Wprowadza na klubowe parkiety tchnienie awangardy, noise’u. Koncerty gra w ciemności, oświetlając tylko swój "warsztat pracy" czołową lampką.
Wilhelm Bras nie jest człowiekiem znikąd - pod tym pseudonimem kryje się Paweł Kulczyński, artysta dźwiękowy i wizualny, grafik i muzyk, producent. Inne nazwy, których używa, to Tropajn i Lautbild. W wykonaniach na żywo eksperymentuje nie tylko z instrumentarium, ale też z nagłośnieniem oraz wykorzystaniem akustycznych i społecznych cech danej przestrzeni. Mnogość swoich artystycznych tożsamości w jednej z rozmów tłumaczył tak:
"Wilhelm Bras to ukłon w stronę techno i bitów, choć bardzo jednak specyficznych, Paweł Kulczyński nagrywa/robi wszystko i tu mam wolność, zaś Tropajn trzyma w ręce gitarę, choć skwaszoną glitchem czy noise’em."
Z kolei najnowszy z jego projektów, Lautbild Ąma, ostatecznie zerwał z trudnymi dźwiękami, przynosząc tandetę i ukojenie, udaje mu się to jednak połowicznie, głównie dzięki porzuceniu własnoręcznie budowanego instrumentarium. Oczywiście to, co Kulczyński wyobraża sobie jako lekkie, łatwe, przyjemne i masowe, różni się znacznie od wyobrażenia słuchaczy na ten temat. Stąd także Lautbild jest awangardowcem.
Paweł Kulczyński urodził się w 1978 roku, mieszka i pracuje w Gliwicach. Studiował w ASP w Katowicach, od 2005 roku jest związany z galerią Kronika w Bytomiu, na co dzień pracuje jako grafik. Pisze o sobie: "Miłośnik brzmień ekstremalnych. Zainteresowany obecnie społecznymi i przestrzennymi kontekstami muzyki, fenomenologii audiosfery i akustyki, zjawiskami losowymi, konceptualizmem, lenistwem i nudą, działaniem pozornym oraz psychodelią. Używa wielu narzędzi: DIY electronics, wideo, fotografii, buduje instalacje i instrumenty".
W muzyce Wilhelma Brasa istotny jest element nieprzewidywalności. Zwłaszcza uczestnik koncertów może liczyć nie tylko na zachęcający do tańca prosty rytm, ale i na niekontrolowane szumy i zgrzyty, puls maszyny starającej się wymknąć swemu operatorowi - artyście. Wydany w 2013 roku debiutancki album Brasa "Wordless Songs By The Electric Fire" miał w sobie sporo tej koncertowej szorstkości. Sam Kulczyński przyznawał wtedy, że klubowy rytm jest dla niego wytrychem, dzięki któremu może dotrzeć do uszu słuchaczy z muzyką awangardową.
Prace nad drugim albumem "Visionaries & Vagabonds" rozciągnęły się na dwa lata. Przygotowane w studiu pomysły artysta poddawał testowi publiczności, modyfikował je na koncertach i po nich, tworzył studyjne wersje w długich odstępach czasu. Dzięki temu druga płyta ma bardzo dopracowane detale, a nasycenie szczegółem jest znacznie większe niż w wykonaniach na żywo.
Analogowe syntezatory pozwalają artyście osiągnąć naturalne, organiczne brzmienie, które razem z rozwiązaniami polirytmicznymi zbliża materiał z drugiej płyty jeszcze bardziej do klubowego parkietu. Z drugiej strony to wejście w temat muzyki tanecznej jest piękne, kolorowe, awangardowe. Wilhelm Bras to niezwykle oryginalny artysta, który swym drugim albumem wzbił się na poziom budzący zawroty głowy. Wypada mieć nadzieję, że nie powiedział jeszcze wszystkiego, że znajdzie na tej płycie jakieś wątki do podjęcia w kolejnych pracach.
Wilhelm Bras występował na takich festiwalach jak CTM w Berlinie, Unsound w Krakowie i Nowym Jorku, Off w Katowicach, Tauron Nowa Muzyka w Katowicach, Art Meetings w Kijowie, a także m.in. w Pradze, Budapeszcie, Bukareszcie i w czeskiej Żylinie.
Dyskografia:
- 2013 - "Wordless Songs By The Electric Fire"
- 2015 - "Visionaries & Vagabonds"
Oficjalna strona artysty: http://wilhelmbras.com
Autor: Jacek Świąder, maj 2015