Dobrowolska poznała Brasse w 2001 r., przy realizacji zdjęć do "Portrecisty". Podczas rozmów z byłym fotografem z Auschwitz nagrała prawie 20 godzin jego wspomnień, z czego tylko 40 minut wykorzystano w filmie.
"Mieliśmy świadomość, że takie wspomnienia nie mogą przepaść, że powinno się o nich dowiedzieć jak najwięcej osób (...). Spędziłam z tym człowiekiem wiele dni i nocy pracując nad książką (...), jemu oddaje hołd" - zaakcentowała Dobrowolska.
Do publikacji dołączone zostały wspomnienia innych więźniów obozu, aby - jak tłumaczyła autorka - ukazać Auschwitz "głosami młodych ludzi, którzy chcieli żyć". Przypomniała, że takie pragnienie miał także bohater jej książki, który trafił do obozu w wieku 23 lat.
Fotografia autorstwa: Wilhelma Brasse, Auschwitz-Birkenau. Naz zdjęciu: Mamet Merenstein (żyd.) Więzień nr 62473 (górny rząd, środek), Michalina Petrenko (polska) więzień nr 27018 (górny rząd, prawo) Miroslav Kubik (Czech, ur. 1925, przeżył) więzień nr 67065 (środkowy rząd, środek), Czesława Kwoka (1928 - 1943, polski), numer więźnia 26947 (dolny rząd, środek) i Krystyna Trzesniewska (1929 - 1943, polska), fot. Wilhelm Brasse /DeAgostini/Getty Images
Wilhelm Brasse urodził się w 1917 r. w Żywcu. Był wnukiem Austriaka, jego matka była Polką, a ojciec walczył w polskim wojsku. Przed wojną Wilhelm Brasse pracował jako fotograf w Katowicach, gdzie nauczył się zawodu w atelier swojej ciotki. Specjalizował się w portretach i zdjęciach legitymacyjnych.
Po wybuchu II wojny światowej odmówił podpisania Volkslisty, pracował jako fotograf w Krynicy, a następnie zdecydował się wstąpić do polskiego wojska. Podczas próby przedostania na Węgry został w marcu 1940 roku zatrzymany przez Niemców. 31 sierpnia 1940 roku trafił do obozu Auschwitz. Otrzymał numer 3444.
Czesława Kwoka, jedno z "dzieci Zamojszczyzny" zamordowanych zastrzykiem fenolu w KL Auschwitz z numerem obozowym 26947, fot. Wilhelma Brasse/commons.wikimedia.org
W styczniu następnego roku Brasse trafił do tzw. Erkennungsdienst, w którym robiono fotografie ewidencyjne więźniom. Jak twierdził, wykonał w tym czasie ponad 50 tys. zdjęć (z czego wojnę przetrwało prawie 40 tys.). Fotografował m.in. na potrzeby pseudonaukowych eksperymentów Josefa Mengelego i Eduarda Wirthsa.
Anna Dobrowolska nazwała Brasse niezwykłym świadkiem Zagłady, który potrafił w bardzo przejmujący sposób opowiadać o swojej traumie:
"Jego język jest krótki, bardzo rzeczowy (...). Brasse był szalenie szczerą osobą, ta szczerość była czasami bolesna dla rozmówcy, niekiedy mroziła krew w żyłach" - tłumaczy.
Łukasz Kamiński, prezes Instytutu Pamięci Narodowej - głównego partnera publikacji "Fotograf z Auschwitz" - zwrócił uwagę, że z książki wyłania się tragiczny obraz codziennej egzystencji więźniów Auschwitz.
"Przejmujemy bardzo trudne doświadczenie Auschwitz, zapamiętanego w postaci czarno-białych, dosłownie i w przenośni, obrazów. Obrazów jednoznacznych, od których moim zdaniem nie da się uciec" - zaznaczył
Kamiński.
Odbiór książki nie jest łatwy, a zrozumienie świadectwa fotografa z niemieckiego
obozu wymaga od czytelnika dojrzałości.
Jak opowiadał sam Brasse najtrudniejszy był pierwszy kontakt z więźniami:
"Oczy więźniów najpierw były rozsadzone przerażeniem, a z czasem obojętniały. Wzrok wygłodzonego człowieka jest beznadziejny, patrzący w nieskończoność. Nic go nie interesuje, cała myśl skupiona jest na jedzeniu. To jedyne marzenie, cel, sen..." (...) "Podczas wykonywania fotografii pokazywałem więźniom, by nie patrzyli bezpośrednio w obiektyw,
tylko trochę obok aparatu. 'Nie uśmiechać się, nie płakać' - mówiłem".
Jacek Lachendro, historyk z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau zwrócił uwagę na wyjątkowość relacji Brasse:
"Podaje on liczne przykłady, epizody, przeżycia, buduje szeroki obraz obozu. Choć we wspomnieniach z pobytu w Auschwitz opowiada głównie o sobie, wykracza poza subiektywizm, przybliża różne aspekty funkcjonowania obozu. Czytając książkę można momentami dotknąć atmosfery grozy, jaka była w obozie" - podkreślił badacz.
W styczniu 1945 r., po ewakuacji Auschwitz, Brasse trafił do obozu Mauthausen, a następnie Melk i Ebensee, gdzie w maju tego roku doczekał się wyzwolenia. Po wojnie zamieszkał w Żywcu. Próbował wrócić do zawodu fotografa, jednak nie potrafił wziąć już aparatu do ręki, wspomnienia obozowe mu to uniemożliwiły. Zmarł w 2012 r. w rodzinnym Żywcu w wieku 95 lat.
Premiera książki Anny Dobrowolskiej "Fotograf z Auschwitz" odbyła się w Warszawie 20 listopada 2013.
Źródło: PAP. Oprac. SW, 22 listopada 2013