Fotografie natury – od kontemplacji do aktywizmu
Psychologiczne portrety małp, krajobrazy bezpowrotnie zniszczone przez człowieka i rośliny radzące sobie z plastikiem. Zdjęcia przyrody nie muszą ograniczać się do idealnych reprodukcji fauny i flory.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wspólny posiłek w towarzystwie szczególnego domownika, Simona Kossak z lochą Żabką, fot. Lech Wilczek
Obrazek
Wspólny posiłek w towarzystwie szczególnego domownika, Simona z lochą Żabką, fot. Lech Wilczek
Lech Wilczek był przyrodnikiem, fotografem i pisarzem, a prywatnie towarzyszem życia Simony Kossak, biolożki i popularyzatorki nauki. Parę połączyła miłość do przyrody. Wilczek wspominał, że był to układ metafizyczny. Przez 36 lat wspólnie mieszkali w starej leśniczówce położonej w granicach rezerwatu ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego. To tam powstało wiele niezwykłych portretów jego życiowej partnerki, której towarzyszą m.in. dziki, łosie (Pepsi i Cola), sarny i kruki (Korasek).
Adam Wajrak napisał po śmierci Wilczka, że ten:
Włożył niemały wysiłek w kultywowanie pamięci Simony, często chowając się zupełnie i niepotrzebnie w cień. A tymczasem Lech zasługuje i zawsze zasługiwał na to, by o nim mówić jako o bardzo skromnym człowieku wielkiego formatu.
Wilczek powtarzał, że najpiękniejszą sztukę tworzy natura.
Zoo
Format wyświetlania obrazka
mały obrazek (568px desktop)
"Makak czubaty" z serii "Zoo", fot. Jacek Kusz/www.jacekkusz.com
Obrazek
jacek_kusz_makak_.jpg
"Gdyby mi nie powiedziano, sam nie wpadłbym na to, że zwierzęta to nie ludzie" – wprowadza do cyklu fotografii "Zoo" Jacek Kusz. Fotograf wspomina, że w dzieciństwie regularnie uciekał z lekcji i chował się w pobliskim ogrodzie zoologicznym. Najczęściej przesiadywał u małp. W wywiadzie dla magazynu Digital Camera wyjaśnił:
Małpy miały ciekawy wzrok, podobny do ludzkiego, ale łagodniejszy, o wiele bardziej niż nauczyciele, od których pragnąłem trzymać się z daleka. Miałem wrażenie, że one rozumieją stan, w którym ja się znajdowałem. A był to beznadziejny stan.
Wrocławianin po dwudziestu latach wrócił do klatek. Psychologiczne portrety zwierząt, przede wszystkim małp, tworzył przez 7 lat. Zadanie okazało się trudne z powodów technicznych. "Uparłem się jednak i wyszło" – dodał.
Styl wyświetlania galerii
Wyświetl slajder (domyślny)
Za serię zdjęć z wrocławskiego zoo Kusz otrzymał I nagrodę w kategorii Natura i dzika przyroda w konkursie Sony World Photography Awards w 2012 roku.
Obrona Puszczy
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Blokada wywozu drewna ze strefy ochronnej Unesco. Estera płacze sprowokowana zarzutem, że otrzymuje pieniądze za blokady, z serii "Obrona Puszczy", fot. Jacek Kusz, dzięki uprzejmości fotografa
Obrazek
jacekkusz_obrona_puszczy_estera_n1-2.jpg
Bohaterami późniejszego cyklu zdjęć Kusza są ludzie, którzy protestowali przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej w 2017 roku, przede wszystkim aktywiści związani z Obozem dla Puszczy. Fotograf udokumentował trwające kilka miesięcy protesty i blokady ciężkiego sprzętu. Autor w wywiadzie dla miesięcznika Dzikie życie przyznał:
Fotografowałem, będąc cały zalany smutkiem i goryczą, w poczuciu niesprawiedliwości i bezsensowności tej wycinki, ale także w zachwycie – nad Puszczą i nad ludźmi, którzy jej bronili.
Kusz nie tylko utrwalał akcje aktywistów, ale sam brał w nich czynny udział. Rok po dramatycznych wydarzeniach z puszczy przyznał, że nadal trudno mu się pozbierać po przemocy, jakiej tam doświadczył. "To największy koszt jaki poniosłem" – dodawał.
Fotografiom przyznano I nagrodę w kategorii Środowisko w konkursie Grand Press Photo w 2018 roku.
365 drzew
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Cecylia Malik, "359 Drzewo, Akacja", 18. 09. 2010, fot. dzięki uprzejmości artystki
Obrazek
Cecylia Malik, "359 Drzewo, Akacja", 18. 09. 2010, fot. dzięki uprzejmości artystki
Cecylia Malik zaczęła pracować nad cyklem zdjęć w 2008 roku, zainspirowana książką "Baron Drzewołaz" Italo Calvino. W tej opowieści akcja rozgrywa się na drzewach, a powodem takiego stanu rzeczy jest bunt głównego bohatera, Cosimo. Tę baśniową inspirację Malik połączyła z ekologicznym aktywizmem. Codziennie wspinała się na jedno drzewo, a fotograficzny zapis tego performensu w przestrzeni publicznej publikowała na facebooku. "To mój pamiętnik i prywatna rebelia" – tłumaczyła.
W 2017 roku artystka przyznała, że w Krakowie, w którym powstała większość zdjęć, wycięto nawet połowę sfotografowanych przez nią drzew.
Kruszywo
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Z serii "Kruszywo", fot. Patrycja Wojtas
W "Kruszywie" Patrycja Wojtas przygląda się relacji człowieka z naturą. Podczas pracy nad cyklem zdjęć artystka odwiedziła m.in. kopalnie, zbiorniki wodne, składowiska i nieukończoną elektrownię atomową. To opowieść o przemianie kilkunastu polskich miejscowości, które najpierw padły ofiarą procesów industrializacji, a następnie zostały odzyskane przez przyrodę.
Mgła
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Michał Łuczak, fotografia z wystawy "Mgła" pokazywanej w Galerii Szarej w Katowicach, 2018, fot. dzięki uprzejmości autora
Obrazek
smog_michal_luczak_03.jpg
Wystawa Michała Łuczaka "Mgła" pokazana w 2018 roku w Galerii Szarej w Katowicach jest częścią cyklu dotyczącego węgla i jego wpływu na Górny Śląsk. Powyższe zdjęcie powstało w Tychach, gdzie, jak pisze Łuczak:
Węgiel przenika wszystkie obszary życia. Ludzie z niego żyją, ogrzewają się nim i chorują z powodu zanieczyszczenia powietrza. Surowiec, który ukształtował krajobraz i tożsamość Górnego Śląska, stał się jego przekleństwem. Opieranie na nim bezpieczeństwa energetycznego kraju wiąże się z zanieczyszczaniem powietrza, a ewentualna restrukturyzacja kopalń oznacza trudne do przewidzenia skutki społeczne.
Fotograf na wystawie zestawił ze sobą zdjęcia mgły i smogu, by pokazać strategię przyjmowaną przez osoby bagatelizujące problem – w myśl zasady, że nie każda mgła okaże się trująca. Fotograf zwrócił uwagę na łatwość, z jaką obrazy mogą służyć manipulacjom i stać się fałszywym dowodem w sprawie.
Nie ma jeziora
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Z serii "Nie ma jeziora", fot. Filip Springer, dzięki uprzejmości autora
Obrazek
nie_ma_jeziora_filip_springer_2-2.jpg
W 2010 roku Filip Springer sfotografował krajobraz zdegradowany w wyniku uruchomienia odkrywki Tomisławice w Kopalni Węgla Brunatnego "Konin".
Jak pisze reporter:
W ciągu 10 lat od uruchomienia odkrywki Tomisławice z okolic Konina zniknęło dwa tysiące oczek wodnych i stawów. Na skutek osuszania terenu przez kopalnię wysychają jeziora, rolnicy notują niższe plony, marnieją całe kwartały lasu. Upadają też ośrodki wypoczynkowe na Pojezierzu Gnieźnieńskim. Katastrofa ekologiczna we wschodniej Wielkopolsce postępuje.
W 2010 roku kopalnia uruchomiła nową odkrywkę, znajdującą się zaledwie 5 kilometrów od Jeziora Gopło.
Odwet środowiska
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Diana Lelonek, "Ministerstwo Środowiska porośnięte przez środkowoeuropejski las mieszany", fot. dzięki uprzejmości artystki i galerii lokal_30
Obrazek
2._diana_lelonek_ministerstwo_srodowiska_porosniete_przez_srodkowoeuropejski_las_mieszany-2.jpg
Wizja odwetu środowiska na zarządzającym nim resorcie powstała w ramach kampanii billboardowej zorganizowanej przez Sputnik Photos. Praca Diany Lelonek była odpowiedzią na decyzję Ministra Środowiska dotyczącą pozyskiwania drewna z Puszczy Białowieskiej. Grafika w formie wydruków i plakatów trafiła na sprzedaż, a cały dochód ze sprzedaży został przekazany na wsparcie aktywistów z Obozu dla Puszczy.
Centrum Żywych Rzeczy
Format wyświetlania obrazka
mały obrazek (568px desktop)
Diana Lelonek, "Habitat Polimerowy VI", fotografia obiektu znalezionego z cyklu Centrum Żywych Rzeczy, 100x70, 2016, fot. dzięki uprzejmości artystki i galerii lokal_30
Obrazek
5._diana_lelonek_center_for_living_things_habitat_polimerowy_v.jpg
Diana Lelonek chcąc zwrócić uwagę na relacje roślin i obiektów, stworzyła w poznańskim ogrodzie botanicznym Centrum Żywych Rzeczy. Zainspirowały ją prace naukowe na temat roślin pionierskich, które rosną na terenach postindustrialnych. Jak wyjaśniła w wywiadzie dla Krytyki Politycznej:
To jest bardzo ważny temat, bo to są właśnie rośliny przyszłości. A one ciągle są uważane za biedarośliny, chwasty, są powszechne, więc się ich nie chroni.
W kolekcji Centrum znajdują się porzucone przedmioty, odpady systemu ludzkiej nadprodukcji, które stały się środowiskami życia dla wielu organizmów. Artystka znalazła je na dzikich wysypiskach odpadów.