Słowa Hajduka potwierdza Fatma Colakoglu, kuratorka w Pera Museum odpowiedzialna za program filmowy i muzyczny, z którą rozmawiamy tuż po grudniowym koncercie Pauli i Karola.
Przez kilka miesięcy gościliśmy na naszej scenie siedem muzycznych przykładów różnorodności i kreatywności, które dały tureckiej publiczności świetną perspektywę i wgląd w to, co ważne w polskiej muzyce.Ta seria talentów, by wymienić chociażby: Małe Instrumenty, duet SzaZa, Drekoty, Mikrokolektyw czy Marcina Maseckiego, to też dobre przykłady funkcjonowania niezależnej kultury muzycznej, które powinny być inspiracją i wzorem dla artystów z Turcji - mówi Fatma w rozmowie z Culture.pl.
A jak polsko-tureckie relacje wyglądają od kuchni?
Mickiewicz od kuchni

Muzeum Adama Mickiewicza w Tarlabasi w Stambule, które w październiku 2014 zamieni się w siedzibę Migrującego Uniwersytetu Mickiewicza, fot Justyna Chmielewska
By to sprawdzić, najpierw zaglądamy do Muzeum Mickiewicza w Stambule. Tuż przy wejściu wita nas opierający się o dwa czerwone rewolwery pionowy napis ADAM (po turecku "adam" znaczy człowiek). To neon Mikołaja Długosza, przypominający historię przyjaciół polskiego poety, którzy już po jego śmierci w 1855 r. przez miesiąc strzegli jego ciała z bronią w ręku. Obok prac wideo, plakatów, instalacji dźwiękowych i munduru legionisty, to także jeden z eksponatów Migrującego Uniwersytetu Mickiewicza, interdyscyplinarnego laboratorium Maxa Cegielskiego, w którym artyści i badacze kultury na nowo interpretowali losy naszego wieszcza. Z jakim skutkiem?
- Chodziło nam o zwrócenie uwagi zarówno polskiej, jak i tureckiej publiczności na mało znane aspekty życia Adama Mickiewicza. Chcieliśmy razem z artystami z obu krajów spojrzeć na romantycznego poetę jak na polityka i aktywistę, który ostatnie chwile swojego życia spędził w ubogiej, emigranckiej i fascynującej dzielnicy Tarlabasi, przypominającej mu ulice rodzinnego Nowogródka - tłumaczy nam osmanistka Paulina Dominik, którą spotykamy w domu Mickiewicza. - Dlatego cieszą nas coraz częstsze wizyty tureckich gości, nie chcieliśmy, żeby muzeum było tylko izbą pamięci, do której pielgrzymują Polacy. Było o nas głośno każdego tygodnia, a teraz obserwujemy, jak zainteresowanie miejscem pomimo niebezpiecznej lokalizacji wzrasta. I jest jeszcze coś. Rok Polski w Turcji pomógł odkryć ważne miejsca w historii stambulskiej Polonii. Niewiele osób wie, że jeszcze do niedawna jedna z głównych ulic w mieście nazywała się polską - dodaje.