Czy polski i skandynawski design mają ze sobą coś wspólnego?
Projekty, które są w Muzeum Narodowym nie różnią się niczym od tego co jest w Danii czy Szwecji. Mamy podobny klimat i gatunki drzew, a w związku z tym też materiały i wnętrza, szczególnie te w starym budownictwie. Mamy dużo wspólnego z designem skandynawskim, dlatego go tak dobrze rozumiemy i lubimy. W krajach, które nie żyły w izolacji, dostęp do dobrego wzornictwa był stały, u nas nie. IKEA utorowała trochę drogę powrotu do niego, to tam zobaczyliśmy jak wygląda dobrze zaprojektowany produkt i współczesne europejskie wzornictwo.
A jak twoja droga? Dlaczego po studiach za granicą zdecydowałaś się założyć studio w kraju?
Moje pokolenie ma własne studia, bo musieliśmy sami stworzyć sobie miejsca pracy. To była konieczność, a nie wybór. Sytuacja zmieniła się dopiero w kolejnym pokoleniu. W Polsce skończyłam architekturę wnętrz w Krakowie, a po studiach wyjechałam, żeby się dalej rozwijać. Po pobycie we Włoszech i w Wielkiej Brytanii nie miałam gdzie pójść do pracy, więc założyłam studio. Wróciłam w czasie, kiedy z kraju masowo emigrowali ludzie do pracy, wiele osób się dziwiło mojej decyzji. Chciałam być w Polsce.
Brakowało miejsc pracy dla wykwalifikowanych projektantów? Przecież Polska jest potęgą meblarską.
Jest, a przed etapem produkcji projektant jest przecież potrzebny. Mimo to dopiero od niedawna producenci zatrudniają projektantów i ten proces zaczyna mieć zauważalną skalę. To jest zależne od tego, jak rozwija się cały sektor.