Urodzony w 1974r. Iwan Wyrypajew jest jednym z najbardziej wyróżniających się i intrygujących przedstawicieli współczesnej sztuki rosyjskiej. Na koncie ma nagrody na międzynarodowych festiwalach filmowych i teatralnych oraz ponad trzydzieści inscenizacji w dwudziestu krajach świata. Polską publiczność kilka lat temu urzekł "Euforią", filmowym debiutem wyróżnionym na festiwalach w Wenecji i Warszawie, o którym krytycy pisali, że jest fascynującym, tętniącym życiem obrazem nowej Rosji. Trzy lata później na ekran przeniósł "Tlen" , sztukę dzięki której zyskał rozgłos, a świat okrzyknął go współczesnym Czechowem.
Seryjny morderca w stylu retro
Zaczęło się w postsowieckim Irkucku, rodzinnym mieście reżysera, w którym zadebiutował w 1998 r. sztuką "Sny", od razu wywołując skandal. Niepoprawny politycznie spektakl o młodych, rosyjskich narkomanach wstrząsnął władzami, które zlikwidowały siedzibę teatru i wyrzuciły reżysera z miasta. Wyrypajew wyjechał do Moskwy, wspierając swoim talentem prezentujący sztukę dokumentu Teatr.doc.
Jak zauważa Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej, "z jednej strony Wyrypajew w swoich sztukach i filmach mówi o plagach nowej Rosji: narkomanii, pijaństwie, przemocy, młodocianej prostytucji. Z drugiej - tkwi w kręgu tradycyjnych pytań, z którymi zmaga się od 200 lat rosyjska literatura: o granice ludzkiej wolności, sens ofiary i odkupienia, relację między człowiekiem a Bogiem. Chociaż na bohaterów swoich sztuk wybiera pacjentów klinik psychiatrycznych, narkomanów i morderców, to nie chodzi w nich o analizę problemu społecznego. Głównym tematem jego dramatów jest człowiek, który znalazł się na krawędzi. Jego relacja z innymi ludźmi, Bogiem, z samym sobą."
Lubi więc eksperymentować, ale z poszanowaniem teatralnej tradycji. Na przykład w spektaklu "Lipiec", którym w 2009r. zadebiutował w polskim teatrze, monolog 60-letniego seryjnego zabójcy i ludożercy wygłasza młoda aktorka - Karolina Gruszka, prywatnie żona reżysera, z którą od lat tworzą udany artystyczny i prywatny tandem. Oprócz niej na scenie jest tylko mikrofon, statyw i tekst. Wielokrotnie nagradzana za te rolę aktorka, prawosławnym zaśpiewem, precyzyjnie wybijanym rytmem hipnotyzuje widzów. Najważniejsze jest tu słowo.
Po premierze przedstawienia recenzenci pisali o narodzinach aktorki. Według Anety Kyzioł "Gruszka dzieli utwór na kadencje, zmienia ton głosu, intonację, tempo, część wygłasza na granicy śpiewu, część melorecytuje. Przygląda się z uwagą każdemu wypowiadanemu słowu, bawi zdaniami, to dystansuje się od opowieści, to z nią zespala, odpycha ją i przyciąga. To rodzaj występu, który przyrównać można do koncertu jednej z diw jazzu z lat 50. (do tego okresu nawiązuje estetyka spektaklu), uwodzącej publiczność mrocznymi historiami o szalonych, nieokiełznanych namiętnościach." Spektakl "Lipiec" zdobył Grand Prix na Międzynarodowym Przeglądzie Teatrów Kontrapunkt w Szczecinie oraz nagrodę w kategorii "Najlepszy dramat" na Festiwalu Boska Komedia.
Taniec Wyrypajewa
Po entuzjastycznie przyjętym przez publiczność "Lipcu" i zbierającym świetne recenzje krytyków filmowym "Tlenie" , Wyrypajew wystawił w Teatrze Narodowym w Warszawie jeszcze m.in. "Taniec Delhi", w którym historie bohaterów także opowiada forma i gra gatunkami. W szpitalnej poczekalni spotyka się kilka osób. Łączy ich nie tylko choroba bliskich, ale i wyrażający ich cierpienie taniec Delhi, stworzony przez młodą tancerkę, Katarzynę( w tej roli Karolina Gruszka). Obsługa techniczna na oczach widzów zmienia dekoracje, ciężka, opadająca kurtyna oddziela kolejne akty. Stylowe stroje inspirowane latami 40. uzupełniają współczesnej gadżety.
Karolina Gruszka w wywiadach wspomina: "Podczas prób wiele czasu poświęciliśmy na szukanie odpowiedniego sposobu mówienia bohaterów. Oglądaliśmy "Casablancę" i przyglądaliśmy się Ingrid Bergman i Humphreyowi Bogartowi - próbowaliśmy stworzyć na scenie gatunek bliski melodramatowi. Chcieliśmy znaleźć równowagę między formą a treścią, żeby sposobem mówienia nie przesłonić tego, o czym mówią bohaterowie." Gdyby jednak, jak pisze Julia Holewińska w Dwutygodniku, "Taniec Delhi" był wyłącznie zabawą z konwencją czy formą, nie można było by powiedzieć, że powstał spektakl nowatorski i piękny, jeden z najważniejszych w ostatnich latach na scenie narodowej.
Drodzy widzowie, zapraszam do rozmowy...
Najbardziej popularny tekst Wyrypajewa "Walentynki" doczekały się w Polsce kilkunastu realizacji, po jego dramaty sięgali w naszym kraju tak cenieni reżyserzy jak m.in. Agnieszka Olsten, Małgorzata Bogajewska, Aleksandra Konieczna, Łukasz Kos, Michał Zadara oraz Agnieszka Glińska, która w warszawskim Teatrze na Woli zinterpretowała jego "Iluzje". O fascynacji rosyjskim dramaturgiem opowiedziała Dorocie Wyżyńskiej z Gazety Wyborczej:
"Mam wrażenie, że to taki dramatopisarz, na którego polski teatr czekał bardzo długo. Ktoś, kto pełnymi garściami czerpie z tradycji, a jednocześnie dotyka tak współcześnie. Dotyka najdelikatniejszych, najtkliwszych rzeczy, najważniejszych. Ma też niezwykłą umiejętność komunikacji między sceną i widownią. Jego teatr rodzi się właśnie na tym moście, który jest między publicznością i aktorami. Po jego spektaklach, po czytaniu jego tekstów, człowiek jest taki "wymiąchany", spotyka się sam ze sobą, tym ze środka.(...) Wyrypajew, tak jak i Czechow, ma zrozumienie dla ludzkiej niedoli. Pisze o takim zawieszeniu w niespełnieniu. Jest w jego twórczości zgoda na ból istnienia, a jednocześnie jest niesłychanie dowcipny. Ta zbitka jest cudownie wstrząsająca. Tak jak i u Czechowa." A na potwierdzenie - słowa samego Wyrypajewa, zapraszające widzów na "Iluzje" do krakowskiego Starego Teatru:
"Wspólnie z aktorami mamy przyjemność zaprosić Was na nasz – nie mogę powiedzieć: spektakl – gdyż będzie to raczej po prostu spotkanie. Mamy więc przyjemność serdecznie zaprosić na spotkanie, podczas którego opowiemy Państwu historie z życia dwóch par małżeńskich. W rzeczywistości pary te nigdy nie istniały, wymyśliłem je. Chcemy jednak, abyście Państwo wysłuchali tych opowieści, ponieważ są one bardzo piękne i wzruszające, a poza tym mamy przekonanie, że rozmawianie właśnie na takie tematy jest w dzisiejszych czasach niezwykle ważne. "
Forma bezpośredniego kontaktu z publicznością to od tej pory znak firmowy Wyrypajewa. Aktorzy zamiast odgrywania ról, po prostu opowiadają widzom historie, często bardziej niż na tekście skupiając się na melodii. Zamiast tradycyjnego spektaklu dostajemy więc rodzaj koncertu z elementami psychodramy. Tak było w przygotowywanym wspólnie ze studentami krakowskiej PWST sztuce "UFO. Kontakt", w której 10 bohaterów opowiada o swoim spotkaniu z pozaziemską cywylizacją. W lutym w Teatrze Studio w Warszawie odbyła się premiera "Ożenku" Gogola. I znowu, jak zapowiadał reżyser, było mistycznie. Jak z ducha prawosławnej Cerkwi.
Nominujący Wyrypajewa do Paszportów Polityki docenili go przede wszystkim za "Tworzenie nasyconych poezją i duchowością scenicznych światów o zdumiewających regułach istnienia, jego teatr stanowi realne antidotum na publicystyczność i doraźność polskich przedstawień. Styl pisania Wyrypajewa ma charakter średniowiecznej ars dictandi, słowa i zdania funkcjonują w nim tylko po to, żeby zostać wypowiedziane na głos, jakby tylko wtedy zyskały swój pełny kształt. Twórca wierzy wbrew modom w siłę opowieści i żelazną konstrukcję tekstu, umie wydobyć nowy ton z aktora, eksperymentuje z jego scenicznym "ja". I za to, że przypomina polskiemu teatrowi, że sztuka sceniczna także może być poezją.
W grudniu 2015 roku na scenie warszawskiego Teatru Powszechnego odbyła się premiera sztuki Wyrypajewa "Nieznośne długie objęcia", za którą reżyser został uhonorowany Wielką Nagrodą Publiczności, czyli Grand Prix szczecińskiego festiwalu Kontrapunkt. Jak przyznaje reżyser, jest ona przede wszystkim o języku, o stylu, o słowie, o pięknie frazy. "Zapewne ta sztuka jest kontynuacją tego, co robiłem w 'Lipcu', gdzie okrucieństwo i piękno łączyło się w jedno rodząc poezję. Jak można opisać rzeczywistość słowami? Nie da się. Ale słowa mogą wywoływać stan, który jest właśnie łącznością z życiem wewnątrz nas" - mówi Wyrypajew. Spektakl premierowo zobaczyła publiczność krakowskiej Boskiej Komedii. Witold Mrozek notował w "Gazecie Wyborczej":
"Precyzja, perfekcyjny rytm i wciąż ogrywany dystans służą tu zaczarowaniu publiczności. Wyrypajew, jak to Wyrypajew - trochę szuka metafizyki, trochę pozuje na rosyjskiego poetę mistyka w odczarowanym, melancholijnym i zimnym świecie. Współczesna rzeczywistość to dla niego "zużyty worek foliowy", "plastik", a życie odbywa się 'za szybą'. Zarazem w tej rzeczywistości świetnie sobie radzi. W zrealizowanym jakiś czas temu w Teatrze Studio ze studentami krakowskiej PWST pseudodokumentalnym "Ufo", w historiach rodem 'Z Archiwum X' Wyrypajew przemycał wschodni mistycyzm. Szukając kosmitów, jego bohaterowie szukali transcendencji."
źródła: "Gazeta Wyborcza", "Rzeczpospolita", "Dziennik Gazeta Prawna", "Polityka", oprac. AL, aktualizacja kwiecień 2016.