Wystawa jest wejściem w ten labirynt. Nie podąża za intrygą, nie ilustruje, ale oddaje ducha i klimat powieści.
Stworzyła ją jedna z najwyrazistszych i najbardziej nowatorskich osobowości teatru – reżyser Oskaras Koršunovas, a projekt zrealizował scenograf, operator i artysta wizualny Gintaras Makarevičius.
Obaj artyści posłużyli się specjalną narracją, która pozostawia widzowi miejsce na własną refleksję wobec indywidualnej historii i pamięci każdego ze zwiedzających. Struktura labiryntu podzielona została na odrębne przestrzenie tematyczne. W każdej z nich widoczne są wątki manipulacji świadomością człowieka. To ciągłe wymazywanie i przywoływanie czegoś budowanego ze strzępów pamięci. Próba kolejnego zapisu na wyblakłym palimpseście.
Nie ma tu wszechwiedzącego narratora. Cytaty z powieści umieszczone na ścianach służą jako rama pokazywanych dzieł i każdy może je czytać na swój sposób. Tak jak w powieści nie ma tu jednej interpretacji. To raczej rwana historia ciągłej walki woli i rozumu ze złem, które zamyka człowieka w fizycznym i psychicznym zniewoleniu.
Instalacja scenograficzna wypełniona jest "szumami, ciągami i zlepami" dźwięków muzyki ludowej, pieśni sowieckich, komunikatów powodziowych, odgłosów płynącej wody, szumów wiatru i radiowych przemówień.
W "sowieckim bloku" labiryntu największe wrażenie robi video instalacja Eglė Rakauskaitė "W tłuszczu". Wideo przedstawia zapis performansu, podczas którego artystka zanurza się w szklanej wannie – sarkofagu wypełnionym mazistym zwierzęcym tłuszczem. Żywy trup jak preparat w formalinie daje oznaki życia, porusza ręką, nogą. Performerka postrzegała swój występ jako symbol śmierci, czegoś, czego sama ledwo uniknęła: krzepnący tłuszcz zaczął wysysać ciepło z jej własnego ciała.
Dalej musimy przejść przez czarny korytarz poprzedzony zdjęciami z archiwów zarządu GUŁag. Widzimy twarze zamordowanych i zesłanych do łagrów. Ciemny tunel rozświetlany jest przerażającym, nieregularnym, stroboskopowym światłem. Przez jedną ze ścian z weneckim lustrem widać oślepiającą białą przestrzeń.
Po przejściu sowieckiej kapsuły zwiedzający trafiają do świata tragicznej groteski, odkrywają wolność jazzu i improwizacji, przypominają sobie dysydenckie eksperymenty artystyczne. Ukazane tu eksponaty i instalacje to świadectwa żmudnego wyzwalania "zniewolonego umysłu". Symboliczny dla dzisiejszych czasów wydaje się wizerunek Giedymina z pomnika przed katedrą z mieczem Jedi z "Gwiezdnych wojen".
W drodze przez labirynt trafiamy wreszcie do białej przestrzeni, która wcześniej majaczyła tylko przez wenecką szybę w ciemnym tunelu. To raj wolności. Białe łabędzie, lichtarze, ale i niepokojąca karuzela z czapkami żebraków z "nowego wspaniałego świata". Najbardziej intrygująca jest tu jednak instalacja Gintarasa Makarevičiusa z sześcioma zwierciadłami. Gdy próbujemy się w nich przejrzeć, lustra zaczynają drgać z taką częstotliwością, że nas obraz staje się rozmyty i nieczytelny. Kim jesteśmy?… zdają się pytać.