Content anchor

"Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej"


Kadr z filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" w reżyserii Marii Sadowskiej, 2016. Na zdjęciu: Magdalena Boczarska i Eryk Lubos, fot. © Jarosław Sosiński / Watchout Productions
Kadr z filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" w reżyserii Marii Sadowskiej, 2016. Na zdjęciu: Magdalena Boczarska i Eryk Lubos, fot. © Jarosław Sosiński / Watchout Productions

Filmowa biografia Michaliny Wisłockiej równie wiele mówi o jej bohaterce, jak i o polskiej seksualności jako temacie tabu. Dowcipny, dobrze zagrany film Sadowskiej to filmowa rozrywka na niezłym poziomie.  

Biorąc na warsztat historię Michaliny Wisłockiej, Maria Sadowska postanowiła opowiedzieć o seksie bez przesady, pensjonarskiego rumieńca czy jakiejkolwiek prowokacji.  Nie ocenia swoich bohaterów, nie szuka sensacji, ani też nie robi afery z nieoczywistych wyborów bohaterów. W "Sztuce kochania" seks nie ma moralnych konotacji – nie jest dobry ani zły, jest naturalną częścią życia. Historia słynnej ginekolożki i seksuolożki, której poradnik "Sztuka kochania" w latach 70' sprzedał się w siedmiu milionach egzemplarzy, to zgrzebna opowieść o człowieku, w którym ciało i dusza łączą się w jedną, niepodrabialną całość.

 

 

Film Marii Sadowskiej, tak jak wcześniejsi "Bogowie" Łukasza Palkowskiego, pokazuje, jak wiele korzyści daje współpraca zdolnego scenarzysty, producenta i reżysera. Krzysztof Rak, producent i scenarzysta odpowiedzialny za obydwa te tytuły, jest jednym z największych odkryć rodzimego kina ostatnich lat. Jego "Bogowie" przyciągnęli do kin ponad 2 miliony widzów, a "Sztuka kochania", do której także napisał scenariusz, zanotowała najbardziej spektakularne otwarcie 2017 roku (250 tysięcy widzów w ciągu pierwszego weekendu wyświetlania).

W czym tkwi sekret sukcesu filmów Raka? Po pierwsze – w niezaprzeczalnym talencie scenarzysty. To oczywiste, ale nie wyczerpuje tematu. Bo kino Raka to także przykład pokory wobec reguł filmowego rzemiosła. Scenarzysta "Bogów" wie, że film potrzebuje interesującego bohatera, dobrze wymierzonych zwrotów akcji i wycyzelowanej dramaturgii, a dobra narracyjna struktura to element niezbędny do zbudowania poruszającej filmowej opowieści. Wie i robi wszystko, żeby dopasować opowiadane przez siebie historie do sprawdzonych dramatopisarskich zasad.

"Sztuka kochania" jest tego kolejnym dowodem. Opowiadając o Michalinie Wisłockiej, Rak zawiesił sobie poprzeczkę wyżej niż w przypadku "Bogów". Zamiast nadać jej historii linearną strukturę, postawił na nieco bardziej skomplikowaną strukturę i zabawę płaszczyznami czasowymi . W "Sztuce kochania" śledzimy losy bohaterki w kilku momentach jej życia: we wczesnej młodości, w czasie wojny, podczas studiów medycznych, a także później - w latach 60' i 70', gdy podejmuje próbę zrewolucjonizowania polskiej seksuologii. Przenosząc się do przyszłości i przeszłości bohaterki  twórcy budują portret Wisłockiej jako świeckiej świętej – odważnej, charyzmatycznej kobiety, która w imię walki o dobro swoich pacjentów musiała pokonać przeciwności patriarchalnej rzeczywistości PRL-u, a za swoje wybory zapłaciła cenę połamanego życia prywatnego.

W "Sztuce kochania" na pozór wszystko się zgadza – intrygująca bohaterka, ciekawe drugoplanowe postaci, jest stawka, perypetie i wszystko, co potrzebne do skrojenia dobrego scenariusza. A jednak historia Wisłockiej z czasem staje się nam coraz bardziej obojętna. Od początku znamy bowiem zakończenie tej historii, wiemy, że "Sztuka kochania" wbrew wszystkiemu trafiła do księgarń, a więc znamy odpowiedź na najważniejsze pytanie filmu: czy bohaterce uda się wydać książkę.

Kadr z filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" w reżyserii Marii Sadowskiej, 2016. Na zdjęciu: Piotr Adamczyk i Magdalena Boczarska, fot. © Jarosław Sosiński / Watchout Productions
Kadr z filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" w reżyserii Marii Sadowskiej, 2016. Na zdjęciu: Piotr Adamczyk i Magdalena Boczarska, fot. © Jarosław Sosiński / Watchout Productions

O ile w "Bogach" znajomość finału filmu nie przeszkadzała w emocjonowaniu się losami Zbigniewa Religi, o tyle  opowieść o Wisłockiej traci przez to impet. Głównie dlatego, że Krzysztof Rak i Maria Sadowska nieco instrumentalnie traktują poboczne wątki  - opowiadają poruszającą historię miłosnego trójkąta, jaki łączył Wisłocką z jej mężem i przyjaciółką, a także historię ich wspólnych dzieci, ale w pewnym momencie bez skrupułów porzucają ten wątek i idą dalej za opowieścią o kobiecie, co nie kłaniała się pruderii i społecznym konwenansom.

Spośród wątków pobocznych najlepiej w "Sztuce kochania" broni się historia romansu Wisłockiej z żonatym mężczyzną. Dzieje się tak za sprawą wzruszającej roli Eryka Lubosa. Ten charakterystyczny aktor, niejako stworzony do grania twardych, szorstkich mężczyzn, stworzył portret człowieka rozpiętego między namiętnością i powinnością, postać tragiczną i ludzką. Dokładnie taką, jaką  jawi się Wisłocka w świetnej interpretacji Magdaleny Boczarskiej, która w "Sztuce…" zagrała rolę życia.

Kadr z filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" w reżyserii Marii Sadowskiej, 2016. Na zdjęciu: Magdalena Boczarska i Eryk Lubos, fot. © Jarosław Sosiński / Watchout Productions
Kadr z filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" w reżyserii Marii Sadowskiej, 2016. Na zdjęciu: Magdalena Boczarska i Eryk Lubos, fot. © Jarosław Sosiński / Watchout Productions

"Sztuka kochania" jest dowodem na to, że mamy w Polsce naprawdę dobrych aktorów. Prowadzeni przez Sadowską tworzą znakomite kreacje. Mocny jest Piotr Adamczyk wcielający się w męża Wisłockiej, Arkadiusz Jakubik i Wojciech Mecwaldowski jako komunistyczni urzędnicy pokazują swoją vis comica, a Borys Szyc kolejny raz udowadnia, że ma wrodzoną ekranową siłę. Prawdziwą perełką jest zaś rola Justyny Wasilewskiej, jednej z najzdolniejszych młodych aktorek w Polsce. Wasilewska, dotąd kojarzona głównie z komediowymi postaciami, wciela się w przyjaciółkę Wisłockiej i kochankę jej męża – na przemian odstręcza i uwodzi, raz po raz kradnąc dla siebie show.

Wszystko to sprawia, że "Sztukę kochania" ogląda się z niekłamaną przyjemnością. Nie przeszkadza nawet natrętna i nazbyt ilustracyjna muzyka Jimka, ani fakt, że kilka scen wydaje się w tej historii zupełnie niepotrzebnych. Bowiem "Sztuka kochania" Marii Sadowskiej to kino świadome zarówno swojej siły jak i swoich słabości. Przede wszystkim takie, które nie obiecuje więcej, niż jest w stanie dać. A daje nam dwie godziny niegłupiej rozrywki, z dowcipnymi dialogami i świetnymi  aktorskimi kreacjami.

  • "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej", Reżyseria: Maria Sadowska, scenariusz: Krzysztof Rak. Zdjęcia: Michał Sobociński. Występują: Magdalena Boczarska, Eryk Lubos, Piotr Adamczyk, Justyna Wasilewska, Arkadiusz Jakubik, Wojciech Mecwaldowski, Jaśmina Polak. Premiera: 27 stycznia 2017.

Polska publiczność pokochała historie o znanych i lubianych, a branża filmowa dostrzegła szansę w... Czytaj dalej about: Głód życia, czyli polskie kino biograficzne

Krzysztof Rak, fot. Łukasz Głowala / AG
Krzysztof Rak, ur. 26 maja 1972 w Warszawie. Scenarzysta i producent filmowy. Autor filmów "Bogowie", "Ostatnia akcja" i "Sztuka kochania".
Bartosz Staszczyszyn

Tagi: Sztuka KochaniaKrzysztof Rakmaria sadowskamagdalena boczarskaeryk lubos

Podobał Ci się nasz artykuł? English newsletter here

Zapisz się na newsletter

  • 0 subscribers
  • Zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. nr 101, poz.926)wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Instytut Adama Mickiewicza (IAM) z siedzibą w Warszawie (00-560), przy ul. Mokotowskiej 25. Podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikom przysługuje prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

  • Email Marketingby GetResponse

Zobacz także: