Pod koniec maja 2015 roku architektoniczno-dizajnerski magazyn "Arch2O" opublikował na profilu na Facebooku swoją listę 25. najbardziej kreatywnych pomników. Reprodukcje rzeźb, z których najstarsze pochodzą z końca lat 70. XX wieku, zdobyły niebywałe powodzenie wśród użytkowników portalu, pomimo że autorzy profilu nie pofatygowali się nawet o podpisy wybranych przez siebie dzieł. Każde ze zdjęć polubiło i udostępniło kilka, a nawet kilkanaście tysięcy osób.
Wśród pomników znalazła się wybitna realizacja polskiego artysty – Jerzego Kaliny. Jest to jego słynna rzeźba "Przejście", potocznie nazywana "Pomnikiem anonimowego przechodnia", która w 1977 roku na kilka dni stanęła w Warszawie, by w 2005 roku na stałe zająć miejsce na jednym ze skrzyżowań we Wrocławiu. Kompozycja ta składa się z 14 postaci – reprezentatów ludzkiej rodziny, z których połowa zapada się pod ziemię, a druga połowa spod niej wychodzi.
Dzieło to doceniono już w momencie jego powstania – było bardzo szeroko komentowane w mediach ogólnych i specjalistycznych, a krytyka uznała je za najważniejsze wydarzenie artystyczne roku 1977. Wiele lat później, w 2011 roku tygodnik "Newsweek" zaliczył "Przejście" do 15. najpiękniejszych miejsc w Polsce. Z kolei magazyn "Budget Travel" uznał rzeźbę Kaliny za jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na świecie.
Pomysł postawienia jej na skrzyżowaniu ulic Świętokrzyskiej i Mazowieckiej w Warszawie powstał na użytek programu telewizyjnego – Vox Populi, który tworzyli kuratorzy sztuki Antoni Dzieduszycki i Jan Zielecki. Zapraszani przez nich artyści mieli sprowokować publiczność do wyrażania sądów. Program odbywał się w konwencji procesu sądowego, w czasie którego oskarżycielem sztuki współczesnej był krytyk filmowy Zygmunt Kałużyński, a obrońcą Szymon Kobyliński. Wówczas reakcje były skrajnie różne.

Louise Bourgeois, "Mama", 1999 (na zdjęciu prezentacja w Londynie, 2007), fot. Facebook
"(…) to był szok, od razu zrobił się szum (…). Nikt nie pozostawał obojętny. Jedni twierdzili, że "Przejście" powinno zostać. Widzieli w nim metaforę śmierci albo wręcz uznawali za pomnik Powstania Warszawskiego i symbol zejścia do kanałów. Inni grozili palcem - jedna z ówczesnych gazet straszyła, że ktoś za ten nieprawomyślny pomysł jeszcze odpowie. Z interwencją wystąpił nawet jeden z generałów radzieckich, uznając, że praca ma wydźwięk polityczny. Jednak wielu widziało w "Przejściu" nas samych, że idziemy w dół, że exodus trwa" – mówi Kalina w rozmowie z Agatą Saraczyńską z wrocławskiego wydania gazeta.pl.
W 2005 roku Jerzy Kalina na zaproszenie miasta Wrocław wykonał replikę rzeźby, która stoi do dziś na skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego i Świdnickiej. Odsłonięcie "Przejścia" połączono we Wrocławiu z obchodami rocznicy stanu wojennego. Warto przypomnieć, że warszawska premiera rzeźby pod koniec lat 70. odbyła się w nocy z 12 na 13 grudnia i przez wiele osób błędnie traktowana bywa jako upamiętnienie zniewolenia stanu wojennego, wprowadzonego dokładnie cztery lata później. Sam artysta mówi o kompozycji zapadających się i wychodzących postaci:
"Oczywiście odnosiło się do znikania, indywidualnego i zbiorowego, ale chodziło mi raczej o taką polską przypadłość zapadania w śpiączkę chocholą. Ale praca miała mieć wymiar optymistyczny, bo przecież tłum, wchodząc po jednej stronie, jednak po drugiej się pojawia. Ten exodus ma jakiś sens. (…) Kiedy we Wrocławiu wybierałem miejsce dla "Przejścia", poczułem, że w nowych okolicznościach zyskuje ono dodatkowy sens. Gdy stanąłem obok, uświadomiłem sobie, że siłą tej pracy jest to, czego nie widać. Spadamy w nicość, nieznane, i to właśnie ten świat niewidzialny buduje jej ekspresję. (…) I tak udało mi się wydobyć to, co moim zdaniem jest najistotniejsze, pytania natury uniwersalnej."
Oprócz rzeźby Jerzego Kaliny wśród 25. realizacji znalazły się spektakularne przykłady z różnych stron świata. M.in. "Pomnik nieznanego urzędnika / biurokraty (Monument to the Unknown Official/Bureaucrat)" autorstwa Magnúsa Tómassona, postanowiony w 1994 roku w Reykjaviku oraz rzeźba rekina przebijającego dach jednego z oksfordzkich domów – zwana "Rekinem z Headington (The Headington Shark)". Jej autor, John Buckley, zainstalował ją 9 sierpnia 1986 roku w 41. rocznicę zrzucenia bomby atomowej na Nagasaki jako wyraz poczucia bezsilności, gniewu i desperacji.

David Cerny, "Hanging Out", 1997, Praga, fot. Facebook
Doceniono także czeskiego artystę Davida Cernego, którego ekscentryczne rzeźby zdobią niemal całą Pragę. Tutaj przywołano jego pracę "Hanging Out" z 1997 roku, przedstawiającą wiszącego na belce mężczyznę. Mężczyzną tym jest postać Zygmunta Freuda, trzymająca w charakterystyczny sposób rękę w kieszeni. Niewielka rzeźba ulokowana nad turystyczną ulicą (żeby ją zobaczyć, trzeba patrzeć w górę) jest odpowiedzią artysty na pytanie, jaką rolę odegraja intelektualiści w nowym milenium.
Na listę magazynu "Arch2O" trafiły także instalacje przywołujące najważniejsze wydarzenia z historii XX wieku, jak pomnik autorstwa Gyula Pauera, składający się z kilkudziesięciu par butów pozostawionych na brzegu rzeki – "The Shoes on the Danube Bank" – i upamiętniający społeczność żydowską zamordowaną w Budapeszcie w czasie II wojny światowej. A także stalowa kompozycja przedstawiająca twarz Nelsona Mandeli – zbudowana w 2012 roku przez artystę Marco Cianfanelliego i architekta Jeremy‘ego Rose’a w miejscu, w którym 50 lat wcześniej aresztowano późniejszego prezydenta RPA.
Wśród najbardziej kreatywnych pomników nie zabrakło także typowych atrakcji turystycznych. Mowa tu o rzeźbie "Cumil (Watcher)" słowackiego malarza Viktora Hulika, która przedstawia mężczyznę-robotnika wychylającego się z włazu kanalizacyjnego i obserwującego przechodniów. Praca ta powstała w 1997 roku przy okazji rewitalizacji terenu Starego Miasta w Bratysławie.
Autorka: Agnieszka Sural, 31.05.2015