"Dowody zbrodni" (2004-2009) - bez przedawnienia
Zanim trafiła na plan "Prawa ulicy", Agnieszka Holland miała już w dorobku inną serialową produkcję. "Dowody zbrodni" , których cztery odcinki wyreżyserowała polska reżyserka, to detektywistyczna opowieść o Lilly Rush, młodej policjantce rozwiązującej zagadki morderstw sprzed lat. W każdym z odcinków dzielna blondynka wyciągała z archiwów stare akta i raz jeszcze otwierała śledztwa, by wsadzić za kratki tych, którzy przed laty uniknęli kary. Co ciekawe - piosenki, które stanowiły ścieżkę dźwiękową kolejnych odcinków, to przeboje pochodzące z tego samego roku, w którym doszło do morderstwa badanego przez Lilly Rush.
"Dowody zbrodni" nie miały wielkich ambicji. Był to kolejny serialowy "procedural", w którym na jeden odcinek przypadała jedna sprawa do rozwiązania, a nić przewodnia łącząca kolejne części serii była wątła. Ale "Dowody…" wyróżniały się z masy serialowych produkcji - dzięki stałej widowni utrzymywały się na antenie CBS przez niemal siedem lat i doczekały się aż 156 odcinków. Nie może to dziwić, skoro za produkcję serialu odpowiadał Jerry Bruckheimer, jeden z najlepszych amerykańskich producentów filmowych i telewizyjnych, który doskonale wie, jak zarabiać pieniądze, opowiadając ludziom historie, które chcą usłyszeć.
"The Wire" (2004-2008) - Baltimore czyli świat

Plakat "The Wire"
Miałam okazję pracować przy jednym z najbardziej bezwzględnych seriali, jakie powstały w Stanach, "The Wire". Opowiadał on o amerykańskim życiu politycznym, o problemach permanentnej amerykańskiej wojny domowej. Mówił o tym w sposób, na jaki kino nie mogłoby sobie pozwolić. Były oczywiście pojedyncze filmy fabularne, które podejmowały podobną tematykę, jak "Syriana" Stephena Gaghana czy "Miasto gniewu" Paula Haggisa, ale te filmy nie mogłyby powstać, gdyby nie powodzenie seriali typu "The Wire" - mówiła Agnieszka Holland w rozmowie z "Tygodnikiem Powszechnym".
"Prawo ulicy", bo taki był polski tytuł serii HBO, dziś jest telewizyjnym klasykiem, powszechnie uznawanym za arcydzieło małego ekranu. Opowieści o pojedynku dilerów ze ścigającym ich oddziałem policji przeradza się w historię o wszechobecności zła i wyprawę po kręgach współczesnego piekła. Korupcyjne powiązania w "Prawie ulicy" łączą ludzi ponad klasowymi i politycznymi podziałami: skorumpowani są przedstawiciele przestępczego półświatka, politycy, policjanci, media i związki zawodowe. Bo serial Davida Simona jest czymś więcej niż pocztówką z mrocznego Baltimore, to opowieść o niewydolności systemu demokratycznego i wynaturzeniach kapitalizmu.
Dla młodych (...) filmowców to serial kultowy. Na studentach szkół filmowych to, że nakręciłam parę odcinków, robiło większe wrażenie, niż nominacja do Oscara." - wspominała Agnieszka Holland w wywiadzie.

Plakat serialu "The Wire"
"The Killing" (2011-2012) - Seattle leży w Danii
![Na planie serialu "The Killing", fot. Peter Wuntorf, za "Twarze Agnieszki Holland", Krystyna Zamysłowska, Mieczysław Kuźmiski [red.], Muzeum Kinematografii 2013.](https://api.culture.pl/sites/default/files/images/imported/film/kino%20foty%20ogolne%20ilustracje/HOLAND_seriale/holland_the_killing_plan.jpg)
Na planie serialu "The Killing", fot. Peter Wuntorf, za "Twarze Agnieszki Holland", Krystyna Zamysłowska, Mieczysław Kuźmiski [red.], Muzeum Kinematografii 2013.
"Świat staje się bardziej skomplikowany, niż się wydaje" - tak tłumaczyła przesłanie "The Killing" Agnieszka Holland w "Polityce". Serial stacji AMC był opowieścią o zbrodni, która niszczy społeczne więzi i wyciąga na jaw sekrety zamiatane wcześniej pod dywan.
W serialu reżyserowanym przez Agnieszkę Holland wielu widziało nową wersję Lynchowskiego "Miasteczka Twin Peaks". Nie było to dziełem przypadku - twarz Rosie Larsen, młodej dziewczyny, której śmierć uruchamia serialowe śledztwo, zapada w pamięć równie mocno, co upstrzona kamyczkami twarz Laury Palmer z kultowego serialu z lat dziewięćdziesiątych.

Plakat serialu "The KIlling" stacji AMC
Ale korzenie "Dochodzenia" nie sięgały do serialu Lyncha, lecz do Europy. Zanim serial doczekał się wersji amerykańskiej, był największym hitem duńskiej telewizji. Pierwsze sezony "Forbrydelsen", bo tak brzmiał tytuł oryginału, ściągały przed telewizory jedną trzecią mieszkańców Danii.
Skandynawski przepis świetnie sprawdził się w USA, gdzie również zakochano się w detektyw Sarze Lund (granej przez zjawiskową Mirelle Enos), która nie lubi ludzi, jest mało kobieca i niezbyt sympatyczna, ale ma zmysł dedukcji, który czyni ją świetną policjantką, a dla odkrycia prawdy gotowa jest poświęcić życie osobiste. Agnieszka Holland wyreżyserowała trzy spośród 26 odcinków tej świetnej serii.
"Treme" (2010-2013) - Agnieszka Holland z nominacją do Emmy

Kadr z serialu "Treme" stacji HBO
Nowy Orlean trzy miesiące po przejściu huraganu Katrina wygląda jak zgliszcza. Wiele domów jest zniszczonych, wielu ludzi uznano za zaginionych. Życie tutejszych mieszkańców legło w gruzach, ale oni wcale się nie poddają. W Treme, jednej z dzielnic Nowego Orleanu, miejscowi muzycy walczą o ocalenie resztek nadziei. Jej źródłem jest muzyka - to ona pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile. W serialu Davida Simona (twórcy "The Wire") i Erica Overmyera muzyka była nie mniej ważnym bohaterem niż mieszkańcy tytułowej dzielnicy.
Opowiadając o problemach politycznych, ekonomicznych i społecznych twórcy z HBO kreślili obraz świata, który nie poddaje się mimo licznych przeciwności losu. "Treme" imponowało realizmem i przywiązaniem do szczegółów, a na jego planie znalazło się miejsce dla znakomitych aktorów i reżyserów. Wśród tych ostatnich znalazła się także Agnieszka Holland, która za pilotażowy odcinek w 2010 roku nominowana była do nagrody Emmy za "wybitną reżyserię w serialu dramatycznym".
"Ekipa" (2007) - To nie jest kraj dla Baracka Obamy

Kadr z serialu "Ekipa" Agnieszki Holland, fot. materiały promocyjne.
W 2007 roku, kiedy do władzy w Polsce doszła radykalna prawica, Agnieszka Holland postanowiła zrobić serial polityczny, który przywróci Polakom wiarę, że polityka może być walką o dobro wspólne. "Ekipa" miała być rodzimą wersją amerykańskiego "Prezydenckiego pokera". Ale serial Agnieszki Holland, choć wyróżniał się realizacyjną jakością, nie przekonał widzów nad Wisłą. Głównie dlatego, że w Polsce nikt nie chciał uwierzyć w wizję premiera, który jest pracowity, uczciwy i gotowy do poświęceń. Podczas gdy amerykańskie filmy i seriale (od "Przez 24 godziny" po "Jednostkę") przedstawiały amerykańskich prezydentów jako mężów stanu, o tyle w Polsce taki wizerunek polityka uznano za nieprawdziwy.
W Polsce traktuje się politykę jako domenę brudnych interesów, dawno zdezaktualizowała się jej wizja jako służby publicznej. Pomyślałam, że byłoby dobrze pokazać politykę od lepszej strony. Chciałam, aby wykreowany przeze mnie świat był zarazem czymś paralelnym wobec naszej rzeczywistości politycznej - mówiła Agnieszka Holland "Tygodnikowi Powszechnemu".
Lata komunizmu przyzwyczaiły polską publiczność, że politycy są tyranami i postaciami negatywnymi, a nie narodowymi bohaterami. Po 1989 roku kino nie potrafiło i nie chciało zmieniać tego stereotypu. Agnieszce Holland również nie udało się przekonać publiczności, że premier Polski może być bohaterem pozytywnym. Ze względu na niezbyt wysoką oglądalność (premierowy odcinek oglądało 2,1 miliona widzów, a ostatni odcinek - niecały milion) serial został zdjęty z anteny po jednym sezonie.
Przeszedł jednak do historii. Także dlatego, że w ostatnim odcinku Holland przedstawiła tragedię prezydenckiego helikoptera. Trzy lata później, gdy w 2010 roku doszło do tragicznej śmierci polskiego prezydenta w katastrofie lotniczej w Smoleńsku, wielu przypominało, że Holland niejako przepowiedziała ten wypadek.
"Gorejący krzew" (2013) – Czeski bohater nie dostanie Oscara

Tatiana Pauhofová w filmie "Gorejący krzew", reż. Agnieszka Holland, fot. Dušan Martinček/HBO
W 2014 roku film "Gorejący krzew" Agnieszki Holland miał być czeskim kandydatem do Oscara. Nominacji jednak nie dostał, bo regulamin Amerykańskiej Akademii Filmowej określa, że o złotą statuetkę mogą się ubiegać jedynie te filmy, które nie były wcześniej emitowane w telewizji. A zanim "Gorejący krzew" został przerobiony na pełnometrażowy film, prezentowany był jako trzyczęściowy mini-serial.
Zrealizowany na zlecenie HBO serial opowiadał o Janie Palachu, czeskim bohaterze narodowym, który w 1969 roku podpalił się w proteście przeciw inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Produkcja okazała się wielkim hitem czeskiej i polskiej telewizji. I choć Agnieszka Holland nie mogła ubiegać się o Oscara, za swoją filmowo-serialową produkcję zgarnęła niemal wszystkie nagrody filmowe przyznawane w Czechach. "Gorejący krzew" został absolutnym zwycięzcą Czeskich Lwów, otrzymując jedenaście statuetek (oraz czternaście nominacji na szesnaście możliwych), a czescy krytycy wyróżnili go w aż dziewięciu kategoriach.
Źródła: "Tygodnik Powszechny", "Twarze Agnieszki Holland", Krystyna Zamysłowska, Mieczysław Kuźmiski [red.], Muzeum Kinematografii 2013.