Przełomowym momentem w poszukiwaniach Zaradny był pobyt stypendialny w Wiedniu w 2005 roku. Wtedy powstała praca hTIAL, łącząca siedem zdjęć i skomponowany specjalnie do nich dźwięk. Fotografie pozostają z pozoru abstrakcyjne, ale ich motywem przewodnim jest światło, jakby zatrzymane w czasie. Budowana przez artystkę paralela w swej naturze dotyczy więc czasu - długości dźwięku i „trwania” światła.
„Fascynuje mnie światło, ponieważ ma tak samo niematerialną naturę jak dźwięk, bezkompromisowo zmienia przestrzeń. Jest rodzajem żywiołu, który w połączeniu z dźwiękiem stanowi pełnię” – mówiła Zaradny.
Wątek ten rozwinęła w instalacji Backwards ku słońcu (2008), zintegrowanej z naturalnym cyklem nocy i dnia. Praca składała się z dwóch tuneli: światła i dźwięku, o przeciwstawnych kierunkach. Instalacja inaczej funkcjonowała w dzień (światło naturalne) i w nocy. Posługując się światłem i dźwiękiem jako równoważnymi „materiami” artystka podważyła też tradycyjną podległą relację między wizualnym i dźwiękowym, patrzeniem i słuchaniem.
Swoistą rzeźbę dźwiękową, a może należałoby raczej powiedzieć – dźwiękowy asamblaż, stworzyła Zaradny przy okazji organizowanego w Warszawie festiwalu Wola Art w 2008 roku. Uczestnicy wystawy dostali do wykorzystania notesy firmy Moleskin. Artystka wybrała notes-harmonijkę i wmontowała w niego osiem modułów pozytywki – urządzeń emitujących proste okolicznościowe melodie, znanych z popularnych grających pocztówek, z ich charakterystycznym kiczowatym dźwiękiem. Poszczególnym stronom odpowiadała jedna melodia. Harmony of Happiness (Never Reached) dokonywała w pewien sposób redukcji pocztówek grających, oczyszczając je ze strony wizualnej, pozostawiając sam dźwięk i prostą, abstrakcyjną formę notesu-harmonijki. Ten, rozłożony, stawał się obiektem dźwiękowym, emitującym – przynajmniej w pierwszym wrażeniu – rodzaj kakofonii, jednocześnie znajomej i obcej. Utwory jednak, przez swą melodyczność, układały się w nową harmonię.
Jak mówiła artystka: