Guzy Słowackiego
Frenologia wpisała się w mistyczno-filozoficzne zainteresowania Juliusza Słowackiego. Choć nie stanowiła wiedzy tajemnej, to mogła niewątpliwie wydawać się pociągającym kluczem do zrozumienia meandrów ludzkiego umysłu. Była we frenologii Galla obietnica uniwersalnej wiedzy wynikającej wprost z prawideł natury. We wrześniu 1833 roku Słowacki, przebywając w Genewie pisze do swojej matki list, w którym odnaleźć można interesujący passus dotyczący frenologii:
Gdyby kiedyś systemat Galla wydoskonalono i gdyby pomacawszy głowę, powiedzieć można było człowiekowi: >>Będziesz tym, a nie innym<<, to ludzie nie tłukliby się po tej ziemi – nie wałęsali się jak ślepi. A wszakże ja tyle mam guzów, że sam Gall może by nie odgadł, czy ja pisać wiersze, czy kraść będę…
Słowacki dostrzegł więc we frenologii potencjał życiowego kompasu – ludzie, dowiedziawszy się o swoim zapisanym w strukturze czaszki przeznaczeniu, mogliby zyskać pewność i nie błądziliby w niewiadomej. Nawiązanie do tez Galla umieszcza Słowacki w III akcie swojego "Kordiana", w scenie rozgrywającej się w szpitalu dla obłąkanych. Kiedy dozorca pyta odwiedzającego szpital Doktora, "jakież systemata zachwala", ten odpowiada, że preferuje "macanie głów".
Innym romantycznym przykładem nawiązania do praktyki "czytania z czaszki" jest fantastyczne opowiadanie Ludwika Sztyrmera, "Frenofagiusz i Frenolasty" z 1843 roku. Sztyrmer, uznawany za jednego z pierwszych twórców polskiej literatury fantastycznej, zbudował postać Frenofagiusza żywiącego się mózgami i Frenolastów, czyli niezwykłych istot zrodzonych z… włosów wyrwanych z głowy Frenofagiusza. Od tego, z którego miejsca czaszki wyrwany zostanie włos, zależy przyszły charakter nowej postaci. Np. wyrwanie go z miejsca, które Gall oznaczył numerem cztery, zwiastować będzie, że postać ta cechować się będzie "brutalstwem" i wyjdzie z niej "urwis i zabijaka".