Sylwia Chutnik, "Kieszonkowy atlas kobiet"
Sylwia Chutnik, "Kieszonkowy atlas kobiet"

Życie w kamienicy przy ulicy Opaczewskiej w Warszawie zdaje się płynąć powolnym rytmem. Nic nie zwiastuje katastrofy. Bohaterki książki: Czarna Mańka, pani Maria, Marysia i paniopan Marian, uwikłane w swoje życiowe role matek gastronomicznych, rodziców ubraniowych, córek różowych, cukierników i handlarek bazarowych, otwierają nam drzwi swoich mieszkań. Kieszonkowy atlas kobiet to współczesna legenda miejska z wątkiem kryminalnym.

Sylwia Chutnik (ur. 1979) - kulturoznawczyni i absolwentka Gender Studies. Działaczka społeczna. Prowadzi Fundację MaMa, zajmującą się prawami matek w Polsce. Jest członkinią Porozumienia Kobiet i przewodniczką miejską po Warszawie, oprowadzającą po autorskich trasach śladami wybitnych kobiet. Prywatnie Radykalna Gospodyni Domowa. Kieszonkowy atlas kobiet jest jej literackim debiutem.

Źródło: ha.art.pl
 

  • Sylwia Chutnik
    Kieszonkowy atlas kobiet
    Wydawca: Korporacja Ha!art, Kraków 2008
    150 x 200, 192 ss., twarda oprawa
    ISBN 978-83-61407-13-3
    ha.art.pl


Książka została nominowana do Nagrody Literackiej "Nike 2009".

 

 



"Gazeta Wyborcza" prezentuje książki nominowane do "Nike 2009":

KAMIENICA JAK KOSMOS

Ten debiut powieściowy to cztery opowieści. Każda z historii ma swoją bohaterkę (lub bohatera), każda bohaterka swoje życie, pamięć, własne rany i upokorzenia, wstydliwe marzenia i własne, głęboko skrywane lęki. Pomysł jest prosty - Chutnik opisuje mieszkańców jednej kamienicy na ulicy Opaczewskiej na warszawskiej Ochocie. Kamienica z powieści istnieje naprawdę, kto by chciał, mógłby pewnie odszukać realne prawzory powieściowych postaci, ale wierna topografia, realne adresy i osoby nie mają znaczenia. Kamienica z Kieszonkowego atlasu kobiet jest jak kosmos, a cztery egzystencje to jakby symboliczne przedstawienie życia w ogóle.

Bohaterką pierwszego opowiadania "Bazarówy" jest Czarna Mańka, dziewczyna handlująca garnkami. Jest samotna, mąż, bandzior z okolicy, zostawia ją krótko po ślubie, matka nie chce się przyznać do córki, pijaczki z bazaru. Dziewczyna wymyśla sobie, że jest w ciąży, wariuje, w końcu, pchając swój śmieciowy wózek z urojoną córką, wpada pod pędzącą ciężarówkę.

W drugim opowiadaniu bohaterką jest pani Maria, samotna staruszka, która nie może się uwolnić od okupacyjnych wspomnień. Koszmar wojennych gwałtów i morderstw wraca w pamięci nieustannie. Pani Maria była łączniczką w czasie Powstania, ale skrywa głęboko inną tajemnicę: całe lata gra przed wszystkimi i przed samą sobą, jest Żydówką, przeszła przez getto. Zrezygnowana u kresu sił postanawia zamieszkać w piwnicy, w miejscu, w którym rozegrała się jedna z wojennych masakr - pani Maria to pamięta. Do najbardziej sugestywnych należą te fragmenty, w których Chutnik upomina się o pamięć tragedii. Taka tragedia jest nieciekawa, bo indywidualna i antybohaterska: "Co chwila tablica, kwiaty, znicz. Zastrzelono, zginęło, pomordowano, zabito. Nie ma tylko 'zgwałcono', ale o tym się nie pamięta. (...) Gwałt nie kojarzy się ze strzelaniem, wojną, trututu, padnij, czołgaj się, do okopów. (...) To nie jest bohaterska śmierć w wyniku ran odniesionych na bitwie".

Kolejne dwa teksty to historie paniopana Mariana, delikatnego, skromnego samotnika, którego wielką pasją jest haftowanie, i małej psotnej Marysi. Grzeczna dziewczynka zamienia się w potwora, chce na swoją miarę wywołać w świecie chaos - w drzwiach w centrum handlowym zalepić garścią żelków dziurki od klucza, zrobić coś na złość zrzędliwej babci Krysi: "Niech coś się dzieje, niech się wszyscy obudzą, niech na chwilę zatrzymają".

Cała czwórka, chociaż różna, cierpi podobnie na samotność. To wrażliwcy, odmieńcy, dziwacy. Wszyscy, chociaż każde z nich inaczej, wpadają w szaleństwo. Ale właściwie to może nie oni szaleją? Może to świat jest nienormalny? To pytanie, chociaż nie pada dosłownie, nieustannie powraca na kartach powieści. Chutnik pisze o swoich nieprzystosowanych do życia i świata bohaterach ciepło i z sympatią. Przyszło im beznadziejnie zmagać się z rzeczywistością - złowrogą, okrutną i opresywną. Nie jest to niby opresja straszna - czasem ktoś staruszkę zwymyśla w sklepie, szturchnie albo wypchnie z kolejki do lekarza, czasem zwyzywa spokojnego człowieka od pedałów. Ale jest to opresja trwała, bolesna i strasznie uwiera.

Autor: Marek Radziwon, 4 czerwca 2009, źródło - wiadomosci.gazeta.pl