Content anchor

"Przepraszam, czy tu biją?"


"Przepraszam, czy tu biją?", reż. Marek Piwowski, 1976, nz. Zbigniew Buczkowski (pierwszy z lewej), Jerzy Kulej, Jan Szczepański, fot. Cezary Jaworski/Studio Filmowe Kadr/Filmoteka Narodowa www.fototeka.fn.org.pl
"Przepraszam, czy tu biją?", reż. Marek Piwowski, 1976, nz. Zbigniew Buczkowski (pierwszy z lewej), Jerzy Kulej, Jan Szczepański, fot. Cezary Jaworski/Studio Filmowe Kadr/Filmoteka Narodowa www.fototeka.fn.org.pl

Film sensacyjny Marka Piwowskiego z 1976 roku. Realizując "Przepraszam, czy tu biją?" reżyser kultowego "Rejsu" po raz drugi udowodnił, że jest mistrzem kina rozrywkowego. 

W czasach komunizmu polska kinematografia nie mogła poszczycić się wieloma udanymi filmami sensacyjnymi – najbardziej popularne produkcje gatunku, takie jak serial "07 zgłoś się" (1976-1987), mają swój niepowtarzalny urok, ale zazwyczaj nie dają się oglądać bez przymrużenia oka. Na tym tle "Przepraszam, czy tu biją?" jest dziełem wyjątkowym. Opowieść o monitorowanych przez milicję przygotowaniach do napadu rabunkowego to zgrabne połączenie kina policyjnego z gatunkiem heist film (dosł. "film o skoku"). Piwowski czerpie pełnymi garściami z kina amerykańskiego, ale jednocześnie znakomicie wykorzystuje lokalny, polski koloryt.

Film fabularny w reżyserii Marka Piwowskiego z 1970 roku. Czytaj dalej about: "Rejs"

Przedmiotem pożądania warszawskiego złodzieja "Belusa" (Zdzisław Rychter) nie jest złoto Fortu Knox, lecz kasa Spółdzielczego Domu Handlowego "Sezam", mieszczącego się przy ulicy Marszałkowskiej. Zanim przestępca dokona napadu, musi znaleźć odpowiednich wspólników, którzy w razie komplikacji zachowają zimną krew. "Belus" werbuje "Małolata" (Bogdan Kowalczyk), "Bimbra" (Jerzy Górecki) i "Szajbę" (Jan Musiał) do fikcyjnego skoku na jubilera, a następnie anonimowo informuje o akcji milicję. Złodziej sprawdza w ten sposób, który z kompanów zacznie donosić, a który okaże się lojalny w kryzysowej sytuacji. Prowadzący sprawę inspektor Milde (Jerzy Kulej) nie daje się zwieść i zaczyna bacznie przyglądać się działaniom przestępcy. Wykorzystuje w tym celu zatrzymanego studenta (Ryszard Faron), który dzięki współpracy z milicją ma uniknąć kary za posiadanie sfałszowanej matury i rzekomy udział w rozboju. Jak się okazuje, niepozorny mężczyzna zna sztuki walki, dzięki czemu może zdobyć szacunek "Belusa" i wniknąć do jego grupy.

"Przepraszam, czy tu biją?", reż. Marek Piwowski, 1976, nz. Jerzy Kulej, Wiktoria Litwin, fot. Cezary Jaworski/Studio Filmowe Kadr/Filmoteka Narodowa www.fototeka.fn.org.pl
"Przepraszam, czy tu biją?", reż. Marek Piwowski, 1976, nz. Jerzy Kulej, Wiktoria Litwin, fot. Cezary Jaworski/Studio Filmowe Kadr/Filmoteka Narodowa www.fototeka.fn.org.pl

Tytuł filmu – pytanie zadane na komendzie przez wystraszonego studenta – może sugerować, że tematem dzieła Piwowskiego będą nadużycia popełniane przez milicjantów. Nie tylko znany w półświatku złodziej, ale i przedstawiciele władzy nie wahają się łamać prawa, by osiągnąć zamierzone cele. Inspektor Milde jest mistrzem psychologicznych gier i manipulacji, a współpracowników pozyskuje posuwając się do kłamstw i szantażu. Nieuczciwe metody nie podobają się wmanipulowanemu w sprawę studentowi, który zdążył polubić "Belusa" i źle czuje się w roli konfidenta. "Nie ma etyki uniwersalnej”" – odpowiada na wątpliwości mężczyzny makiaweliczny inspektor, uważający, że ze złem można walczyć jedynie mniejszym złem. Piwowski podkreśla moralną dwuznaczność działań milicjantów, ale nie tworzy krytycznego portretu funkcjonowaniu władzy w państwie socjalistycznym. Ucieka od polityki, pozorując uniwersalność tematu: po obejrzeniu filmu można odnieść wrażenie, że postępowanie stróżów prawa nad Wisłą, choć nie zawsze uczciwe i etycznie ambiwalentne, niewiele różni się od metod pracy policji np. w Nowym Jorku. "Przepraszam, czy tu biją?" jest bowiem wyraźnie wzorowane na amerykańskim kinie sensacyjnym lat 70.

O wyjątkowości dzieła Piwowskiego nie decyduje ani polityczna odwaga, ani moralna problematyka, lecz warsztatowe mistrzostwo i kreatywność w przenoszeniu gatunkowych schematów na grunt naszego kina. Dobrze przemyślana fabuła i sprawnie poprowadzona narracja, to elementy, których zazwyczaj brakowało w polskich filmach sensacyjnych. Struktura "Przepraszam, czy tu biją?" oparta jest na sprawdzonych wzorcach, ale reżyser robi świetny użytek także z lokalnych "atrakcji". Nie potrzeba hipermarketów, night clubów i demonicznych gangsterów, by stworzyć emocjonujący heist film – wystarczy dom towarowy "Sezam", nocny lokal "Maxim" oraz galeria barwnych postaci warszawskich złodziei, którzy nie wyglądają może zbyt groźnie, ale potrafią być bezwzględni, co widać chociażby w scenie "dintojry". Autentyzmu dodaje filmowi obsada, składająca się w dużej mierze z niezawodowych aktorów. Postać „Belusa” przekonująco zagrał naturszczyk Zdzisław Rychter, a w inspektorów milicji wcielili się słynni mistrzowie boksu Jerzy Kulej i Jan Szczepański. Udział olimpijczyków, błyskotliwe dialogi oraz świetne wykorzystanie scenerii Warszawy sprawiły, że "Przepraszam, czy tu biją?" bywa uznawany za dzieło kultowe.

"Przepraszam, czy tu biją?", reż. Marek Piwowski, 1976, nz. Marek Matlak, Jerzy Górecki, fot. Cezary Jaworski/Studio Filmowe Kadr/Filmoteka Narodowa www.fototeka.fn.org.pl
"Przepraszam, czy tu biją?", reż. Marek Piwowski, 1976, nz. Marek Matlak, Jerzy Górecki, fot. Cezary Jaworski/Studio Filmowe Kadr/Filmoteka Narodowa www.fototeka.fn.org.pl

Przepraszam, czy tu biją?, Polska 1976. Reżyseria Marek Piwowski. Scenariusz Marek Piwowski. Zdjęcia Witold Stok. Scenografia Bogdan Sölle, Borzysława Chimielewska. Wykonawcy Zdzisław Rychter (Jerzy Kudelski "Belus"), Jerzy Kulej (inspektor Jerzy Milde), Jan Szczepański (inspektor Górny), Ryszard Faron (student z fałszywa maturą), Bogdan Kowalczyk ("Małolat"), Jerzy Górecki ("Bimber"), Jan Musiał ("Szajba"), Jan Himilsbach ("Niedźwiedź" w zoo), i inni.

Wyśmiewali absurdy PRL-u, z przymrużeniem oka opowiadali o polskiej historii, narodowych mitach,... Czytaj dalej about: Mistrzowie polskiej komedii

Produkcja Zespół Filmowy Silesia. Kolorowy, 82 minuty.

Robert Birkholc

Tagi: marek piwowskiprzepraszamPrzepraszam czy tu bijąfilm polskirejs

Podobał Ci się nasz artykuł? English newsletter here

Zapisz się na newsletter

  • 0 subscribers
  • Zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. nr 101, poz.926)wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Instytut Adama Mickiewicza (IAM) z siedzibą w Warszawie (00-560), przy ul. Mokotowskiej 25. Podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikom przysługuje prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

  • Email Marketingby GetResponse

Zobacz także: