W ciągu dnia stenografował posiedzenia komisji brytyjskiego Parlamentu, wieczorami uczył się języka esperanto, a w wolnych chwilach rozmyślał nad koncepcją idealnego miasta. Ebenezer Howard – bo o nim mowa – wpadł na pomysł stworzenia miasta ogrodu. Swoją ideę lub – jak wolą niektórzy – utopię zawarł w książce z 1898, znanej bardziej z drugiego wydania pt. "Miasta ogrody jutra" z 1902. W teorii miała być antidotum na zgubne skutki rewolucji przemysłowej, zwłaszcza przeludnienie ośrodków miejskich. W praktyce okazała się lekiem nie do końca skutecznym.

Podkowa Leśna, Willa Aida, 1914. Na zdjęciu: Andrzej Pilawitz , Maria Wysocka (później Piątkowska zwana Babetką), Anna Lilpop (potem żona Jarosława Iwaszkiewicza), Sisi guwernantka, Władysław Stankiewicz , Aniela z Lilpopow Pilawitzowa, Stanisław Pilawitz, fot. archiwum Muzeum w Stawisku/Fotonova
Projekt miasta ogrodu łączył zalety mieszkania w otoczeniu zieleni, z dala od obszarów zurbanizowanych, jednak z wykorzystaniem ich udogodnień. Centrum takiej hybrydy stanowił ogród otoczony budynkami użyteczności publicznej: ratuszem, teatrem, muzeum, biblioteką, szpitalem. Wokół znajdował się park, stąd rozchodziły się promieniście drogi, formując aleje z obiektami rekreacyjnymi, usługowymi i mieszkaniowymi. Peryferia były gruntami rolnymi, które miały zapewnić samowystarczalność ekonomiczną. Zgodnie z założeniami przestrzeń publiczna stała się własnością społeczną, kontrolowano rozwój terytorialny oraz gęstość zaludnienia. Jak pokazał czas, jedynie całkowita harmonia miasta i natury pozostała w sferze marzeń.

Stanisław Wilhelm Lilpop, Hania Lilpopówna (z prawej) ze swoją przyjaciółką Marią Wysocką, później Piątkowską (w dzieciństwie nazywaną Babetką), ogród letni wilii Lilpopów "Aida", Podkowa Leśna, maj 1909, fot. Stanisław Wilhelm Lilpop / archiwum Muzeum w Stawisku / FOTONOVA
Polska również miała takiego marzyciela, który pragnął uzdrowić miasto. Władysław Dobrzyński, wykształcony lekarz, kontynuował myśl howardiańską. Zachwycony angielskimi realizacjami, chociażby Letchworth Garden City, mawiał: "Miasta z bajki stały się rzeczywistością". W 1909 utworzył Delegację ds. Miast Ogrodów przy Warszawskim Towarzystwie Higienicznym. Na polu architektury był samoukiem, typem idealisty, który planów o "pięknie urządzonym przedmieściu – ogrodzie Warszawy" nigdy nie urzeczywistnił.
Dobrzyński przekonywał, że ze względu na warunki polityczno-społeczne kraju niemożliwe jest odtworzenie koncepcji Howarda w jej pierwotnym kształcie. Realizację wzorcowych projektów podwarszawskich Ząbek i Młocin zawiesiła wojna (1914), później już do nich nie wrócono. Polska musiała się więc zadowolić tylko namiastką – przedmieściami ogrodów i zielonymi osiedlami w obrębie miast.
Najbliższa ideału jest Podkowa Leśna, tworząca wraz z Milanówkiem i Brwinowem tzw. Trójmiasto Ogrodów. Odzwierciedla koncentryczny układ ulic w formie podkowy. Jej serce czy raczej płuca stanowi park ze stawem – miejsce spotkań i rekreacji. Zadbano również o komunikację z większymi ośrodkami miejskimi (a na tym zależało Howardowi), otwierając w latach 20. ubiegłego wieku stację kolejową. Wkrótce potem wytworne wille tonęły już w zieleni skwerów, ogrodów i lasów. Najsłynniejsza z nich, Aida, tętniła życiem artystycznym i towarzyskim – mieszkali tu bądź gościli: rodzina Iwaszkiewiczów, Karol Szymanowski, poeci Skamandra. Tylko w jednej kwestii Podkowa Leśna, a także Milanówek znacząco odbiegają od wiktoriańskiej wizji miasta ogrodu. Zamiast zastąpić metropolię, w dużej mierze stanowią jej zaplecze, zgodnie z hasłem: pracować w mieście, mieszkać na wsi.

Dwór, w którym mieszkali Anna i Jarosław Iwaszkiewiczowie, obecnie Muzeum imienia Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku, Podkowa Leśna, fot. Tomasz Wierzejski/East News
Swego czasu popularne było tworzenie zielonych osiedli. Do takich enklaw w środku betonowej dżungli zaliczyć można dzielnice lub ich pierwotne założenia m.in.: Warszawy (Włochy czy Żoliborz Oficerski), gdyńską Kamienną Górę, Dziesiątą w Lublinie, Giszowiec w Katowicach, Wilcze Gardło w Gliwicach. Kilka z tych projektów wyszło spod ręki znakomitego urbanisty Tadeusza Tołwińskiego. Zgodnie z ideą miasta ogrodu powstawała też krakowska Nowa Huta. Sam Howard, który w 1912 uczestniczył w VIII Światowym Kongresie Esperantystów, podziwiał krajobraz Krakowa, nazywając go "miastem ogrodem z naturalnego rozwoju".

Zalew Nowohucki, Nowa Huta, Kraków, fot. Michał Łepecki/AG
Co jakiś czas odradza się koncepcja brytyjskiego planisty. Jednak postulaty samowystarczalności ekonomicznej, powrotu do natury oraz jej pełnej harmonii z cywilizacją jako źródło szczęścia wciąż są bytem idealnym, a nie realnym.

Kamienna Góra, fot. Kamil Gozdan/AG
Źródło: Adam Czyżewski, Ebenezer Howard „Trzewia Lewiatana. Miasta ogrody przyszłości”, Warszawa 2009, www.morizon.pl, www.miastaogrody.pl; opr. MKD; 7.04.17