Szarobure
Kici kici miau (nagrodzone tytułem Najpiękniejsza Książka Roku 2009 przyznawanym przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek), Psie życie (Najpiękniejsza Książka Roku 2011), Wróble na kuble i teraz Dzika – te cztery książki łączy kolorystyka i pochylenie się nad zwykłymi-niezwykłymi stworzeniami. Szary kot, psy rasowe, ale głównie kundelki, wróble i myszate koniki polskie.
Szukam dla nich miejsca na stole kuchennym, pełnym książek, złotych i czarnych markerów oraz kwiatów. Pierniki na ścianie układają się w kształt tygrysa, pawia i ośmiornicy. W domu czeka na nas też zupa fasolowa, szarlotka i ciasto z rabarbarem, nakładane szczodrą ręką Joanny, towarzyszki życia Józefa Wilkonia. Trzy psy siedzą z nami w kuchni i dostają ostatnie kęsy chleba z kozim serem.
Patrzę na te wszystkie wilki, bure koty, psy i konie w książkach. Te ilustracje i rzeźby żyją. Jest w nich radość i zachwyt nad życiem, choć wszystko utrzymane jest w kolorze szarości.
– Zdradzę tajemnicę. – Uśmiecha się Wilkoń. – Kiedy płuczę pędzle w słoikach, to ta woda po pewnym czasie ma swój niepowtarzalny wdzięk i kolor. Ma w sobie tysiące cząsteczek. Jak biorę ją na duży, gruby pędzel i kładę nim jakąś dużą plamę, to w tej plamie po pewnym czasie robią się takie cudowne zgrupowania czy większych, czy mniejszych punktów. Powstaje raster niepowtarzalny, nie do skopiowania. No więc te szarości to jest właśnie ta zawiesina w słoiku, w którym maczam pędzle. Zlewek kilku kolorów. To on daje te burki, te wilki, niektóre kotki szare, koniki czy inne stworzenia. Maluję właśnie z takiego miksu, z płuczyn pędzli po farbie, oczywiście po farbie wodnej, mówię tutaj o tuszach, o akrylach, które stosuję głównie.