Miodova

Restauracja Miodova, fot. materiały prasowe
Restauracja Miodova mieści się na Kazimierzu, a szefuje jej Mateusz Turaj, który wcześnie pracował m.in. w krakowskiej Ancorze pod okiem Adama Chrząstowskiego. W nowoczesnym wnętrzu wyremontowanej kamienicy serwuje się nowoczesną kuchnię polską, inspirowaną niekiedy dziewiętnastowiecznym "Ilustrowanym kucharzem krakowskim" Marii Gruszeckiej (np. zupa rakowa) oraz kuchnią żydowską i Austro-Węgier. W karcie znajdziemy np. pieczone gęsie żołądki z pomidorami i rozmarynem, jednorocznego matjasa w ziołowym naleśniku z ogórkiem małosolnym, nowoczesne interpretacje pierogów – jak choćby z jagnięcą głowizną i serem emilgrana. Do tych dań najlepiej zamówić wina z regionu Europy Środkowowschodniej, w tym z podkrakowskiej Srebrnej Góry!
Zazie Bistro

Zazie Bistro. Na zdjęciu: danie pierś z gęsi z ravioli z kaszanka i wątróbka oraz gruszka w sosie waniliowym, fot. Michał Łepecki / AG
Jedna z najpopularniejszych restauracji w mieście – wśród krakowian, warszawiaków i turystów. Tu zawsze jest pełno i dobrze jest wcześniej zarezerwować stolik. Ulokowana na Kazimierzu, nawiązuje do stylu francuskiego bistro i specjalizuje się w kuchni z francuskim akcentem. Szefuje jej Daniel Myśliwiec, który pracował również w Hiszpanii, a niedawno został też uhonorowany tytułem Młodego Talentu Gault & Millau 2015. Od kilku lat przekąskowym przebojem jest tam grasica cielęca, podawana na przykład na palonym maśle z raviolo z ricottą, suszoną piersią z kaczki, zółtkiem i prażonymi pistacjami, czy pasztet paryski z wątróbki z suszonymi śliwkami moczonymi w armaniaku. Oprócz dań autorskich, takich jak choćby gicz jagnięca w czekoladowym sosie z puree ziemniaczanym, karmelizowaną cykorią, jabłkami i migdałami, zawsze można liczyć na klasyki, na przykład wołowinę po burgundzku.
Pod Baranem

Restauracja Pod Baranem, na zdjęciu: roladki sasa, wnętrze restauracji oraz szarlotka, fot. Monoko Studio 2014
Restauracja Pod Baranem, położona nieopodal Wawelu, funkcjonuje z powodzeniem od wielu lat. Wprowadza gości w arkana tradycyjnej kuchni polskiej z akcentem autorskim. Wnętrze jest specyficzne, może nawet trącące myszką; kelnerzy może trochę nonszalanccy, ale profesjonalni. Z jednej strony "czuć" epokę PRL, z drugiej jest mieszczańsko, ale też jest artystycznie – można tam na przykład podziwiać obrazy Edwarda Dwurnika. Właściciel i szef Jan Baran określa swoją kuchnię jako rodzinną. Oprócz polskich tradycyjnych dań, na przykład wyśmienitych gołąbków (choć przyrządzonych z kaszami, w pysznym grzybowym sosie), wspaniałej kaczki, must have tutaj to dziczyzna, pasztety czy ryby z własnej wędzarni. Prawdopodobnie nie ma lepszej miejscówki, by poczuć klimat minionej epoki – tyle, że w dobrym, niezwykle smacznym wydaniu.
Studio qulinarne

Restauracja Studio Qulinarne, fot. dzięki uprzejmości restauracji
Studio qulinarne to jedna z ładniejszych restauracji na krakowskim Kazimierzu, z malowniczym letnim ogródkiem (przy którym znajduje się też mini plac zabaw dla dzieci). Mieści się w postindustrialnym, przeszklonym i odrestaurowanym garażu należącym do kompleksu dawnej zajezdni tramwajowej. Wnętrze jest eleganckie i nowoczesne. Dania pasjonata kuchni modernistycznej Oskara Zasunia łączą elementy obce i polskie. W letnim menu proponuje m.in. comber z królika z lubczykiem, smardzami, fermentowaną szalotką i kaszą gryczaną bądź bażanta z ozorem cielęcym, czekoladą, szpinakiem i czipsem z ziemniaka. A może tatar wołowy i marmolada z grzybów shiitake i enoki?
Ed Red

Wnętrze restauracji Ed Red oraz steki z klasycznymi francuskimi sosami, fot. Mateusz Skwarczek / AG
Powstały niedawno steak house nieopodal Rynku Głównego specjalizuje się w mięsnych daniach, w szczególności stekach przyrządzanych z wołowiny rasy limousine hodowanej w Polsce w naturalnych warunkach. W Ed Red gotuje jeden z najbardziej uznanych polskich szefów, Adam Chrząstowski. Zjeść można tam nie tylko sezonowane na sucho steki z klasycznymi francuskimi sosami, jak np. demi glace; warto spróbować świetnych podrobów (po które w Polsce sięga się coraz częściej) na grzankach z rusztu: grasicę cielęcą, ozorek, wątróbkę, móżdżek, a ostatnio nawet bycze jądra czy serce wołowe. Obowiązkowo do spróbowania polskie sery farmerskie, które zawsze figurują w karcie.
A na wino do Wine bar Lipowa 6 F

Wine bar Lipowa 6 F, Kraków, fot. materiały prasowe
Wine bar (i sklep) Lipowa 6F, położony obok muzeum Oskara Schindlera. Specjalizuje się w winach z Europy Środkowowschodniej. W postindustrialnym wnętrzu można też popijać ormiańskie brandy, destylaty węgierskie, rumuńskie i polskie, a także polskie cydry i regionalne piwa. Co na przekąskę? Polskie sery zagrodowe albo węgierskie wędliny. Lipowa słynie z organizacji ciekawych spotkań z osobistościami polskiego rynku gastronomicznego i winiarskiego: szefami kuchni, winiarzami. W ubiegłym roku Magazyn Wino za cykl "Podwieczorków na dwa kieliszki" przyznał jej tytuł najlepszego promotora kultury wina w Polsce. Przy wejściu do baru ulokował się food truck serwujący fenomenalne kaukaskie specjalności z grilla – np. jagnięcinę w sosie z granatów albo bakłażana z kolendrą.
Magdalena Kasprzyk – Chevriaux, maj 2016