Moje Kochanie i słodkie dzieci
W latach 20. tematyka malarska Aneri poszerzyła się także o dziecięce portrety, kreślone szybkimi ruchami pędzla. W 1921 roku na świat przyszło pierwsze dziecko Weissów: córka Anna, nazywana Hanusią (późniejsza lekarka, wybitna alergolożka). Sześć lat później urodził się ich syn Stanisław (w przyszłości profesor Politechniki Krakowskiej). Powiększoną rodzinę portretował również Wojciech.
Weissowie pozostawali nierozłączni: wspólnie wystawiali, podróżowali, portretowali się nawzajem. Gdy nie mogli wyjechać gdzieś razem, intensywnie ze sobą korespondowali. Malarz szczegółowo opisywał jej swoje wrażenia i dzielił się z nią wszystkimi spostrzeżeniami. Podczas wyprawy do Włoch pisał:
Papier się kończy i ja muszę kończyć moje sprawozdanie z dnia. Moje Kochanie, tak cudownie piszesz, że ujmujesz życie o jedno piętro wyżej, że ja się nie mogę nawet pokusić tam zajrzeć. Ja tak z dołu i oczami myślę. Jak sobie pomyślę, że za tydzień będę już przy Tobie, wierzyć mi się nie chce. […] Daj słodka Niuś oczka, niech je wycałuję. Wyściskaj ode mnie słodkie dzieci. […] Pa, Wojtek
Okres II wojny światowej Weissowie spędzili w Krakowie. Po wojnie malarz na rok objął stanowisko rektora ASP, by zadbać o zabezpieczenie zbiorów i wznowienie działalności uczelni. Wspólne życie rodzinne przerwała śmierć – Weiss umarł niespodziewanie w 1950 roku. Aneri przeżyła męża o trzydzieści jeden lat. Do końca życia malowała, pisała wiersze, spisywała wspomnienia.
Autorka: Karolina Dzimira-Zarzycka, grudzień 2017