Urodziła się w 1979 roku w Tbilisi, jej matka była pianistką, ojciec skrzypkiem i jej pierwszym nauczycielem. Lisa Batiashvili zaczęła uczyć się gry na skrzypcach w wieku dwóch lat. W 1991 roku, z powodu napiętej sytuacji politycznej w Gruzji, wyjechała do Niemiec. Cztery lata później wygrała Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Jeana Sibeliusa jako najmłodsza uczestniczka w historii konkursu. Dzisiaj jest artystką-rezydentką New York Philharmonic i Sinfonieorchester Hamburg; Batiashvili wydaje swoje płyty w Deutsche Grammophon, wśród jej ostatnich nagrań możemy znaleźć utwory Jana Sebastiana i Carla Philippa Emanuela Bacha. Wcześniej wydała "Koncert skrzypcowy" Brahmsa (wraz z Staatskapelle Dresden i Christianem Thielemannem, dostępny również na DVD) oraz "Koncert skrzypcowy nr 1" Szostakowicza z Symphonieorchester des Bayerischen Rundfunks i Esą-Pekką Salonenem.
Lisa Batiashvili jest jedną z niewielu artystek świata muzyki klasycznej, która nie ukrywa swoich poglądów politycznych. We wrześniu 2014 roku została zaproszona na występ z Rotterdam Philharmonic Orchestra kierowaną przez Walerego Giergijewa (Valerego Gergieva) – rosyjskiego dyrygenta, który czynnie popiera Władimira Putina i jego politykę międzynarodową. W 2008 roku poparł rosyjską agresję na Gruzję w konflikcie o Osetię Południową; w zeszłym roku podpisał list otwarty popierający aneksję Krymu. Skrzypaczka nie odrzuciła propozycji koncertu, jednocześnie wyrażając swój sprzeciw w stosunku do postawy Giergijewa. Jako bis wykonała "Requiem dla Ukrainy", utwór gruzińskiego kompozytora Igora Lobody.
Filip Lech: Po raz pierwszy współpracuje pani z projektem takim, jak I, CULTURE Orchestra?
Lisa Batiashvili: Tak!
Młodzi muzycy z Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Polski i Ukrainy spotykają się w jednej orkiestrze. Jesteśmy sąsiadami, ale – czasami – wiemy o sobie zbyt mało. Jak możemy to zmienić? Czy możemy rozpocząć zmianę działając na polu muzyki?
Całkowicie. Myślę, że muzyka JEST językiem, który łączy ludzi i narody bardziej niż jakikolwiek inny język. Praca, wspólne podróże z pewnością zbliżą uczestników I, CULTURE Orchestra, każdego dnia ludzie będą poznawać się coraz lepiej. To najlepszy grunt dla przyjaźni pomiędzy tymi narodami, na najwyższym poziomie kulturowym.
Wydaje mi się, że dzisiaj nie możemy znaleźć żadnej orkiestry, która byłaby jednorodna, zunifikowana etnicznie – orkiestry są jak współczesne metropolie. Ale w metropoliach na każdym kroku spotykamy się z napięciami społecznymi, problemami wynikającymi z kulturowej różnorodności. Świat muzyki klasycznej chyba stara się zignorować te problemy – niezbyt wielu wykonawców wyraża swoje przekonania, tak jak zrobiła to pani wykonując "Requiem dla Ukrainy" Igora Lobody. Dlaczego artyści starają się uciec od świata, który ich otacza?
Wydaje mi się, że moja historia jest inna, przez co inaczej reaguję na różne sytuacje. Wychowałam się w kraju, który w czasie mojego dzieciństwa przeszedł niezwykłe przemiany polityczne. Później, w wieku 12 lat przeniosłam się do Europy, gdzie mogłam doświadczyć demokracji, praw człowieka, wolności i wspaniałej kultury – wtedy zdałam sobie sprawę, jak daleka droga stoi przed Gruzją, żeby wszystko to osiągnąć. Cały czas uderzały mnie różnice pomiędzy mentalnością mojej ojczyzny i mojego nowego domu, Niemiec. Mój umysł nieustannie próbował to wszystko zrozumieć, odnaleźć siebie pomiędzy Europą i Kaukazem. Teraz, kiedy historia w pewnym sensie się powtarza, moje wspomnienia z Imperium Sowieckiego budzą się na nowo. Chodzi o politykę i zachowania dzisiejszej Rosji w stosunku do Europy Wschodniej i byłych republik radzieckich. Nie mogłam zareagować inaczej.
''Kultura posiada wielką siłę'', powiedziała pani w jednym z wywiadów. ''Chodzi o wywieranie pozytywnego albo negatywnego wpływu na świat''. Jakiego rodzaju siła, według pani, drzemie w I, CULTURE Orchestra?
To bardzo istotna i odważna inicjatywa. Polacy po raz kolejny udowodnili swoją determinacją, że zbudowanie mostów pomiędzy innymi krajami wymaga postawienia kroku w przód. Studenci muzyki z krajów, które biorą udział w projekcie, nie są uprzywilejowani, nie mają możliwości występować w salach koncertowych, które prezentują najwyższy poziom sztuki wykonawczej. Jestem przekonana, że ICO będzie miało silny wpływ na rozwój muzycznych społeczności muzycznych w ich krajach i na ich przyszłość.
Często wykonuje pani utwory gruzińskich kompozytorów. Które z elementów muzyki gruzińskiej wydają się dla pani wyjątkowe?
Gruzińska muzyka jest częścią gruzińskiego stylu życia, wzbudza we mnie głębokie poczucie więzi z moim dzieciństwem. Dlatego ją wykonuję. Chciałabym, żeby ludzie na całym świecie dowiedzieli się i usłyszeli, jak bardzo czysta, autentyczna, unikalna i ludzka jest muzyka Gruzji.
Przygotowując się do naszej rozmowy, byłem pod wrażeniem tego, w jaki sposób opowiada Pani o swoim repertuarze. Czy mogłaby Pani opowiedzieć o utworach, które zostaną wykonane w trakcie tegorocznej trasy ICO, "Miniaturach" Sulkhana Tsintsadze i " I Koncercie skrzypcowym" Prokofiewa?
Wydaję mi się, że "Miniatury" Tsintsadzego – rzeczywiście niewykonywane zbyt często – są doskonałym przykładem na to, o czym mówiłam wcześniej; o gruzińskiej muzyce łączącej się ze stylem życia. Z kolei "I Koncert skrzypcowy" Prokofiewa jest dość dobrze znany na całym świecie, ale doskonale wpisuje się w tegoroczny repertuar I, CULTURE Orchestra, który pokazuje przekrój kultury muzycznej Europy Wschodniej. Wszyscy mamy swoją historię, zazwyczaj orkiestry grają muzykę Beethovena, albo Brahmsa, ale ten projekt opowiada naszą historię i jest to wspaniałe.
"I Koncert" Prokofiewa jest jednym z moich ulubionych utworów w całym repertuarze skrzypcowym. To prawdziwie cudowna, magiczna i teatralna muzyka, opisująca najbardziej barwny i rozmarzony okres XX wieku.