Tamta wystawa otwierała się w kilku etapach i ostatnim etapem było dołączenie do niej artystów, artystek z Polski, dla których wsparcie Ukrainy jest istotne. Na to ostatnie otwarcie przyjechała wicedyrektorka Narodowego Muzeum Sztuki Ukrainy w Kijowie Oksana Barszynowa. Wystawa zrobiła na niej wrażenie i wtedy powstał pomysł, aby przenieść ją do Muzeum Narodowego.
Z Muzeum Narodowym ja i Galeria Labirynt współpracowaliśmy już 10 lat wcześniej, w 2015 roku. Zrobiliśmy tam polsko-ukraińską wystawę dotyczącą ikonografii militarnej w sztuce. Wtedy można było zobaczyć różnicę w spojrzeniu na wojnę i wszystko, co się z nią wiąże, między artystami z Polski i z Ukrainy. Dla nas wojna była czymś bardzo abstrakcyjnym, natomiast w Ukrainie trwała od roku. Inwazja na okręg Doniecko-Ługański, aneksja Krymu. To był początek wojny, ona była już wtedy rzeczywistością Ukrainy. Prace artystów i artystek ukraińskich były inne, bogatsze o doświadczenie wojny.
Tytuł wystawy jest zainspirowany utworem wybitnego kompozytora Steve’a Reicha "Different Trains", który ma trzy części: przed wojną, w czasie wojny i po wojnie. Wystawa "Różne miejsca" też jest podzielona.
Tak, składa z dwóch części, pierwszej "Przed wojną" i drugiej "W czasie wojny". Pierwszą otwieramy w czerwcu, druga zostanie otwarta w listopadzie.
Ten utwór Steve'a Reicha znałem od dawna, ale właściwie nigdy wcześniej nie zagłębiałem się w treść. Ale teraz, myśląc o tej wystawie, uświadomiłem sobie, że jesteśmy w różnych miejscach. Tak jak Reich, który stworzył swój utwór, gdy sobie uświadomił, że gdyby jako dziecko mieszkał nie w Stanach Zjednoczonych, ale w Europie, to by podróżował zupełnie innymi pociągami... On dużo jeździł między Los Angeles a Nowym Jorkiem, bo jego ojciec mieszkał w jednym mieście, matka w drugim, Dokładnie w czasie drugiej wojny światowej bardzo często pokonywał tę trasę pociągiem. Już jako dorosły człowiek uświadomił sobie, że gdyby mieszkał w Europie, to przejechałby pociągiem tylko raz, w stronę niemieckiego obozu koncentracyjnego [Steve Reich ma pochodzenie żydowskie – przyp. tłum.]. I to jest ta świadomość tych różnych miejsc. Po pierwsze różnych miejsc geograficznie, ale też właśnie tych różnych miejsc w czasie.
Na pierwszej części wystawy pokażemy prace sześciorga polskich artystów i artystek, które powstały przed rokiem 2022, przed wojną pełnoskalową. Chodziło mi z jednej strony o to, żeby pokazać, jaka była sztuka wtedy, czy myśleliśmy o zagrożeniu, czy nie, czy była ta świadomość nadciągającej wojny. Ale nie tylko. Chodzi mi także o to, by to była wystawa w miarę optymistyczna. Więc pokazując prace sprzed 2022 roku w Kijowie, w mieście, które szczególnie ostatnio jest ciągle atakowane przez rosyjskie drony i rakiety, pokazujemy sztukę taką, jaką chcielibyśmy, żeby była teraz: żeby już nie musiała zajmować się wojną, czyli tym, co jest. Artyści często reagują na rzeczywistość, która ich otacza. Wolelibyśmy, żeby reagowali na zupełnie inną niż ta, która istnieje, żeby nie musieli się odnosić do wojny.