Jakub Gawkowski, Monika Rosińska i Maciej Siuda: Czekanie to ważny społecznie temat [WYWIAD]
O doświadczaniu czasu i jego zabijaniu, nierównościach społecznych i nowym odczytywaniu rzemiosła mówią Jakub Gawkowski, Monika Rosińska i Maciej Siuda, autorzy wystawy w polskim pawilonie na London Design Biennale 2025, nagrodzonym prestiżowym medalem. Instalacja "Zapis czekania" została uznana za najbardziej inspirującą interpretację tegorocznego tematu wydarzenia.
Spotykamy się niedługo przed otwarciem London Design Biennale. W polskim pawilonie pojawi się tam wasza wystawa. Opowiedzcie, jak narodził się na nią pomysł.
Maciej Siuda: Wspólnie z Moniką i Kubą zaczęliśmy rozmawiać o czasie jako doświadczeniu z jednej strony indywidualnym (każdy z nas inaczej odczuwa czas), a z drugiej – społecznym. Zaciekawiło nas to, że współcześnie mamy nierówny dostęp do czasu jako zasobu. Wiele osób codziennie cierpi na jego brak, tymczasem dla innych osób, na przykład uprzywilejowanych ekonomicznie czy wręcz przeciwnie – wykluczonych społecznie – wolny czas jest odpowiednio: naddatkiem, którego mają w nadmiarze, lub ciężarem.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Records of Waiting, fot. Kuba Celej, Adam Mickiewicz Institute
Obrazek
records_of_waiting_workshop_and_curatorial_team_07_photo_by_kuba_celej_adam_mickiewicz_institute.jpg
Monika Rosińska: Wystawa jest naszą odpowiedzią na temat przewodni tegorocznej edycji biennale "Surface Reflections" – odnosi się do zjawiska introwertycznego, osobistego, bliskiego człowiekowi. Skupiliśmy się na zjawisku czekania jako czymś prozaicznym, codziennym i uniwersalnym, co jest także uwarunkowane przez dynamikę społeczną. Jedni, jak taksówkarze czy portierzy, czekają w ramach pracy zawodowej, dla innych, na przykład stojących w korku, czekanie jest codzienną frustracją. A dla osoby w kryzysie bezdomności czekającej na posiłek czy migranta, który czeka na pozwolenie na pobyt w Polsce – czymś, od czego zależy całe życie. Na wystawie proponujemy intymną opowieść o czekaniu, dotykającą wewnętrznych, indywidualnych doświadczeń, w których odbijają się współczesne zjawiska i przemiany.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Tę refleksję nad odczuwaniem i doświadczania czasu postanowiliście pokazać czy też opowiedzieć za pomocą rzemiosła. To nieoczywiste skojarzenie.
Jakub Gawkowski: Zaczęliśmy od pytania, czy i jak można pokazać upływ czasu poprzez estetykę i materialność. Wtedy pojawił się temat rzeźbienia i strugania. Jedną z inspiracji był łyżnik – czyli zwykle bogato zdobiona drewniana listewka-półka na sztućce, która jest ważnym elementem tradycyjnego rzemiosła na Podhalu. Tego typu niepozorne, niewielkie obiekty są świadectwem bogactwa tradycyjnej ornamentyki, a jednocześnie efektem specyficznej relacji z czasem – powstawały w wyniku jego nadmiaru. Można było je strugać podczas letnich miesięcy wypasu owiec na halach lub zimowych wieczorów. Z tej perspektywy ornament nie musi być więc tylko dekoracją, można spojrzeć na niego jako na zapis czasu, metodę jego wizualizacji czy jednostkę miary. Zyskuje nową funkcję: staje się on językiem, którym można opowiadać o czasie. Właśnie to stało się osią naszej koncepcji.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Records of Waiting, fot. Kuba Celej, Adam Mickiewicz Institute
Obrazek
records_of_waiting_04photo_by_kuba_celej_adam_mickiewicz_institute.jpg
Maciej Siuda: Ja na przykład mam osobiste doświadczenie ze struganiem, bo jako dziecko często wyjeżdżałem z rodzicami w góry. W przerwach w wędrówce, na postojach, tata dawał mi scyzoryk i kijek, żeby wycinać w nim szlaczki i w ten sposób wypełnić "nudę". Struganie było więc i dla mnie metodą spędzania czasu w oczekiwaniu na wznowienie wspinaczki.
Monika Rosińska: Rzemiosło przenosi nas do zupełnie innego wymiaru czasu. W przeciwieństwie do przyspieszonej, rozproszonej codzienności, rytm pracy ręcznej jest powolny, skupiony, cielesny. Wymaga obecności, cierpliwości i powtórzeń. Czas w rzemiośle nie jest linearny i podporządkowany produktywności, lecz cyrkularny, sezonowy, cykliczny; jak w naturze, z której się wywodzi. Minuty pracy rozciągają się w godziny, ale są to godziny pełne skupienia i zaangażowania. Są też gesty, których efektów nie widać od razu, ich sens może się ujawnić dopiero po latach, a czasem po dekadach. W naszym projekcie rzemiosło staje się nie tylko metodą pracy, ale też alternatywnym wobec logiki pośpiechu, produktywności i natychmiastowości sposobem myślenia o czasie.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Records of Waiting, fot. Kuba Celej, Adam Mickiewicz Institute
Obrazek
records_of_waiting_02photo_by_kuba_celej_adam_mickiewicz_institute.jpg
Mówiąc o procesie kształtowania się koncepcji wystawy, nie można nie zwrócić uwagi na wasz sposób pracy. Działacie jako zespół, w którym nie ma tradycyjnego podziału na role, nie ma szefa, kuratora, projektanta scenografii, artysty. Przyjęliście kompletnie inny, naprawdę zespołowy model działania i współpracy.
Jakub Gawkowski: Dziś często nadużywa się słowa "interdyscyplinarny", ale w przypadku naszego zespołu to określenie jest bardzo na miejscu. Cały nasz projekt był eksperymentem, nie mogliśmy do końca przewidzieć, jaki przyniesie efekt. Już na początku pracy powiedzieliśmy sobie: to się nie musi udać. I takie nastawienie na pewno pomogło nam w otwarciu się na nowe sposoby pracy i działania, dodało odwagi w zacieraniu ról i przenikaniu się dyscyplin.
Monika Rosińska: I dla mnie ten sposób współdziałania był czymś nowym. Udało się nam zatrzeć podział na role kuratorskie, projektowe i badawcze czy koncepcyjne, teoretyczne i praktyczne. Płynnie się one zmieniały, co było bardzo rozwijające, ale wymagało też od nas innego podejścia, działania.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Records of Waiting, fot. Kuba Celej, Adam Mickiewicz Institute
Obrazek
records_of_waiting_03photo_by_kuba_celej_adam_mickiewicz_institute.jpg
Maciej Siuda: Taki sposób pracy wymagał od nas częściowo wyciszenia ego, zaufania sobie nawzajem, przełamania pewnych konstruktów, które mamy wszyscy w głowach. Warto dodać, że zespołowość nie dotyczy tylko naszej trójki. Wystawa powstała między innymi dzięki osobom biorącym udział w badaniach, które dzieliły się z nami intymnymi doświadczeniami, oraz dzięki blisko dwudziestu snycerzom, których rękoma została wykonana instalacja.
Opowiedzcie więc o materialnej stronie wystawy.
Maciej Siuda: Słowo "materialność" ma w jej przypadku duże znaczenie. Przez ostatnie lata projektowanie oddaliło się od formy i estetyki. My postanowiliśmy zadziałać odwrotnie: przyjrzeć się ornamentyce jako narzędziu i zobaczyć, jak przez nie opowiadać o zjawisku społecznym, którym jest czekanie. W centrum wystawy znajduje się ośmiometrowa drewniana instalacja, zwana przez nas krajobrazem polskiego czekania. Składa się z dwunastu rzeźbionych elementów. Każdy z nich ukazuje inną sytuację czekania we współczesnej Polsce. Czas reprezentowany jest za pomocą ornamentu, jego ilości, intensywności i wyrazu. To sytuacje z różnych porządków i o różnej długości trwania, od 21 minut, czyli średniego czasu oczekiwania na przyjazd ambulansu, przez miesiące czekania na wizytę psychiatryczną w ramach NFZ, po lata potrzebne do spłaty kredytu mieszkaniowego.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Records of Waiting, fot. Kuba Celej, Adam Mickiewicz Institute
Obrazek
records_of_waiting_01_photo_by_kuba_celej_adam_mickiewicz_institute.jpg
Monika Rosińska: Bardzo ważną częścią wystawy były poprzedzające ją badania. To ich wyniki zdefiniowały materialność wystawy i wpłynęły na jej estetykę, na pojawiający się tu ornament. Najpierw nawiązaliśmy współpracę ze snycerzami z Zakopanego i okolic, obserwowaliśmy ich podczas wykonywania ornamentów – chcieliśmy sprawdzić, czy da się określić, ile zajmuje im wykonanie danego wzoru. Badaliśmy zarówno doświadczonych mistrzów snycerstwa, jak i uczniów. Stworzyliśmy uśredniony system, w którym każdy ornament reprezentuje daną ilość czasu. Za jego pomocą przedstawiamy na wystawie te dwanaście sytuacji czekania.
Jakub Gawkowski: Oszacowanie, kto i ile czeka, było kolejnym zadaniem badawczym. Poprosiliśmy przedstawicieli różnych grup społecznych, zawodów, osoby w różnym wieku i w różnej sytuacji życiowej, o podzielenie się z nami swoim doświadczeniem czekania; badane osoby prowadziły dzienniczki, w których zapisywały swoje emocje, odczucia, ale i konkretne dane, związane z przeżywaniem czasu i z tym, w jaki sposób proces czekania definiuje ich życie. Z jednej strony więc badania oparte były na liczbach i danych statystycznych, z drugiej jednak wzięliśmy pod uwagę także indywidualne odczucia, przeżywanie, doświadczanie. W badaniu brały udział osoby o bardzo zróżnicowanych życiowych doświadczeniach czekania, m.in. lekarz, portier, dostawca jedzenia.
Monika Rosińska: Zależało nam na utrzymaniu tych dwóch perspektyw: indywidualnej i systemowej. Z jednej strony mamy dane statystyczne: ile średnio trwa oczekiwanie na wizytę psychiatryczną, na decyzję urzędową czy na spłatę kredytu. Z drugiej, osobiste historie, w których czas nie płynie, ale rozciąga się, gęstnieje, dłuży. Czekaniu towarzyszą skrajnie różne emocje: od frustracji, bezsilności i znużenia po antycypację i nadzieję. Zależało nam, żeby pokazać, że czekanie to nie tylko pusta przerwa pomiędzy wydarzeniami, ale istotny wymiar życia społecznego.
Można w stworzonych wspólnie przez wasz zespół i zaproszonych do współpracy rzemieślników dostrzec pewne rozpoznawalne motywy, inspiracje ornamentyką podhalańską. Ale nie są to kopie – wzory wypracowane przez was mają bardziej uniwersalny charakter.
Monika Rosińska: Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę z "ciężaru gatunkowego" wzornictwa podhalańskiego, traktowanego kiedyś jako to, w którym przetrwała "prawdziwa polskość, styl narodowy". Ornament ma tę przeszłość i spuściznę, jest ona ważna. My jednak zajmujemy się ornamentem jako uniwersalnym językiem, a nie nacechowanym tożsamościowo, nie interesowały nas jego cechy nostalgiczne czy sentymentalne. Sięgnęliśmy po te rozpoznawalne, zrozumiałe, bliskie elementy, żeby opowiedzieć szerszą historię społeczną. Uczyniliśmy z nich język wizualny do opowiedzenia o czasie jako zasobie, do którego nie wszyscy mają równy dostęp.