Historia tego miejsca zaczyna się w 1956 roku, niedługo po zakończeniu powojennej odbudowy historycznej części Warszawy. Wtedy to Anna Dębska, świeża absolwentka Akademii Sztuk Pięknych, zaadaptowała poddasze w kamienicy przy Nowym Świecie 41a na potrzeby swojej pracowni. Sesja zdjęciowa prezentująca to ciekawe wnętrze wkrótce znalazła się w – dziś powiedzielibyśmy – lajfstajlowym miesięczniku "Ty i ja".
Dębska rzeźbiła w brązie i żelbetonie, najczęściej konie, których była wielką pasjonatką – miała jedną z pierwszych w PRL-u hodowli arabów – ale także słonie, antylopy, bizony, lisy, wilki, ptaki, foki i ryby.
"Pamiętam swoją pierwszą, zbiorową wystawę w Zachęcie. To były lata 50. W całej Zachęcie postacie – w większości socrealistyczne. A na środku sali moja mała rzeźba wilczka. Po wystawie przeczytałam w "Życiu Warszawy" recenzję jednego z najważniejszych ówczesnych krytyków sztuki. Zachwycił go właśnie ten wilczek. Napisał, że to było jak wytchnienie w otoczeniu tych wszystkich ciężkich socrealnych rzeźb" – mówiła Dębska w rozmowie z Tygodnikiem Ostrołęckim.

Anna Dębska w mieszkaniu-pracowni, fot. dzięki uprzejmości Aleksandry Waliszewskiej
Jej monumentalne rzeźby do dziś zdobią miasta w różnych częściach świata. W Warszawie najbardziej znane są "Pędzące konie" na torze wyścigów konnych Służewiec, "Żubrzyk" przy Zoo i "Lecące łabędzie" z 1971 r. na Ochocie, na placyku nazwanym od rzeźby artystki – placykiem "pod skrzydłami".
Gdy pod koniec lat 70. Anna Dębska przeniosła się na dwie dekady do Stanów Zjednoczonych, w mieszkaniu-pracowni na Nowym Świecie zamieszkała jej córka, także rzeźbiarka, ze swoją latoroślą. Ta ostatnia, Aleksandra Waliszewska, jest dziś znaną na całym świecie malarką, autorką perwersyjnych i zarazem bajkowych obrazków przedstawiających małe dziewczynki w opresyjnych sytuacjach. Jej prace wystawiane są w najważniejszych muzeach, trafiają na okładki płyt, a także inspirują innych twórców. Grecka reżyserka Athina Rachel Tsangari w oparciu o te niezwykłe gwasze stworzyła film "The Capsule" (2012).
"Sielankowe zabawy małych bohaterek mieszają się na nich z wyszukanymi okropnościami, a wszystko przenika silnie podkreślony erotyzm. Dzikie zwierzęta i przerażające potwory wchodzą w relacje z dziewczynkami – obiektami mrocznych, seksualnych fantazji. Małe kobietki są tu czasami ofiarami, a czasami inicjatorkami przemocy, dziewczęca niewinność splata się z czymś demonicznym i odstręczającym" – pisze Ewa Gorządek na Culture.pl.
Po śmierci babki w maju 2014 roku Aleksandra Waliszewska postanowiła otworzyć prywatne muzeum poświęcone twórczości kobiet-artystek z jej rodziny w mieszkaniu-pracowni na zaadaptowanym poddaszu. Bo nie tylko matka i babcia zajmowały się rzeźbą, ale także prababka Kazimiera Dębska była bajkopisarką. Młoda malarka zilustrowała jej dwie bajki – "Podarunek szklarza" i "Jak boginka Seili została prawdziwym człowiekiem".