W roku wołu i miesiącu konia
Dzikie konie niedaleko Szczecina, fot. Getty Images
Konie pojawiały się w rozmaitych związkach frazeologicznych także w Chinach. To dowodzi, że również tam były nieodzowne. „Niebiańskie konie” z Kotliny Fergańskiej sprowadzano już za czasów dynastii Han (206 r. p.n.e.–220 r. n.e.). Przewijały się jako częsty motyw w sztuce, na przykład w postaci trójkolorowych ceramicznych figurek sancai.
Biały smok z klasycznej Wędrówki na Zachód musiał za karę przybrać formę konia i służyć za wierzchowca udającemu się po buddyjskie księgi mnichowi Xuanzangowi, zaś mityczny „Smoczy Koń” miał zapowiadać nadejście mądrego władcy. Konie cieszyły się w Chinach sympatią i postrzegane były jako symbol pomyślności. Polski czytelnik powinien bez trudu zrozumieć prawdy stojące za chińskimi powiedzeniami, nawet jeśli wymagać to może przybliżenia kontekstu. Czego zatem się z nich dowiadujemy?
Konie pasące się na łące na Polskiej wsi, fot. Getty Images
Między innymi tego, że „jak koń gubi podkowę, tak człowiek popełnia błędy”, czyli że pomyłki są nieuniknioną częścią życia. O człowieku, który niespodziewanie poniósł porażkę wynikającą z nieuwagi czy niewłaściwego rozeznania sytuacji, powie się, że jest jak „koń, który zgubił przednią podkowę”.
„Wschodni wiatr, który wpada do końskiego ucha” oznacza z kolei słowa, które ktoś puszcza mimo uszu. „Daleka droga weryfikuje siły konia, a czas ludzkie serca” – powiada kolejne przysłowie. „Nazywać konia jeleniem” oznacza celowe naginanie prawdy, podczas gdy „z łatwością rozróżnić konia i jelenia” odwrotnie – zdolność rozpoznawania dobra i zła. „Wymagać od konia, by biegał, jednocześnie skąpiąc mu trawy” dotyczy kogoś, kto chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko.
Kogoś, kogo Polacy określą mianem czarnej owcy, Chińczycy nazwą: „koniem, który szkodzi stadu”; pochlebcę, klakiera – kimś, kto „klepie konia po zadzie”, osobę wybitnie utalentowaną zaś – „koniem, który może przebiec tysiąc li”. „Na święty nigdy” to po chińsku – „w roku wołu i miesiącu konia”. „Ściągnąć koniu wodze tuż przed przepaścią” to uniknąć niebezpieczeństwa w ostatniej chwili, a znów „ściągnąć kogoś z konia” – to przyczynić się do czyjegoś upadku, utraty pozycji. Chińczycy powiadają wreszcie, że „stary koń zna drogę” – czyli, że osoba z doświadczeniem wie, co robi, oraz że „dobry koń nie odwraca się za siebie, by jeść trawę”, co oznacza, że przeszłość należy zostawić za sobą.
Z kolei powszechnie znana historyjka o staruszku uczy, że los jest zmienny. Pewnego dnia, biednemu chińskiemu wieśniakowi zaginął koń, najbardziej wartościowa część jego skromnego dobytku. Gdy sąsiedzi przyszli pożałować go w nieszczęściu, mężczyzna odparł, że nie wiadomo jeszcze, czy to faktycznie nieszczęście. Podobnie nie był pewien, czy los się do niego naprawdę uśmiechnął, gdy koń zjawił się jakiś czas później, prowadząc za sobą całe stado. W przeciwieństwie do sąsiadów, staruszek wstrzymał się też od lamentów, gdy jego syn, próbując poskromić dzikiego konia, spadł z niego i złamał sobie nogę. Niebawem okazało się, że ocaliło go to od poboru do wojska, dzięki czemu przeżył, jako jedyny młodzieniec w wiosce. Historia ta jest przytaczana do dziś na dowód, że to, co w danym momencie uważamy za szczęście lub pech, z perspektywy czasu może wcale nim nie być.