przechodzący w elewację kasy letniej, która formą przypominała kościółek, a nawet reminiscencje klasztornego wirydarza.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Dworzec kolejowy w Gdyni, 1930-1939, fot. Henryk Poddębski/Biblioteka Narodowa Polona
Obrazek
poddebski_henryk_1890-1945_gdynia_dworzec_4ab2c66e-639b-4e6f-83ed-1845d1b629581.jpg
W bryle stacji można było ponadto odszukać sygnaturki, pękate kolumny, oszkarpowania. Ten obiekt jednak, inaczej niż większość stacji projektu Millera, nie zachował się do dziś. Oddany do użytku w 1926 roku, nieco ponad dekadę później został przebudowany, a po zniszczeniu w czasie II wojny światowej – zastąpiony w latach 50. zupełnie nową budowlą.
Jak wielu architektów w tamtym czasie Miller projektował także budynki mieszkalne. Po odzyskaniu niepodległości potrzeby były bardzo duże i obejmowały wiele dziedzin: od zwykłych budynków dla mieszkańców miast po domy dla różnych grup zawodowych, od urzędników po kolejarzy, przedstawicieli zawodów szczególnie potrzebnych w odbudowującym się państwie, o których władze chciały priorytetowo zadbać. I tak Miller projektował domy dla kolejarzy, kolonie mieszkaniowe dla spółdzielni mieszkaniowych m.in. pracowników Pocztowej Kasy Oszczędności, cukrowni, dla wojskowych. I tu odszukać nietrudno inspiracje historycznymi formami polskich budowli. Około roku 1924 Romuald Miller i Kazimierz Mieszkis zaprojektowali szereg domów bliźniaczych i szeregowych w ramach tzw. kolonii Lubeckiego w kwartale ulic Wawelska-Mochnackiego-Hoffmanowej-Korzeniowskiego na warszawskiej Ochocie. Wysokie dachy, pękate kolumny, portyki, mansardowe okna – wszystkie zastosowane tu elementy nasuwają skojarzenia z architekturą "dworkowo-pałacową". Podobne rozwiązania na większą skalę zastosował architekt, projektując zespoły zabudowy wojskowej na terenie przylegającym do poligonu w Rembertowie.
Jak już zostało powiedziane, przez cały okres międzywojenny Miller współpracował z koleją; w 1924 roku zaprojektował warszawską siedzibę Związku Zawodowego Kolejarzy, która okazała się sukcesem i zaowocowała propozycjami projektowania kolejnych tego typu obiektów w innych miastach (m.in. w Stanisławowie, w Łazach, we Lwowie, w Skarżysku-Kamiennej). Warszawski budynek jest monumentalny i zdobny, bogato wyposażony w detal oraz wykończony z użyciem wysokiej jakości materiałów. To duży gmach mieszczący zarówno część mieszkalną, biurową czy pomieszczenia reprezentacyjne, jak i rozbudowaną strefę klubową z reprezentacyjnym holem i dużą salą teatralną. Nie mniej starannie od elewacji Miller zaprojektował wnętrza, w których także nietrudno doszukać się inspiracji elementami znanych polskich budowli z przeszłości – w zgeometryzowanych kapitelach kolumn, ozdobnych sklepieniach, stylowych posadzkach, ryzach, sposobie artykulacji ścian m.in. w salach teatralnej i restauracyjnej czy w reprezentacyjnych wnętrzach biurowych. Dla ZZK w Warszawie Miller zaprojektował nawet meble. Warszawska siedziba Związku Zawodowego Kolejarzy przy ulicy Jaracza to dziś gmach Teatru Ateneum.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Dom Związku Zawodowego Kolejarzy we Lwowie, obecnie Muzeum Historii Kolei Lwowskiej, fot. Aeou/Wikipedia.org/CC BY 3.0
Obrazek
dom_zwiazku_zawodowego_kolejarzy_we_lwowie_obecnie_muzeum_historii_kolei_lwowskiej.jpg
O ile stołeczna budowla ZZK ma formy historyzujące, w mniejszych obiektach o tej samej funkcji Miller sięgnął już po zupełnie nowe formy. Coraz chętniej zaczął tworzyć budynki surowsze, geometryczne, których walorem były proporcje i kompozycje przenikających się prostych brył. ZZK w Łazach, Lwowie czy Skarżysku-Kamiennej – to już założenia o cechach modernizmu, "pudełkowe", choć wciąż eleganckie, choćby dzięki zastosowanym materiałom (np. cegle czy ceramicznym płytkom).
Romuald Miller jako architekt związany z publicznymi instytucjami brał udział w projektowaniu wielu ważnych gmachów użyteczności publicznej, nie zawsze jednak jako ich główny autor. Konsultował projekty, miał wpływ na różne wprowadzane zmiany, uczestniczył w ich opracowywaniu. Choć nie zawsze łatwo jest ocenić skalę jego udziału w formułowaniu ostatecznego kształtu budynku, wiadomo, że projektował, współprojektował lub miał duży związek z powstaniem tak znaczących budowli, jak m.in. siedziby Dyrekcji Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji przy ul. Starynkiewicza, Kliniki Chorób Dziecięcych przy Litewskiej, Państwowej Wytwórni Aparatów Telefonicznych i Telegraficznych przy Grochowskiej, Państwowego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych przy Kopernika.
W latach 30. Romuald Miller zaangażował się także w ujednolicenie struktury organizacji zawodowych. Po odzyskaniu niepodległości jednoczące architektów stowarzyszenia były rozdrobnione, miały lokalny zasięg i niewielkie możliwości działania. Najsilniejsze wśród nich było warszawskie Koło Architektów, którego Miller był członkiem, a także, działające również w Warszawie, złożone z twórców młodszej generacji Stowarzyszenie Architektów Polskich (SAP). W maju 1930 roku organizacje powołały do życia Związek Stowarzyszeń Architektów Polskich (ZSAP), a na prezesa wybrano właśnie Millera. Już w pierwszym roku działania opracowano jednolite zasady konkursów architektonicznych oraz sposób działania Kolegium Sędziów i Rzeczoznawców. Na piątym zjeździe ZSAP uchwalono regulamin nowej, ogólnopolskiej organizacji, wychodząc z założenia, że formuła działania polegająca na związku odrębnych, niezależnych grup miała sens tylko jako przejściowa, tymczasowa. Tak oto w maju 1934 roku powstało istniejące do dziś Stowarzyszenie Architektów Polskich SARP. Na jego I Walnym Zjeździe latem tego samego roku Romuald Miller został wybrany jego pierwszym prezesem. Tym samym architekt poza działalnością projektową miał także duży wpływ na kształt odbudowującego się po zaborach polskiego środowiska architektonicznego.
"Analiza twórczości Romualda Millera ujawnia, w jak różnorodny sposób kształtował projektowane obiekty architektoniczne. [...] Niekiedy aż trudno uwierzyć, że i dom Związku Zawodowego Kolejarzy (ZZK) w Warszawie, i domy związkowe we Lwowie i Skarżysku-Kamiennej wyszły spod jednej i tej samej ręki, i to w krótkim, zaledwie kilkuletnim odstępie" – zauważa Michał Dudkowski. Miller, powszechnie kojarzony z utrzymanymi w stylu "dworkowym" budynkami stacji kolejowych, był także jednym z tych projektantów, którzy nieco subtelniej niż awangardziści, jednak nie mniej skutecznie wprowadzali do polskiej architektury modernizm. Miller rozumiał ducha swoich czasów. Tak jak rozumiał potrzebę budowania w "stylu narodowym" na początkowym etapie scalania Polski po zaborach, tak samo doskonale zdawał sobie sprawę, że postęp technologiczny i cywilizacyjny zmieniają architekturę. W magazynie "Pion" w 1935 roku pisał:
Nas, architektów XX wieku, wszystkie te sprawy formalne, którymi dotychczas zajmowała się historia sztuki, mało już dziś obchodzą. Nas – ludzi żelaza i stali, ludzi cementu i żelazobetonu, ludzi maszyny – już nie interesuje genealogia przeżytych form, nie interesują nazwiska ich autorów ani daty ich urodzenia lub śmierci. Przemówiła do nas historia żywa, a nie historia umarłych form. W oczach naszego pokolenia wypisała ona ognistymi literami postęp Sztuki Żywej od krzesła wiedeńskiego do współczesnego automobilu i aeroplanu. Wymowę tych znaków ślepi zrozumieli.
Romuald Miller zmarł niecałe trzy miesiące po zakończeniu II wojny światowej, w trakcie pobytu w sanatorium w Otwocku, na skutek powikłań po obrażeniach odniesionych w powstaniu warszawskim.