2012, fot. Wojciech Barczyński / Forum
Monika Brodka, 2012, fot. Wojciech Barczyński / Forum

Brodka pokazuje, czym jest dzisiaj "muzyka popularna": wielowątkowa, czerpiąca zarówno z elektroniki, bogatej historii piosenki jak i z muzyki świata. Używa wielu mianowników jednocześnie i nie pozwala na nudę.

Zaistaniała w świadomości polskich słuchaczy w 2004 roku jako zwyciężczyni ''Idola'', popularnego ówcześnie talent-show w jednej z prywatnych telewizji. Urodzona w 1987 roku w Żywcu Monika Brodka wydała od tego czasu trzy płyty. Zaraz po wygranej w telewizyjnym programie wyszedł ''Album'', dwa lata później ukazały się ''Moje piosenki'', które uzyskały status Złotej Płyty. Po czterech latach milczenia przyszła pora na ''Grandę'', która przyniosła powiew świeżości polskiej muzyce pop i pokazała Brodkę w zupełnie nowym świetle.

Na ''Album'' złożyło się więcej coverów, niż utworów napisanych specjalnie dla Brodki. Mamy tutaj klasykę amerykańskiej piosenki, a repertuar rozpościera się od country (''Help me Make It....'' Krisa Krisstofersona, nieco szowinistycznego kapitana armii USA, klasyka brudnego outlaw country) po piosenki bożyszczów muzyki soul i r&b - Ala Greena i Marvina Gaye’a. Łódzki raper Red towarzyszył Brodce w intepretancji ''Libertango'' Grace Jones. Nie ma w tym nic dziwnego, ale piosenka ''Cosmo'', w której towarzyszy jej Liroy - muzyk, który starał się przeszczepić na polski grunt estetykę gangsterskiego rapu - może wprowadzić słuchacza w lekką konfuzję. Rozerotyzowanej zwrotce kieleckiego rapera (''Popatrz kochanie, tatuś jest tu, chcesz się zabawić, to powiedz mu (...) pokaż na co cię stać, pokaż co chcesz mi dać, w co lubisz grać, zacznij go, cha cha'') towarzyszą wokalizy Brodki. Próby przeniesienia splendoru amerykańskiego hip-hopu chyba nigdy nie wyszły polskim artystom na dobre. Album przeszedł zresztą bez większego echa, głównie za sprawą aranżacji, które niczym się nie wyróżniały.

Kolejna płyta - ''Moje piosenki'' była bardziej autorska, ale nadal skrojona pod format radiowy. Całość utrzymana jest w zupełnie innym klimacie, tym razem możemy usłyszeć echa bigbitu, czy francuskiego yé-yé. Brodka sięgnęła do klasyki europejskiej muzyki popularnej - piosenki są krótkie i zwięzłe, delikatne i radosne. Jednak France Gall, Beatlesi i Czerwone Gitary wyśpiewali zbyt wiele melodii, które wbiły się słuchaczom na stałe w pamięć, żeby kogoś zaskoczyć posługując się tym samym językiem. Mimo że Brodce pomagali najwięksi - autorem jednej z kompozycji jest Seweryn Krajewski, który polskiej piosence zasłużył się jak mało kto.

Niespodziewanie, po czterech latach przerwy przyszła ''Granda'' - album, który odświeżył polską muzykę pop i udowodnił, że publiczność chce obcować z nowymi brzmieniami, formami odbiegającymi od przyjętej  normy. ''Wcześniej było tak, że mijały dwa lata i czułam, że wypada przygotować nowy album - mówiła Brodka w wywiadzie z Sebastianem Rerakiem - z kolei do nagrania "Grandy" przygotowywałam się bardzo długo, szukałam ludzi do współpracy. Było we mnie wiele determinacji, aby stworzyć płytę taką, a nie inną''. Przy pracy nad płytą pomagali jej Radek Łukasiewicz z Pustek i Budyń z zespołu Pogodno - współodpowiedzialni za większość ciekawych rzeczy, jakie wydarzyły się na polskiej scenie gitarowej muzyki alternatywnej początku XXI wieku.

"Granda" to płyta czerpiąca z różnych źródeł i nie zamykająca się na żadne wpływy. Najlepiej świadczy o tym jej brzmienie, pozornie wyznaczone przez elektronikę - syntezatory, keyboardy, ciekawa produkcja. Jednak najbardziej zachęcające rzeczy kryją się w tle, fakturę dźwięków, która przykuwa nasz słuch gwarantują tradycyjne instrumenty z Beskidów. Słyszymy tutaj trombitę - miejscowy aerofon, przypominający alpejski alphorn, dudy, mandolinę i wakat - ludowy instrument perkusyjny. Nie tylko kompozycje i instrumentarium stały się u Brodki odważniejsze, artystka pozwala sobie także na więcej śpiewając. Robi to swobodniej, prawie w każdym utworze moduluje głos inaczej, zdarza jej się nawet krzyczeć.

Tak naprawdę to pierwszy raz mam odwagę nazwać siebie artystką - opowiada Brodka w rozmowie z Piotrem Miecznikowskim - w końcu mi to wypada, bo wcześniej czułam się trochę jak odtwórca i ktoś wynajęty do tego, żeby zaśpiewać jak najlepiej określone kompozycje. Pomimo tego, że jednak miałam duży wkład w to, co kiedyś nagrywałam to dziś różnica jest kolosalna. Można powiedzieć, że nagrywając ''Grandę'' czułam się jak debiutantka, wszystko było kompletnie inne, nowe i nie do porównania ze wszystkim, co było wcześniej.

Słuchając ''nowej Brodki'' możemy naszkicować sobie, czym jest dzisiaj "muzyka popularna" - pojęcie, którego używamy na co dzień, ale zazwyczaj nie potrafimy go zdefiniować. To muzyka wielowątkowa, czerpiąca zarówno z muzyki elektronicznej, bogatej historii piosenki jak i z muzyki świata. Używa wielu mianowników jednocześnie i nie pozwla na nudę. Łączenie skrajności dobrze widać na koncertach Brodki, "King of my Castle" - rave'owy hymn z lat 90. - potrafi zagrać po swoich piosenkach inspirowanych beskidzkim folklorem. Materiał z ''Grandy'' prezentowała na ponad 70 koncertach - czasami występuje w wielkomiejskich klubach (od Warszawy po Londyn), na prestiżowych festiwalach (Open'er, węgierski Sziget, łotewski Positivus), ale obecna jest też na lokalnych imprezach. W jaką stronę rozwinie się twórczość Brodki? Miejmy nadzieję, że będzie tylko poszerzała swoje horyzonty i pole działania - w końcu muzyka popularna nie ma żadnych granic.

Dyskografia:

  • ''Album'' (CD, BMG Poland), 2004
  • ''Moje Piosenki'' (CD, BMG Poland), 2006
  • ''Granda'' (CD, Sony Music), 2010; (LP, Sony Music), 2011
  • ''Lax'' (12'', Kayax), 2012

Strona internetowa artystki: http://www.monikabrodka.com/

Kontakt z menadżerką piosenkarki: Olga Tuszewska, [email protected]

Autor: Filip Lech, 11.04.2013