W 2011 roku Olsztyn zelektryzowała wiadomość, że Kortowo, kampus Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie (dwa jeziora, Górka Kortowska, stadnina koni, a do tego nowoczesna architektura przepleciona z ceglanymi reliktami dawnego kompleksu szpitala psychiatrycznego Kortau) otrzymało Nagrodę Specjalną w plebiscycie na "7 nowych cudów Polski" magazynu "National Geographic Traveler". Kortowo nie zostało jednym z siedmiu cudów, ale olsztyński kampus okrzyknięto cudem ósmym, a dumni mieszkańcy Olsztyna coraz śmielej wspominali, że na taki tytuł zasługuje cała stolica współczesnej Warmii. Bo słodko-gorzka miłość do warmińskiej stolicy zauważa minusy, ale i docenia plusy Olsztyna. W którym innym wojewódzkim mieście można codziennie, przez ponad dwa tygodnie, każdego dnia odpoczywać nad innym jeziorem? Najlepsze wschody słońca są nad jeziorem Ukiel, którego złowroga nazwa pochodzi podobno od pruskiego słowa "auka" - ofiara, najlepsze zachody w mieście są nad Kortowskim, spacerkiem ze Starego Miasta można dojść nad Długie, a Jezioro Żbik, choć daleko od centrum, warte jest niejednego spaceru. Warmińska przyroda nie do końca dała się wtłoczyć w miejskie ramy, choć niedawno otwarta obwodnica miasta odcięła wielu mieszkańców od podmiejskich lasów, a te znacznie przetrzebiła. I tak pomiędzy miejskością a naturą Olsztyn jest za duży, by móc zachować w nim anonimowość i za mały, by oferować to, co oferują stolice. Jest miastem pięknym, ale też pełnym czasem nieuzasadnionych kompleksów.
Językowy galimatias
Historia często najtrwalej zapisuje się w nazwach i języku. Nie ma już na Warmii żywej gwary warmińskiej, choć coraz więcej hobbystów uczy się "godać po naszamu". Są jednak nadal nazwy odwołujące się do pruskiej, przedchrześcijańskiej historii tych terenów, są pamiątki po niemieckiej przeszłości i ślady historii najnowszej, gdy starano się uporządkować językowy galimatias, czasem nieudolnie próbując zawracać bieg historii. Zasadźca Olsztyna pochodził ze wsi Łajsy. Nazwa tej warmińskiej miejscowości wywodzi się od najmniejszej jednostki osadniczej Prusów – lauksu. Od lauksu pochodzą też te nazwy miejscowe, które kończą się na "-ławki". I tak mamy na Warmii Tuławki, a na dzielących pruską przeszłość z Warmią Mazurach – Bezławki czy Sędławki. Po 1945 roku na Ziemiach Odzyskanych trzeba było uporządkować i ujednolicić nazwy, likwidując tym samym nazwy niemieckie. W tym celu na początku 1946 roku powołano Komisję Ustalania Nazw Miejscowych i Obiektów Fizjograficznych. Decyzją komisji powracano do istniejących wcześniej nazw polskich, spolszczano nazwy staropruskie lub niemieckie (np. Bischofsburg stał się Biskupcem, a Freuenburg – Fromborkiem). Czasem próbowano podkreślić grubą kreską polskość regionu, nadając miejscowościom nazwy pochodzące od nazwisk zasłużonych dla polskości działaczy. To Komisja zadecydowała, że przedwojenny warmiński Wartembork/Wartenburg stał się Barczewem (na cześć księdza Walentego Barczewskiego), a Melzak /Mehlsack – Pieniężnem (od nazwiska Seweryna Pieniężnego, redaktora polskojęzycznej "Gazety Olsztyńskiej"). W ferworze działań usuwano niekiedy nie tylko nazwy niemieckie, ale i staropruskie, zacierając tożsamość regionu, a wprowadzane administracyjnie zmiany napotykały na opór miejscowej ludności lub osadników. Po ponad 70 latach komisyjne nadania nie budzą już emocji i wrosły w regionalny pejzaż, tylko wtajemniczonym mówiąc o skomplikowanych dziejach tego regionu.
W warmińskim rytmie