Biograficzną opowieść o Karolu Estreicherze młodszym można zacząć na przykład jak młodzieżową powieść w duchu Olivera Twista – krnąbrny dzieciak wagaruje, wałęsa się po Wawelu i bije w dzwon Zygmunt, ogłaszając wybuch pierwszej wojny światowej. Albo można byłoby jego życie przedstawić jako dramat wojenny – obrońca najcenniejszych polskich zabytków rzecznym galarem ewakuuje z Krakowa ołtarz mariacki, uciekając przed kulami z myśliwców Luftwaffe.
Albo można byłoby tę opowieść poprowadzić jako szpiegowską historię o urzędniku rządowym, który odzyskuje owe (ratowane wcześniej) skarby i w cieniu wojennych wydarzeń lata po Europie w poszukiwaniu tropów, mercedesem kabrioletem rozbija się po zrujnowanych Niemczech, a przy okazji wdaje się w szereg romansów, między innymi z córką generała Sikorskiego.
Albo jako komediodramat o przyciągającym tłumy, choć ekscentrycznym i porywczym profesorze, a także muzealniku owładniętym misją przebudowy najstarszego gmachu Uniwersytetu Jagiellońskiego, niedbającym o reguły, choć całym sercem oddanym sprawie.
Albo można byłoby opowiadać o nim jeszcze inaczej, bo Karol Estreicher (junior) mógł obdzielić swoim życiorysem przynajmniej kilka postaci: historyk sztuki, rewindykator, pisarz, muzealnik i last but not least Krakus nad Krakusy. W efekcie doczekał się wielu artykułów, audycji i wspominek, drukiem ukazały się jego prowadzone od wojny do końca życia dzienniki, a niemal dekadę temu ukazał się nakładem PWN Obrońca skarbów. Karol Estreicher – w poszukiwaniu zagrabionych dzieł sztuki Marty Grzywacz – fabularyzowany reportaż historyczny, rzetelny i wciągający, choć ograniczony do tytułowego rozdziału w historii bohatera. Nie było jednak żadnej kompletnej biografii.