To były niezwykłe rozmowy, nabrzmiałe od emocji, które wyzwalały często zupełnie niewinne pytania. Udało nam się nagrać czternaście wywiadów. W zależności od rodzaju tych emocji i wieku, rozmówców można podzielić na trzy grupy: świadkowie, łącznicy i poszukiwacze.
Pierwsi to Sybiracy, przeważnie dzieci z obozu Pahiatua, dziś już 90-latkowie, którzy chcieli dzielić się swoimi przeżyciami. Część się na to nie zdecydowała. Niektórzy zamknęli ten etap życia na cztery spusty, twierdząc, że nie ma słów, by opowiedzieć o Sybirze. Nie chcieli też przekazywać swojej traumy dalej, ale ona mimo to się sączy i nie daje o sobie zapomnieć.
Dlatego inni opowiadają ją po wielokroć, wierząc, że to co przeżyli, jest nie tylko ostrzeżeniem, ale wiele wyjaśnia, pozwala lepiej rozumieć, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość. Stanisław Manterys, Kazimierz Zając, Zbigniew Popławski czy Alina Zioło, Sybiracy, z którymi udało się przeprowadzić wywiady, opowiadając o swoich doświadczeniach sprzed ośmiu dekad, o rozłące, śmierci, bólu, nadal nie potrafili opanować wzruszenia i łez. Ale mieli też do przekazania inną prawdę: przeżycia te uczyniły ich silnymi, bardziej odpornymi. Stanisław Manterys powiedział, że często też: "twardymi i hardymi", czasami pozbawionymi złudzeń, co mogło odbić się na relacjach z bliskimi.
Ci bliscy to najczęściej ich dzieci. Niektóre z nich zostały łącznikami, kultywującymi polskość, animującymi środowisko Polaków na antypodach. Eugenia Smolnicka, mama Ireny Lowe z Welllington, współautorki portalu kresy-siberia.org radziła sobie z traumą opowiadając o Syberii w kółko, na spacerze, przy gotowaniu, praniu. Irena tak tym przesiąkła, że stało się to też częścią jej życia, powierzonym zadaniem. Nina Tomaszyk, wnuczka Krystyny Skwarko, opiekunki w Pahiatua, autorki książki o Sybirze, udziela się społecznie (jest prezeską Stowarzyszenia Polaków w Auckland). Robi to między innymi po to, by wyrazić wdzięczność Nowozelandczykom za pomoc. Jak mówi: "Sybiracy, w tym moja babcia, nigdy nie czuli się tu jak uchodźcy, traktowano ich jak gości". Ogromną i znakomitą pracę na rzecz upamiętnienia sybirackich doświadczeń wykonała Barbara Scrivens, która zebrała i opisała dziesiątki relacji. Na pytanie, dlaczego to robi, odpowiedziała: