Wyobrażam sobie, że arystokrata czytający Brzozowskiego, żarliwie atakującego szlachetczyznę, która jego zdaniem nie rozumiała życia, była tego życia obciążeniem, może doznać rozdwojenia. Po I wojnie światowej Czapscy stracili Przyłuki, ale nie stracili możliwości.
Prawdą jest, że starsze siostry wyszły za mąż: Karolina za Przewłockiego w Mordach, Leopoldyna za Łubieńskiego w Kazimierzy Wielkiej, i życie potoczyło się dalej. Ale Józef i Maria? Zostali z niczym. Zaczyna się, jak to świetnie ujął Philippe Ariès, historia dwojga intelektualistów polskich.
Został prestiż i znajomości, czyli wciąż bardzo dużo.
Koniec końców, był hrabią. W pierwszej połowie lat 30. jedzie do prawdziwego Eskurialu – wielkiego pałacu Habsburgów pod Madrytem, i czuje się jak u siebie w domu. Staje w oknie sypialni Filipa II, patrzy na nieskończoną równinę. Można sobie wyobrazić uczucie pustki i dziwnej wielkości, jakie mu towarzyszyły. Czapski miał dostęp do tej habsburskiej vanitas świata. A to dawało mu aurę, która imponowała np. Witoldowi Gombrowiczowi. Czapski nie przepadał za nim, ale Gombrowiczowi zależało na kontakcie, pozostała po nich ciekawa korespondencja.
W jaki sposób Czapski korzystał ze swojego kapitału społecznego w dwudziestoleciu międzywojennym?
Pozostał choćby w stałym kontakcie z rosyjskim arystokratą Dmitrijem Fiłosofowem, współpracownikiem Siergieja Diagilewa. Po zdobyciu władzy przez bolszewików Fiłosofow wyemigrował do Warszawy i był doradcą Piłsudskiego. Reprezentował tzw. trzecią Rosję – ani carską, ani bolszewicką. Dla Czapskiego to będzie formacyjna znajomość. Za pośrednictwem Fiłosofowa poznał Jerzego Giedroycia i Jerzego Stempowskiego, ta trójka będzie potem konsekwentnie utrzymywać kontakt z tą „inną” Rosją. Dzisiaj brzmi to osobliwie, bo na Wschodzie rządzi spadkobierca pierwszej i drugiej Rosji, ale świat się nie kończy na Putinie i jeszcze wszystko przed nami, prawda?
Oby. W każdym razie Giedroyć w latach 30. redagował już „Bunt Młodych”, potem „Politykę”, tymczasem Czapski interesował się raczej malarstwem niż polityką, jeździł na Zachód.
Jest taki wspaniały esej Mój Londyn, w którym opisał, jak w 1926 roku stanął przed obrazem Jeana-Baptiste’a-Camille’a Corota Pan Pivot na koniu w National Gallery i zrozumiał, że malarstwo to jego droga. Lata 20. spędził w Paryżu, w kręgu przyjaciół malarzy z ASP w Krakowie, tzw. kapistów. Przeprowadził prekursorskie rozmowy o obrazach w Luwrze z dawnym nauczycielem – malarzem Józefem Pankiewiczem (Józef Pankiewicz. Życie i dzieło. Wypowiedzi o sztuce, 1936). Obracał się także wśród młodych Rosjan, którzy wyemigrowali z Petersburga. Z Siergiejem Nabokovem, bratem pisarza, byli przez chwilę nawet parą.