Można by sądzić, że Dąbrowski nie wypuszcza aparatu z rąk (co ciekawe: najczęściej używa małego, kieszonkowego aparatu analogowego!). Żyje z fotografii komercyjnej: robi sesje portretowe dla kolorowych magazynów, kilka razy do roku wyjeżdża fotografować światowe tygodnie mody, robi zdjęcia reklamowe. Jednocześnie fotografuje swoje życie, świat go otaczający, udowadnia, że setki codziennych, prywatnych czynności mogą być pretekstem do zrobienia zdjęcia. Dlatego na (nie aktualizowanym już) blogu autora znaleźć można zarówno wizerunki znanych osobistości czy modelek, jak i zdjęcia, przedstawiające znajomych fotografa czy jego dziewczynę, sceny uliczne z różnych miast, widoki z okien czy drobiazgi leżące na stole, korytarze i wnętrza nieznanych budynków, zachody słońca, śmieci na chodniku – nic nie jest tu nieważne, wszystko zasługuje na sfotografowanie.
Zdjęcia Kuby Dąbrowskiego z Afganistanu
Sam Dąbrowski mówi o swoim sposobie pracy: „dokument w pierwszej osobie”. Przeglądając jego stronę internetową czy bloga, którego prowadził w latach 2005–2019, można łatwo się w nich doszukać swoistego „głosu pokolenia”. Dąbrowski dorastał tak, jak wiele osób w jego wieku: na osiedlu średniej wielkości miasta. Po maturze wyjechał na studia (w 2004 roku skończył socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim; później studiował też fotografię w Instytucie Twórczej Fotografii w Opawie); imprezował, podróżował, bywał w tych samych miejscach, co jego rówieśnicy. Przeniósł się do Warszawy, zaczął zarabiać, założył rodzinę. W blogowych wpisach z lat 2005-2008 dominują zdjęcia z imprez nocnych wędrówek po mieście. Późniejsze zdjęcia coraz częściej pokazywały znajomych z dziećmi, fotografowanych w mieszkaniach. Na tych tworzonych spontanicznie zdjęciach doskonale widać proces dorastania, zmiany życiowej perspektywy. Z pewnością wiele osób z tą narracją mogłoby się utożsamić.
Jednocześnie Kuba Dąbrowski nie stracił nic z młodzieńczej bezpretensjonalnej spontaniczności fotografowania. Jak pisze Joanna Kinowska, kuratorka pierwszej retrospektywnej wystawy fotografa (Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, 2014 rok), Dąbrowski „jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych fotografów w Polsce, ciągle jeszcze młodego pokolenia”. Ta młodość nie musi być określana metryką, ale raczej sposobem widzenia świata i utrwalania go na zdjęciach. A także stosunku do własnej kariery: fotograf sam na potrzeby wystawy w Zachęcie wymyślił sporo „niespodzianek” i nietypowych wydarzeń, przełamujących powagę, jaką zapewne powinien odczuwać, prezentując swój dorobek w tych szacownych murach.
Kuba Dąbrowski ma ogromną wiedzę z historii fotografii – kilka lat prowadził własną rubrykę w tygodniku „Przekrój”, w której opisywał ikoniczne lub po prostu ciekawe zdjęcia i fotografów.

Białostocki zespół hip-hopowy Non Koneksja, fot. Kuba Dąbrowski / dzięki uprzejmości autora
Nie uważa się za „artystę”. Mówi, że zdjęcia powieszone na ścianach galerii wyglądają i oddziałują zupełnie inaczej niż te przeglądane w książkach czy nawet w komputerze – sam wydał trzy samodzielnie wyprodukowane książki ze swoimi zdjęciami w limitowanych seriach, a także książkę Tutejszy, która ukazała się nakładem wydawnictwa Wydałem w 2025 roku. Tutejszy to fotograficzna opowieść o życiu pomiędzy krajem rodzinnym a zagranicą, gdzie Dąbrowski mieszka i pracuje. Z jednej strony pamiętnik, z drugiej dokument łączenia kosmopolitycznego stylu życia z doświadczeniem lokalności – więcej o książce w recenzji Michała Dąbrowskiego na Culture.pl.
Nie wydaje się też przywiązywać wagi do rozróżnienia pomiędzy „komercją” i „sztuką”, działalnością zawodową i prywatną; uprawia „fotografię totalną”, gdzie każde zdjęcie jest wynikiem jakiejś potrzeby autora i to wystarczy, by było ciekawe. Czy tą potrzebą jest prywatne emocjonalne uniesienie, czy zdjęcie reklamowe – to nie jest ważne.
Za sens swojej pracy uważa dokumentowanie świata wokół: „Wydaje mi się, że fotografując swoją dziewczynę, znane osoby publiczne czy najnowszy pokaz mody zawsze robię to samo”, mówił w wywiadzie dla „Posi+tive Magazine”. I dodaje: „Wierzę, że fotografując robię prezent tym, którzy będą żyli za 50 czy 60 lat”.
Autorka: Anna Cymer, styczeń 2014. Aktualizacja: AJ, maj 2026.