Pisarz też traktował te seanse peyotlowe, jako rodzaj swoistego doświadczenia naukowego. Zażywał je w obecności Teodora Białynickiego-Biruli i swoje doświadczenia opisywał. Jak zaznacza prof. Degler Witkacy skrupulatnie notował wszystkie wizje, wspomnienia, przeżycia, skojarzenia. Te protokoły się zachowały i znalazły się w tomie "Narkotyki", który właśnie PIW wznowił. Wiadomo, że Witkacy przesłał taki protokół do dr. Rouhiera do Paryża.
W Książnicy Pomorskiej zachował się pisany po francusku list dr. Rouhiera do Witkacego, w którym zaznacza, że jest zainteresowany eksperymentami pisarza z tym narkotykiem.
"Wiedząc o tym - mówi prof. Degler - poprosiłem prof. Leszka Kolankiewicza, który wtedy wykładał na Sorbonie, aby poszukał tej korespondencji. Na Sorbonie jej nie było. Ale doktorantka prof. Kolankiewicza, Mariola Odzimkowska wpadła na trop archiwum dr Rouhiera. I w nim znaleziono listy Witkacego. Ich właścicielka zdecydowała się je korzystnie dla nas sprzedać. Naprawdę była to według mnie transakcja XXI wieku".
Odnaleziona korespondencja pokazuje Witkiewicza jako wymagającego amatora peyotlu. Listy dokumentują jego słabnący entuzjazm dla narkotyku produkowanego we Francji. Jest zawiedziony jakością preparatów przesyłanych przez Rouhiera, spodziewał się także więcej po tej relacji i czekał na analizę francuskiego farmakologa, która mogłaby mu pomóc lepiej zrozumieć wpływ peyotlu na sposób postrzegania i malarskiego odtwarzania rzeczywistości. Listy niewiele mówią o złożonej naturze Rouhiera - farmakologa, ezoteryka, okultysty. Panowie nigdy się nie poznali osobiście. Prawdopodobnie po 1930 roku Witkiewicz przestał utrzymywać z nim kontakty.
Listy - jak zapewnia wydawca - są cennym uzupełnieniem dotychczasowej wiedzy o doświadczeniach peyotlowych Witkacego i stanowią dopełnienie jego korespondencji z Teodorem Białynickim-Birulą.
Premiera drugiego woluminu II tomu "Listów" Stanisława Ignacego Witkiewicza planowana jest na koniec 2016 roku.
Źródło: PAP; op: az; 22.07.2016.