Jerzy Kuźmienko urodził się w 1931 roku w Warszawie (zm. 8 kwietnia 2017). W 1954 roku skończył studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, a już cztery lata później wygrał konkurs na projekt kościoła Miłosierdzia Bożego w Kaliszu, swoją najbardziej widowiskową i najwybitniejszą realizację.
Kościół w Kaliszu Kuźmienko zaprojektował wspólnie z Andrzejem Fajansem. Obaj architekci byli bardzo młodzi – Fajans miał 23, Kuźmienko 27 lat. Jurorzy, oceniający nadesłane na konkurs projekty wykazali się wielką odwagą, przyznając pierwszą nagrodę dopiero zaczynającym karierę architektom, którzy na dodatek zaproponowali budowlę o niezwykłym wyglądzie i skomplikowanej konstrukcji. Nie bez znaczenia był fakt, że konkurs odbywał się niedługo po upadku doktryny socrealizmu, po politycznej odwilży, dzięki której przez jakiś czas i architekci cieszyli się większą swobodą, a do realizacji przeznaczano projekty oryginalne i nowoczesne.
Kuźmienko i Fajans zaprojektowali prawie abstrakcyjną bryłę, nasuwającą skojarzenia ze stelażem, na którym rozpięto falującą u dołu, białą tkaninę. Wrażenie to tworzy przekrycie budowli: gigantyczna łupina jednopowłokowa – płaszczyzna żelbetowa, miękko okrywająca wnętrze świątyni. Podobne jednopowłokowe łupiny z żelbetu powstawały na świecie już na początku lat 50., były jednak niewielkie i miały zwykle proste, geometryczne formy. Ta rozpięta nad kaliskim kościołem jest ogromna (ma ok. 1000 m2, a w najwyższym miejscu sięga 45 metrów), ma nieregularny, falujący kształt, jest też bardzo cienka. Architekt i historyk architektury, Maciej Czarnecki w 2012 roku na łamach miesięcznika "Architektura – murator" porównał kościół Kuźmienki i Fajansa do dzieł takich sław światowej architektury i mistrzów żelbetowych konstrukcji jak Oscar Niemeyer czy Felix Candela.
Ze względu na skomplikowanie tej konstrukcji (a więc i jej koszty), ale przede wszystkim z powodu niechęci władz państwowych do inwestycji kościelnych budowa kościoła w Kaliszu ruszyła dopiero w 1977 roku, czyli blisko 20 lat po powstaniu projektu. Dolny kościół oddano do użytku w 1983, cały gmach był gotowy dopiero w 1993 roku. Mimo że realizacja tej wizjonerskiej świątyni trwała tak długo, projekt Kuźmienki i Fajansa nie zestarzał się – nowatorska, a zarazem poetycka konstrukcja urzeka do dziś. W latach 80. XX wieku Jerzy Kuźmienko zaprojektował także kościoły w podwarszawskich Ząbkach oraz w Zambrowie.

Kościół pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu (ul. Asnyka), fot. Igor Snopek / Architektura VII dnia
Drugą dziedziną architektury, w której Kuźmienko pozostawił po sobie wyróżniające się na tle innych realizacje było budownictwo mieszkaniowe. W 1974 roku w zespole z Piotrem Sembratem zaprojektował mieszczący 30 mieszkań blok przy ulicy Koziej w Warszawie. Według dzisiejszych standardów można by go nazwać apartamentowcem – lokale w nim były większe niż w zwykłych blokach, ponadto ukryty w podwórku między zabytkową zabudową okolic Traktu Królewskiego przeznaczony był dla „elity” - urzędników wysokiego szczebla czy pracowników ważnych państwowych instytucji. Choć budynek położony jest obok Teatru Wielkiego, blisko Starego Miasta, zabytkowych kościołów na Krakowskim Przedmieściu architekci nadali mu formę na wskroś modernistyczną. Blok ma dwa oblicza: od strony skweru przy ulicy Koziej ma elewację w formie spiętrzających się tarasowo dużych balkonów, które dla zachowania prywatności mieszkańców porozdzielano wykuszami z oknami. Taka kompozycja poprzesuwanych względem siebie głębokich balkonów i wysuniętych przed lico ściany wykuszy nadała tej elewacji wyjątkowo dynamiczny, światłocieniowy układ. Od strony ulicy Moliera blok na elewację znacznie bardziej zamkniętą – jej zygzakowaty układ podkreślają wąskie, małe poziome i pionowe okna kuchenne.

Karowa 18, fot. Wikipedia/Domena publiczna
Trójwymiarową fasadę, której cechą charakterystyczną jest światłocieniowa gra brył, Jerzy Kuźmienko i Piotr Sembrat (pracujący w zespole z Henrykiem Dąbrowskim, Januszem Nowakiem i Adamem Snopkiem) zaprojektowali także w budynku – plombie przy ulicy Karowej w Warszawie. Wzniesiony w 1978 roku dom wpisano w pierzeję zdominowanej przez historyczną zabudowę ulicy. I tak jak przy Koziej, i tu projektanci zastosowali formy nowoczesne, wyraziste, nie próbujące naśladować stylów z przeszłości. Pionowe ciągi masywnych wykuszy, poprzecinanych niszami okiennymi i nieco poprzesuwane względem siebie stanowią o charakterze budynku, pozwoliły także lepiej wpisać go w zbocze skarpy, na której stanął (blok uskokowo zmienia swoją wysokość od dziesięciu do sześciu kondygnacji).
Domy przy Koziej i Karowej czy kościół w Kaliszu były realizacjami powstającymi nieco obok "głównego nurtu" prefabrykowanego, uprzemysłowionego budownictwa PRL. Jednak nawet w jego ramach Jerzy Kuźmienko potrafił tworzyć projekty pozbawione monotonii.

Kozia 9, fot. Michał Kość/Forum
W latach 1973 – 1979 Janusz Nowak, Piotr Sembrat i Jerzy Kuźmienko zaprojektowali warszawskie osiedle Służew nad Dolinką. Wykorzystując naturalne ukształtowanie terenu (osiedle leży nad Potokiem Służewieckim, na terenie o zmiennej wysokości) wśród zieleni i pagórków rozstawili zróżnicowane pod względem wielkości i wysokości bloki o charakterystycznych balkonach połączonych wspólnym słupem-podporą. Dzięki wpisaniu zabudowy mieszkaniowej w krajobraz, niejako dopasowaniu jej do biegu zbocza skarpy i dolinki nad potokiem bloki, choć prefabrykowane, sprawiają znacznie bardziej niż na innych osiedlach przyjazne wrażenie.
W 1978 roku w wywiadzie dla magazynu "Projekt" Jerzy Kuźmienko mówił: "Nie zbudowałem do tej pory dwóch jednakowych budynków. W miarę poznawania reguł uprzemysłowionego budowania można przecież coraz bardziej przetwarzać i indywidualizować to, co powstaje". Swoim dorobkiem udowodnił, że rzeczywiście było to możliwe.
Autorka: Anna Cymer, maj 2017