W czasie dwumiesięcznej akcji "Wszystkie piękne dziewczęta i wszyscy piękni chłopcy" przeprowadzonej w 2014 roku w Galerii Sztuki Wozownia w Toruniu artystka stworzyła z kolei obiekty z resztek z ludzi. W przestrzeni wystawowej zaaranżowała gabinet depilacyjny, do którego na zabieg mógł przyjść każdy. Później, w ten sam sposób pozyskała materiał do płaskorzeźb "Dekoracje" (2014) – serii obiektów pokrytych woskiem podepilacyjnym.
W 2013 roku Zeic razem z Martyną Tokarską odbyły podróż po Polsce, w czasie której przebrane w suknie ślubne fotografowały się w przestrzeni miast. Efektem tej akcji jest dokumentacja fotograficzna oraz film "Podróż", w którym zarejestrowały rozmowy z przechodniami na temat ograniczonych praw osób homoseksualnych. "To historia nieheteroseksualna, historia o afirmacji miłości, historia o potrzebie posiadania równych praw" – piszą o swoim projekcie. Film pokazały w Poznaniu, Toruniu, Krakowie, Bydgoszczy oraz w Centrum Sztuki Galeria El w Elblągu, w którym po interwencji prezydenta miasta wystawę zamknięto kilka dni po wernisażu.
Przed Elblągiem kontrowersje spotkały nas w Toruniu, gdzie odbyła się dyskusja podsumowująca nasz projekt. Kilka dni przed zaplanowanym spotkaniem grupa osób w kominiarkach wybiła kamieniami szyby w prywatnej galerii, wykrzykiwała homofobiczne hasła, groziła podpaleniem budynku i powrotem w dniu dyskusji. Spotkanie zostało przeniesione do CSW, gdzie otrzymałyśmy ochronę, a dyskusja odbyła się bez przeszkód – mówiła Liliana Zeic w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Materiałem swoich niektórych pracach Zeic czyni także postaci lub twórczość innych artystów. W wideoperformansie "Robię sobie dobrze Sztuką (dokładnie jedną sztuką arbuza)" (2012) odnosi się do ikonicznej pracy Mariny Abramović i Ulaya "Imponderabilia" z 1977 roku. W czasie akcji wykonanej przez nich w Gallerii Comunale d'Arte Moderna w Bolonii nadzy artyści stanęli w wejściu, zmuszając wchodzących widzów do bezpośredniego kontaktu z ich ciałami. W swoim wideo Zeic siedzi przed projekcją bolońskiej akcji i trzyma między nogami połówkę arbuza, którego obdarowuje erotycznymi pieszczotami. Na fotografiach z cyklu "Zawsze będę z tobą" (2013) artystka odwołuje się z kolei do Galerii Wymiany Józefa Robakowskiego i jego cyklu "Fetysze". Tworzy prywatną kolekcję inspirujących ją twróców, wśród których znaleźli się także Elżbieta Jabłońska, Jacek Licheń, Wiesław Smużny oraz Alicja Żebrowska.
Gesty, które zaproponowałam artystom i artystkom, nawiązują bezpośrednio do kluczowych prac ich autorstwa – chciałam, by sytuacje, które stworzyliśmy, były jak najbardziej rozpoznawalne. Zaproponowałam im by użyczyli mi siebie do realizacji mojego projektu. Są to prace, które zmieniają lub może rozmywają relacje władzy, które istnieją pomiędzy Nimi, uznanymi nazwiskami świata sztuki a mną, która w tym świecie jest narybkiem, kijaneczką – mówi artystka w rozmowie z Piotrem Lisowskim dla "Magazynu Szum".
W 2016 roku Piskorska stworzyła jak dotąd swój najgłośniejszy projekt "Sposoby kamuflażu we współczesnej Polsce", w którym próbuje odzyskać symbole narodowe zawłaszczone przez polską prawicę. Cykl ten, składający się z fotografii i wideoperformansu, powstał jako odpowiedź na narastającą falę ruchów nacjonalistycznych i coraz częstsze pojawianie się symboli i barw narodowych w przestrzeni publicznej.
Obserwując tę tendencje, przeraża mnie fakt, jak bardzo symbole narodowe są wykorzystywane, żeby zaakcentować ksenofobiczny nacjonalizm. Już nawet nie tylko patriotyzm, ale coś więcej: dumę wynikającą z poczucia własnej wyższości konstruowaną przez przynależność państwową – mówi w rozmowie z Grzegorzem Giedrysem dla "Gazety Wyborczej".
Jedno ze zdjęć z tej serii – "Autoportret z pożyczonym mężczyzną" – stało się internetowym memem. Na fotografii Zeic leży w łóżku z mężczyzną pod patriotyczną pościelą. Kilka godzin po tym, jak wrzuciła to zdjęcie na swój prywatny profil na Facebooku, kilkanaście tysięcy użytkowników udostępniło je u siebie lub na innych portalach. Praca ta jednak podzieliła polskich internautów. Jest na tyle niejednoznaczna w warstwie wizualnej, że część osób nie odebrało jej jako krytyki ruchów nacjonalistycznych, ale potraktowało ją jako reklamę biało-czerwonej pościeli.