Jak powstała białoruska wersja "Wolności"?
Ta piosenka nie pojawiła się ot tak w moim repertuarze.
W 2006 roku był pierwszy koncert "Solidarni z Białorusią" w Warszawie. Wtedy Alaksandr Kulinkowicz z zespołu Neuro Dubel zaśpiewał tę piosenkę po białorusku. Oni grają punkowo, więc momentami nie było do końca zrozumiałe, o czym jest ta piosenka. Tłumaczenie zrobił Michał Aniempadystau, autor "Narodnego albumu", który zmarł w 2018 roku. Tekst brzmi następująco:
Свабоду не аддам нікому.
Люблю і разумею —
Свабоду не аддам нікому.
Свабоду не аддасць ніхто мне.
To będzie dobra wersja, nie będzie wstydu przed Polakami i chłopakami z zespołu. W ciągu dwóch tygodni powstanie teledysk.
Nagrał pan białoruską wersję "Wolności", a podczas protestów śpiewane są też "Mury" Jacka Kaczmarskiego. Czy te wolnościowe hymny działają w nowych kontekstach?
Teraz nie ma czasu o tym myśleć. Każdy robi to, co może. Ja śpiewam. Dla mnie takie wzajemne inspirację są naturalnym procesem, bo muzyka łączy ludzi. Piosenka "Перемен" zespołu Kino też jest dla ludzi inspirująca, mimo, że to rosyjska grupa.
Piosenki nie mają narodowości?
Mają, ale to nie ma aż takiego znaczenia. "Mury" już wcześniej były przetłumaczone na język rosyjski, ludzie znają ten utwór.
Nowym zjawiskiem jest to, że w ciągu pół roku protestów ludzie nauczyli się na pamięć wielu piosenek po białorusku. Wcześniej większość ludzi siedziała w domu, chodziła do pracy, nie było antagonizmów między tzw. "normalnymi ludźmi" a władzą, tak jak jest teraz. Dziesięć lat temu podczas ulicznych protestów do więzień trafiło 700 osób, dziś już ponad 30 tysięcy.