Kurtyna jest granicą miedzy rzeczywistością realną i iluzją rzeczywistości. Jest wehikułem uruchamiającym inny czas. Akt podniesienia kurtyny jest zatrzymaniem czasu potocznego i wejściem w czas poza codziennością.
Jej rodowód wywodzi się z obrzędów religijnych. Była narzędziem o znaczeniu liturgicznym. Oznaczała ukrywanie niedostępnych aspektów prawdy albo boskości. Była materialnym symbolem oddzielenia. Rozsuwanie zasłon, rozrywanie welonów oznaczało podążanie ku niewiadomemu i zagłębianie się w tajemnicę.
Symbolika zasłony przybierała mistyczny wymiar. Porfiriusz twierdził, że "Nieba starożytni zwali zasłoną, bo składały się one na szaty bogów".
W Świątyni Jerozolimskiej miejsce najświętsze skrywała podwójna zasłona utkana z tkaniny o czterech barwach, które miały symbolizować cztery żywioły.
W momencie śmierci Chrystusa zasłona Przybytku rozdarła się na dwoje. Najświętsze zostało odkryte. Co oznacza to wydarzenie w teologii? Sacrum zstąpiło na ziemię. Już nigdy odtąd nie pozostanie ukryte. W osobie Zmartwychwstałego zamieszkało miedzy nami.
Kurtyny występują w wielu tradycyjnych teatrach świata. W prastarym indyjskim teatrze Kathakali zasłona zwana Thirasseela jest satynową kurtynką rozpoczynającą przedstawienie trzymaną przez dwóch asystentów. Kurtynka owa symbolizuje w hinduizmie potężną Maya– iluzoryczną moc bóstw – manifestację boskiej energii. W wedancie i buddyzmie jest znakiem ułudy zasłaniającej rzeczywistość.
Maya ma moc utrzymywania żywych istot w złudzeniu, ale także wyzwolenia ich z ułudy.
Niezliczone są typy kurtyn. Włoska, francuska, otwierana skośnie na boki kurtyna wagnerowska, kurtyna jarmarczna. Są purpurowe. Błękitne. Złote. Proste. Upinane. Drapowane w festony. Lamowane. Haftowane. Aplikowane złotem.
Najwspanialsze kurtyny to gigantyczne malowane obrazy w neobarokowych teatrach. Henryk Siemiradzki namalował we Lwowie i Krakowie swoje gigantyczne płótna prosceniowe. W Teatrze Słowackiego na środku wymalował Natchnienie, kojarzące Piękno z Prawdą, w otoczeniu personifikacji Komedii Tragedii, Erosa Zbrodni, Występku, Furii i Widm. Jet też błazen. Ciągle aktualny.
W XX wieku kurtyna przestaje być wehikułem scenicznym i coraz mniej się jej potrzebuje.
Bertolt Brecht nienawidził kurtyny. Twierdził, że "Swym ciężkim aksamitem dobija scenę i rozcina sztukę jak ostrze gilotyny".
Kurtyna przeszkadza w tak ważnym dla współczesności akcie przenikania się sztuki i życia. Artyści chcą wierzyć, że działają w przestrzeni, w której nie powinno być granicy między tymi dwiema sferami. Chcą w swych działaniach twórczych "uczulić się na rzeczywistość" i "być w rzeczywistości".
Stare teatralne narzędzie staje się przeszkodą w urzeczywistnieniu "zwrotu performatywnego", dzięki któremu zatarte mają zostać granice między artystą a widzem, twórcą a tworzywem, podmiotem a przedmiotem. W "zjawisku performatywnym", w którym "porządek reprezentacji" zmieniony zostaje na "porządek obecności" kurtyna staje się czymś zbędnym. W krępujący sposób przypomina o umowności teatru. O jego metaforyczności.
W XX wieku kurtyna została bohaterką sztuk teatralnych.
Nadał jej życie i spersonalizował w scenkach "Zielonej Gęsi" Konstanty Ildefons Gałczyński. Ma tu swoją szczególną rolę i jest nawet "Osobą dramatu". KURTYNA w "Zielonej Gęsi" – "opada złowieszczo", "zapada optymistycznie", "spada z łoskotem" , "nie opada, by dać przykład..." albo "opada przez pomyłkę, toteż podnosi się z powrotem".
Czasem u Gałczyńskiego KURTYNA nawet gada, jeśli ma coś ważnego do powiedzenia.
Z kurtyną wiązała się tradycyjna funkcja maszynisty teatralnego, który musiał być wysoko wyspecjalizowanym kurtyniarzem.
Kurtyniarze operowi dostawali jeszcze do niedawna podwójną gażę. Potrafili tak zręcznie operować kurtyną, żeby nie wygasły oklaski.
Czasami byli płatni na akord – od ilości kurtyn na oklaskach.
Kurtyny z materiału znikają z teatrów, ale żelazna kurtyna musi być w każdym teatrze. Oddziela scenę od widowni, w razie rozprzestrzeniania się pożaru.
Zrobiła też karierę polityczną. Terminu "żelazna kurtyna" – Eiserner Vorhang – użył Joseph Goebbels, a potem powielił go jako iron curtain Winston Churchill.
W Teatrze Polskim rytuałem teatralnym było cowieczorne opuszczanie żelaznej kurtyny. Specjalne uprawnienia do obsługi żelaznej mieli tylko brygadier i kurtyniarz. Najsłynniejszą i przypadkową rolę odegrała owa kurtyna w premierze "Fausta" Józefa Szajny z 1971 roku, kiedy użyta w inscenizacji podjechała 20 cm do góry, zacięła się i później nawet drgnąć nie chciała. Widzowie tego wieczoru nie zobaczyli już przedstawienia. Ale wtedy "inni szatani byli tam czynni… ".
Największym sentymentem darzę kurtynę w Tetrze Polskim. Napisałem ku jej czci odę: