Co Wilhelm Sasnal radzi debiutantom i kim mógłby zostać, gdyby nie był artystą?
Wchodząc w dorosłość, znałem już współczesne malarstwo niemieckie, zatem śmiało mogę wskazać na Gerharda Richtera i Sigmara Polke. Wciąż pozostają dla mnie bardzo ważnymi artystami.
Mógłbym być architektem.
Tak bardzo lubię swój zawód, jego naturę, autonomię, że nie mam czego zazdrościć. OK, pisarzom umiejętności werbalnego formułowania uczuć i myśli.
Tytus de Zoo i Stanisław Wokulski, chociaż powinienem to sprawdzić, bo dawno nie czytałem "Lalki".
Niemożności przerwania pracy, bycia zakładnikiem robienia rzeczy pożytecznych.
Na czwartym roku studiów sprzedałem obraz za 1500 zł.
Targi Liste w Bazylei w 2002 roku (po których Wilhelm Sasnal zaproszony został do szeregu wystaw zbiorowych i indywidualnych m.in. w Kunsthalle w Zurichu i które rozpoczęły jego błyskawiczną międzynarodową karierę – przyp. red.).
Ludzkie historie, a jeśli łączą się ze sztuką, muzyką albo literaturę, zdarza mi się płakać. Ostatnio wzrusza mnie też piesek, którego wzięliśmy ze schroniska parę miesięcy temu.
Wojny atomowej, faszyzmu i polskiej, katolickiej głupoty.
Żeby być bezkompromisowym i pracować tak, jakby nie było rynku sztuki.