Jak oceniają Państwo kondycję polskiego kina? Czy może być wizytówką Polski za granicą?
KG: W Polsce pracują wybitni twórcy – tacy jak Paweł Pawlikowski czy Agnieszka Holland – potrafiący dotrzeć do europejskiej i amerykańskiej publiczności. Ale duża część polskiego kina pozostaje zbyt lokalna, rzadko podejmuje tematy o szerszym, współczesnym wymiarze. Przez to pozostaje hermetyczna i trudno integruje się z zachodnioeuropejskim i amerykańskim obiegiem kulturowym.
IW: Problemy z międzynarodową recepcją polskiego kina wynikają zarówno z kontekstu kulturowego, jak i z samego języka. Trudno sobie wyobrazić, by historia lokalna – jak choćby „rumuński Batman ratujący Bukareszt” – zdobyła globalną popularność na poziomie produkcji amerykańskich. Amerykańska rzeczywistość z różnych powodów jest bardziej uniwersalna.
To jednak nie znaczy, że kino narodowe nie jest potrzebne. Przeciwnie – jest ważne dla własnej publiczności i własnej rzeczywistości. Czy może zainteresować świat? W niektórych przypadkach tak. Widzimy stopniowy wzrost obecności polskich tytułów na platformach takich jak Netflix. Ale bariery językowe i kulturowe zawsze będą miały znaczenie.
Martin Scorsese powiedział kiedyś w wywiadzie „Muszę się dowiedzieć, kim do cholery jestem”. A czy Iwan Wyrypajew wie, kim jest?
IW: Przede wszystkim jestem żywym człowiekiem, mieszkańcem planety Ziemia – tak było od dzieciństwa i tak jest dziś. Jeśli chodzi o zawód, w największym stopniu jestem dramatopisarzem, choć pracuję również jako reżyser i producent.
Pracują Państwo razem od niemal 20 lat. Jak zmieniała się ta współpraca i jak Państwo się zmieniali?
KG: Teatr jest dla nas nie tylko zawodem, lecz także drogą życiową. Zajmujemy się sztuką nie po to, by jedynie zarabiać, ale by lepiej rozumieć siebie, świat, problemy, z którymi się konfrontujemy. Jednocześnie rozwijamy swój warsztat i chcemy go stale pogłębiać.
IW: Zmiany przychodzą naturalnie – idziemy przez ten proces razem. Nie zawsze pracujemy wspólnie, ale zawsze się wspieramy, rozmawiamy, wymieniamy doświadczeniami. Tego typu przemian nie da się w pełni opisać w formacie jednego wywiadu; to proces wieloletni i intymny.
Na horyzoncie pojawia się nadzieja na zakończenie wojny rosyjsko-ukraińskiej. Co się zmieni? Jak będzie wyglądała Europa, Rosja, świat?
IW: Wszelkie zmiany zaczynają się od człowieka. Musimy rozwijać zdolność rozumienia siebie i procesów, w których uczestniczymy. Dzisiejsza komunikacja polityczna jest oparta na sile i manipulacji, więc trudno oczekiwać nagłej poprawy.
Aby zrozumieć świat, potrzebujemy nie tylko informacji, lecz także sztuki, nauki, kontaktu z naturą, praktyk duchowych i pracy nad świadomością. Brzmi to być może idealistycznie, i nie wiem, czy zmiany nastąpią na szeroką skalę. Dlatego przyszłość pozostaje nieprzewidywalna.
KG: Niedawno obejrzałam najnowszy film Yorgosa Lanthimosa Bugonia. Polecam go wszystkim, którzy próbują zrozumieć kierunek, w jakim zmienia się świat. Ten film w pewnym sensie oddaje moje własne przemyślenia o teraźniejszości i przyszłości.
Na stronie Państwa fundacji Teal House czytamy o jej misji. Mieszczą się w niej rozwój, dialog i ewolucja kulturowa. Jak to osiągnąć?
KG: Fundacja Teal House zaczynała jako organizacja pomagająca artystom–uchodźcom głównie z Ukrainy i Białorusi. Z czasem przeszliśmy drogę od pomocy interwencyjnej do działań rozwojowych. Dziś zajmujemy się komunikacją, integracją i relacjami w przestrzeni sztuki współczesnej.
Europa mierzy się obecnie z napięciami wokół migracji, wzrostem nastrojów prawicowych i problemami integracji. My tworzymy warunki, w których osoby z innych kultur mogą się rozwijać i włączać w lokalne środowisko artystyczne, zmniejszając poziom agresji i zwiększając przestrzeń dialogu.
IW: Nasz projekt „Sorry for My Language”, nagrodzony w prestiżowym konkursie Kreatywna Europa, realizowany będzie w Polsce, Niemczech, Francji, Gruzji, Estonii, Litwie i prawdopodobnie w USA. Badamy w nim, jak aktor z jednej kultury i języka może pracować w innym systemie teatralnym — nie jako wyjątek, lecz jako równoprawny uczestnik.
KG: Polska ma dziś wyjątkową szansę, by stać się ważnym ośrodkiem takich procesów. Łączy doświadczenie solidarności z Ukrainą, pozycję regionalnego lidera oraz intensywną wymianę kulturową. Nasza fundacja Teal House działa właśnie w tym kierunku i mamy nadzieję, że instytucje państwowe i miejskie zechcą współtworzyć te długofalowe, społeczne i kulturalne projekty.