Związany głównie z Trójmiastem duet Danuta i Daniel Olędzcy, choć wymieniani zwykle razem, inaczej niż typowe architektoniczne małżeństwo sporo projektów zrealizowali osobno. Ich życie i twórczość są przedmiotem monograficznej publikacji pióra Błażeja Ciarkowskiego.
Danuta i Daniel Olędzcy poznali się na studiach na Politechnice Gdańskiej, oboje rozpoczęli tam naukę w 1947 roku, pięć lat później wiosną obronili prace dyplomowe, latem wzięli ślub. I przez kolejne cztery dekady tworzyli duet w życiu i w pracy, choć jak na architektoniczne małżeństwo zaskakująco wiele ważnych realizacji stworzyli osobno.
W życiorysach Danuty (rocznik 1927) i Daniela (ur. 1925) Olędzkich splata się wiele wątków wspólnych dla całego pokolenia. Oboje urodzili się w latach międzywojennych, jako bardzo młodzi ludzie doświadczyli dramatu wojny, ucieczek, tułaczki i walki (Daniel był członkiem Szarych Szeregów i uczestnikiem powstania warszawskiego), a ich pierwsze projekty architektoniczne dotyczyły odbudowy miast z wojennych gruzów. Gdy umiera Stalin, a chwilę później w architekturze kończy się socrealizm, oboje pracują już przy gdańskim "Miastoprojekcie", gdzie
Okładka książki "Danuta i Daniel Olędzcy. Architektura na miarę możliwości", autor: Błażej Ciarkowski, fot. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
niemal od początku zostają rzuceni w wir poważnych robót i ważnych tematów. Rąk do pracy brakuje, Olędzcy dają się poznać jako pracowici i twórczy projektanci, którzy mimo młodego wieku mogą się pochwalić całkiem sporym doświadczeniem.
Cytowane słowa pochodzą z monografii architektów pt. "Danuta i Daniel Olędzcy. Architektura na miarę możliwości", wydanej w 2023 roku nakładem Uniwersytetu Łódzkiego, a napisanej przez Błażeja Ciarkowskiego. Badacz powojennej architektury ma na swoim koncie kilka publikacji dotyczących zabudowy Łodzi, jednak jego ostatnie zainteresowania to współczesne dziedzictwo Trójmiasta. Poświęcona Danucie i Danielowi Olędzkim publikacja, choć skromna objętościowo, opisuje zarówno życiowe, jak i zawodowe doświadczenia pary architektów, jak polityczne przemiany, które stanowiły ważny kontekst dla ich pracy.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Obrazek
grunaldzka_dzielnica_mieszkaniowa.jpg
Jednym z pierwszych dużych i (częściowo) zrealizowanych projektów, przy których pracował młody Daniel Olędzki, była Grunwaldzka Dzielnica Mieszkaniowa, zespół utrzymanych jeszcze w stylu socrealistycznym paradnych budynków stanowiących pierzeje Alei Grunwaldzkiej, głównej arterii dzielnicy Wrzeszcz. Zespół młodych członków "Miastoprojektu" (poza Olędzkim byli to: Roman Hordyński, Konrad Pławiński, Jerzy Poklewski i Romuald Szurowski) rysował w ten sposób całe centrum Wrzeszcza. Zanim socrealizm upadł, została zrealizowana jednak tylko pierwsza, mieszkaniowa część tego założenia, które wyrasta z tej samej architektonicznej koncepcji co warszawska Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa czy domy w krakowskiej Nowej Hucie.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Projekt domu kultury (Pierzeja ulicy Długiej i Długiego Targu w Gdańsku), autor: Daniel Olędzki, fot. archiwum Błażeja Ciarkowskiego
Obrazek
pierzeja_ulicy_dlugiej_i_dlugiego_targu_w_gdansku_projekt_domu_kultury_daniel_oledzki.jpg
W czasie gdy Daniel rysował socrealistyczne domy oraz kolejne kwartały odbudowywanego gdańskiego Głównego Miasta, Danuta pracowała na uczelni, zdobyła też z zespołem równie co ona młodych pracowników Politechniki Gdańskiej drugą nagrodę w konkursie na projekt Łuku Wyzwolenia, który miał stanąć w centrum Lublina (ostatecznie nie powstał). Wraz z polityczną odwilżą i zmianą władzy przemianę przeszło także budownictwo. Wróciła stylistyka modernistyczna, a zamiast zdobnych, paradnych założeń spod znaku socrealizmu państwo oczekiwało budowania prostych, nowoczesnych osiedli, szkół, szpitali. W latach 60. Olędzcy, zarówno razem, jak i osobno, brali udział w wielu konkursach. Projektowali założenia urbanistyczne, plany kwartałów miast, osiedla, a także np. wzorcowe, nadające się do powielania i prefabrykacji bryły szpitalne. I znów ich działania i poglądy nie odbiegały od reprezentowanych przez innych architektów z ich pokolenia: angażowali się w ogólnopolską debatę na temat typizacji i uprzemysłowienia budownictwa, projektowali modelowe budynki z wykorzystaniem elementów prefabrykowanych – bo to wtedy, we wciąż dźwigającym się z wojennych ruin, a zarazem rozwijającym się kraju wydawało się najlepszym kierunkiem rozwoju dla przyspieszenia budownictwa.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Teatr Wybrzeże, Gdańsk, fot. Anna Cymer
Obrazek
teatr_wybrzeze_gdansk.jpg
Ale praca architektów, szczególnie tych, którzy chcieli i umieli wyłamywać się i zdobywać doświadczenie, nie musiała ograniczać się do rysowania bloków z jednakowych klocków. W 1961 roku ceniony gdański architekt Lech Kadłubowski zaprosił Daniela Olędzkiego do zespołu, który miał zaprojektować nową siedzibę Teatru Wybrzeże przy Tagu Węglowym w Gdańsku, budowaną na fundamentach przedwojennego gmachu, ale w zupełnie nowej, nowoczesnej formie. To z pewnością bardzo prestiżowe i znaczące przedsięwzięcie, którego realizacja zakończyła się w 1966 roku. Co ciekawe, nowoczesna, przeszklona bryła teatru wzbudzała ogromne kontrowersje, była w Gdańsku krytykowana jako niepasująca do historycznej zabudowy miasta; w Warszawie za swój projekt Kadłubowski i Olędzki otrzymali państwowe odznaczenia.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Teatr Muzyczny w Gdyni, fot. archiwum Błażeja Ciarkowskiego
Obrazek
12._teatr_muzyczny_w_gdyni.jpg
To pierwszy z dużych, publicznych gmachów, jakie w swojej karierze zaprojektował lub współprojektował Daniel Olędzki. W latach 1970–1979 z Józefem Chmielem rysował, a później nadzorował powstanie gmachu Teatru Muzycznego w Gdyni. Ekspresyjna, betonowo-szklana bryła wyrosła przy gdyńskim bulwarze u stóp Kamiennej Góry. W drugiej połowie lat 70. w Kielcach powstał budynek teatru (dziś to Kieleckie Centrum Kultury) uderzająco podobny do projektu Olędzkiego z Gdyni. Nie jest to przypadek: władze Kielc poszukując projektu placówki kultury, postanowiły skopiować (przy aprobacie władz świętokrzyskiej stolicy) siedzibę Teatru Muzycznego.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Kieleckie Centrum Kultury, fot. Anna Cymer
Obrazek
kieleckie_centrum_kultury.jpg
Projektanci są zaskoczeni i oburzeni. Teatr, nasz teatr, chcą traktować jak pierwszy lepszy projekt typowy? Niedoczekanie! Szybko jednak muszą spuścić z tonu, gdy okazuje się, że decyzja już zapadła i jest nieodwołalna. Owszem, architekci mają pełne prawo się oburzać, obrażać i trzaskać drzwiami. Ale to nic nie da. Co najwyżej gdański "Miastoprojekt" prześle dokumentację, a projekt będzie wiernie powtórzony przez "Miastoprojekt" Kielce bez udziału pana Olędzkiego
– relacjonuje tamte zdarzenia Błażej Ciarkowski w książce "Danuta i Daniel Olędzcy. Architektura na miarę możliwości". Autor Teatru Muzycznego w Gdyni zaadaptował więc swój projekt do potrzeb Kielc. Choć kontrowersyjne dla współczesnych odbiorców zdarzenie okazało się szczęśliwe: gdyńska budowla została bowiem znacząco przebudowana i straciła swój pierwotny wygląd, natomiast Kieleckie Centrum Kultury zachowało nie tylko bryłę, ale i wyjątkowy wystrój wnętrz z lat 70.
Mając już na swoim koncie kilka obiektów związanych z kulturą, Daniel Olędzki kontynuował tę projektową drogę: pracował nad przebudowami gmachów na potrzeby teatralne czy muzyczne (np. gdy dawny cyrk na warszawskim Powiślu miał się zmienić w teatr), w latach 1976–1979 zaprojektował też przebudowę Państwowej Opery i Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku (powstała w wyniku przebudowy i rozbudowy dawnej hali sportowej z 1915 roku).
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Falowiec przy ulicy Obrońców Wybrzeża w Gdańsku, fot. Łukasz Dejnarowicz / Forum
Obrazek
falowiec_forum.jpg
Choć Daniel i Danuta nie raz brali wspólnie udział w konkursach urbanistycznych i architektonicznych, ich drogi zawodowe w większości toczyły się osobno. W 1959 roku, jak przypomina Błażej Ciarkowski, "Głos Wybrzeża" publikuje tekst, w którym anonsuje, że w dzielnicy Przymorze już wkrótce powstanie "gdański Żoliborz". Trudno ocenić, czy pomysłodawcy gdańskiego osiedla nawiązywali do przedwojennego dorobku Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, czy zaprojektowanego chwilę wcześniej osiedla Sady Żoliborskie Haliny Skibniewskiej. Chcieli w ten sposób podkreślić, że nowa inwestycja nie tylko dostarczy mieszkania dwudziestu tysiącom ludzi, ale też będzie oferowała wysoką jakość urbanistyczną i architektoniczną. W pierwszym etapie budowy powstało tzw. Małe Przymorze, zespół pięciokondygnacyjnej zabudowy mieszkalnej, jednak kilka lat później potrzebne były już o wiele większe bloki. Tadeusz Różański, będący głównym projektantem tzw. Wielkiego Przymorza, zaprojektowanie jedenastokondygnacyjnych, długich, falujących bloków powierzył Januszowi Morce i Danucie Olędzkiej. To architektka wymyśliła charakterystyczne ukośne balkony, dynamizujące układ południowych elewacji falowców; zaprojektowała też dwa pierwsze długie bloki z ulicy Piastowskiej; najdłuższe, 600 i 800-metrowe falowce narysowali Tadeusz Różański i Janusz Morka.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Dom Technika NOT Gdańsk, fot. Anna Cymer
Obrazek
dom_technika_not_gdansk_01.jpg
Danuta Olędzka nie poprzestała na projektowaniu osiedli i uzupełniających je obiektów, np. zabudowy handlowej czy szkół. Zaprojektowała domy wczasowe (np. w Krynicy Morskiej), Hotel "Neptun" w Juracie, jednak jedną z najciekawszych nie związanych z mieszkalnictwem jej realizacji jest Dom Technika NOT w Gdańsku. W 1965 roku w zespole ze Szczepanem Baumem i Zbigniewem Budzyńskim Danuta Olędzka wygrała konkurs na projekt gdańskiej siedziby Naczelnej Organizacji Technicznej. Choć nie zrealizowany w całości (powstał sam budynek, bez autorskiej koncepcji jego otoczenia) jest bardzo ciekawym przykładem nowoczesnej parafrazy elementów charakterystycznych dla architektury Gdańska. Dominującym budulcem Domu Technika są cegła i beton. W 1974 roku zespół projektowy otrzymał nagrodę Ministra Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych w kategorii budownictwa ogólnego, ze szczególnym wyróżnieniem architektury wnętrz. Szczęśliwie, mimo że obecnie budynek został otoczony nową zabudową, jego wyjątkowe wnętrza wciąż istnieją.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Projekt ośrodka sportowego, autorzy: Danuta Olędzka i R. Ścigacz, fot. archiwum Błażeja Ciarkowskiego
Obrazek
projekt_osrodka_sportowego_danuta_oledzka_r._scigacz.jpg
W życiorysach pary gdańskich architektów nie tylko okres PRL można traktować jako emblematyczny dla całego pokolenia. Nie inaczej stało się w obliczu transformacji ustrojowej, która w architekturze zaczęła się już w latach 80., bo to wtedy powoli zaczął kruszyć się państwowy monopol na budowanie, a architekci zyskali możliwości działania poza strukturami państwowych biur projektowych. Błażej Ciarkowski opisuje ten czas:
Wydaje się, że w lata 80. Olędzcy wchodzą w skrajnie odmiennych nastrojach. On na początku dekady łapie wiatr w żagle. Ona powoli kończy zawodową karierę. On od 1982 roku współtworzy Zespół Autorskich Pracowni Architektonicznych ZAPA. Ona – składa wniosek o przejście na emeryturę.
Daniel Olędzki zmarł w 1991 roku, w wieku zaledwie 60 lat. Po odejściu z "Miastoprojektu" Danuta Olędzka projektowała jeszcze pojedyncze domy. Zmarła w marcu 2025 roku.