Istotnie, Igrając z diabłem nie jest dokumentem o sztuce, choć pewnie tak klasyfikowany będzie w rozlicznych katalogach. To opowieść o ludziach pełnych miłości, a zarazem niezgody na otaczający świat, której sercem pozostaje Morris: chudy facet po sześćdziesiątce, w wąskich jeansach, białych Nike’ach i puchowej kurtce z wysokim kołnierzem. Ze swoim liberalnym światopoglądem nie pasuje do otaczającej go rzeczywistości skrajnie prawicowej Florydy i Ameryki ery Trumpa. I właśnie ta niezgoda każe mu wciąż nie odkładać aparatu. On, weteran wojen, który był też fotografem w Białym Domu, dziś ze swoim sprzętem odwiedza polityczne wiece i kręci filmy o radykalizującej się Ameryce. Niepokorny, odważny, intelektualnie przekorny – to on napędza tę filmową opowieść.
Ale filmem Nabrdalika i Małeckiego w równej mierze rządzi wyrazista estetyka czarno-białych kadrów, przypominających nieco zdjęcia z fabularnej Nebraski Alexandra Payne’a, filmu nominowanego do Złotej Żaby Camerimage za zdjęcia Phedona Papamichaela. Ascetyczna uroda Igrając z diabłem idealnie koresponduje ze skromną i zarazem piękną opowieścią o wielkim artyście i niezwykłym człowieku, a sam film staje się dzięki temu doświadczeniem naprawdę wyjątkowym. Z jednej strony to krzepiący, niepozbawiony komediowych inkrustacji dokument, z drugiej zaś – dramatyczna opowieść o podzielonym świecie i sile nienawiści.
W 2026 roku film Nabrdalika i Małeckiego zdobył nagrodę Złotego Lajkonika Krakowskiego Festiwalu Filmowego, a także nagrodę publiczności i wyróżnienie za najlepszy montaż.
Igrając z diabłem (Tickling the Devil). Reżyseria, scenariusz, zdjęcia: Maciej Nabrdalik, Piotr Małecki. Montaż: Ilona Urbańska-Grzyb.