Obrazy pisane krwią. Pamięci Margarity Polovinko (1994–2025)
Wojna to czas śmierci – ale i sztuki. Czas, gdy z rozpaczy rodzą się obrazy. Zmagając się z lękiem i traumą, ukraińska malarka Margarita Polovinko zaczęła tworzyć dzieła, wykorzystując własną krew – nie jako gest prowokacji, lecz jako akt głębokiej, cielesnej obecności. W czasie krwawej wojny tworzyła sztukę, dosłownie malując krwią.
W sobotę, 5 kwietnia 2025 roku, na wojnie zginęła Margarita Polovinko – artystka malarka, ratowniczka medyczna, osoba o głębokiej wrażliwości. Jej sztuka skupiała się na półtonach – mitologicznych, emocjonalnych, cielesnych – i z każdą kolejną pracą stawała się coraz bardziej uważna na ciszę, pustkę, znikanie. W ostatnich latach żyła tak, jakby każdy jej gest był elementem kompozycji. Właśnie w takiej napiętej obecności poszła na wojnę – bez deklaracji, ale całkowicie świadomie, pozostając sobą.
Margarita Polovinko urodziła się 24 marca 1994 roku w Krzywym Rogu. Studiowała sztuki plastyczne na Narodowej Akademii Sztuk Pięknych i Architektury w Kijowie, gdzie uzyskała dyplom malarki. Jej wczesne prace nawiązywały do mitologii i folkloru słowiańskiego: postacie niemal zanikające w przestrzeni, płynne linie, atmosfera wymownej ciszy – wszystko to już przed wielką wojną stanowiło jej autorski styl.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Margarita Polovinko, fot. pnk.group / Instagram
Od 2022 roku jej malarstwo zmieniło się – stało się ciemniejsze, ostrzejsze. Zamiast istot mitologicznych pojawiły się sylwetki ludzi w stanie zagrożenia, utraty, próbujących ratować innych. W jednym z nielicznych wywiadów wspominała, że pierwszym, co namalowała po inwazji, była dziewczynka-anioł lecąca nad ostrzelanymi domami. Mówiła wtedy: "Moje pierwsze odczucia wobec Rosjan było takie, jakby to były potwory, które przyszły i walczą z ludźmi".
Malowanie stało się dla Margarity formą autoterapii. Wykorzystywała różne materiały – także własną krew – do tworzenia prac. Pomagało jej to radzić sobie z atakami paniki i stresem wywołanym wojną. Tłumaczyła:
To rzeczywiście wiązało się z moimi problemami natury psychicznej — miałam ataki paniki, które kończyły się autoagresją. W pewnym momencie zaczęłam malować w stanie afektu... To był moment terapeutyczny.
W 2024 roku Margarita dołączyła do inicjatyw wolontariackich, które pomagają w odbudowie zniszczonych domów w obwodach mikołajowskim i chersońskim. Potem przeszła szkolenie z medycyny taktycznej i wstąpiła do 3. Samodzielnej Brygady Szturmowej jako ratowniczka. Pracowała w pojeździe ewakuacji medycznej w składzie Drugiego Batalionu Zmechanizowanego – wywoziła rannych z linii frontu.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Obraz Margarity Polovinko, fot. materiały artystki / facebook.com/margarita.polovinko
Obrazek
obraz_2margarita_polovinko_fot_fb.jpg.jpg
Margarita zginęła podczas wykonywania zadania bojowego. Pogrzeb odbędzie się 11 kwietnia w Krzywym Rogu – w Alei Chwały.
Przyjaciele i współpracownicy Margarity wyrażają współczucie i przeżywają ból straty. Poetka Ołena Bałaba wspomina:
Delikatny kwiat, który malował... Przeżywała wojnę, zbierała na drony, sprzedawała swoje prace, zbierała na drony. A potem sama poszła ratować życie jako medyczka... Wieczna pamięć, Margo.
Anna Łazar, dyrektorka Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski, w dniu śmierci artystki napisała w mediach społecznościowych:
Marharyta Polovinko używała własnej krwi do tworzenia prac. Zginęła dzisiaj broniąc swojego kraju i bezpieczeństwa Europy przed rosyjską agresją. Pokazywaliśmy jej prace w programie Wolne Słowo Gdańsk Miasto Literatury w zeszłym roku. Героїні слава.
Margarita nie zdążyła zrobić jeszcze wielu rzeczy, które mogła. Jej obrazy – przeważnie kameralne, pozbawione pretensji do wielkich manifestów – zostawiają po sobie nie tylko wizualne ślady. Rejestrują stan, w jakim żyją współcześni Ukraińcy: tragiczny, a zarazem pełen zdolności do współodczuwania. Jej strata jest niepowetowana – tak jak nie do zastąpienia jest obecność tych, którzy przeżyli ten czas i potrafili mówić o nim precyzyjnie, bez przesady. Dziś już wiemy, że jej milczenie – to również ważny głos.