Content anchor

Esa-Pekka Salonen, "Symfonie Lutosławskiego"


Nakładem wytwórni Sony Classical ukazał się box z nagraniami wszystkich symfonii Lutosławskiego w wykonaniu orkiestry Los Angeles Filharmonic, dyrygowanej przez Esę-Pekkę Salonena.

Bez wątpienia jest to jedno z największych wydarzeń fonograficznych Roku Lutosławskiego. Esa-Pekka Salonen, fiński kompozytor i dyrygent jest adoratorem i propagatorem muzyki Witolda Lutosławskiego. Nagrania II, III i IV Symfonii to reedycje, natomiast "I Symfonia" została nagrana przez niego po raz pierwszy specjalnie na tę okazję. Esa-Pekka Salonen nie poprzestanie na zestawie płyt zawierających komplet Symfonii Lutosławskiego. W trakcie trwania Roku Lutosławskiego będzie dyrygował jego utworami w wielu różnych krajach na całym świecie. "IV Symfonia" rozbrzmi w salach koncertowych Tokio (7 lutego), Warszawy (13 marca) i Londynu (21 marca). Dyrygent współpracował z polskim kompozytorem osobiście, opowiadał o tym na konferencji prasowej

"Wręczono mu złoty medal Stockholm Philharmonic Society, ja również miałem okazję tam przebywać w tym samym czasie. Poszedłem na koncert, a on: 'Esa-Pekka, wiesz, że mam dyrygować w lutym w Los Angeles i chciałbym zmienić program. Czy myślisz, że to byłoby możliwe?' Odpowiedziałem: 'Oczywiście, nie ma problemu, co chciałbyś zmienić?' Na co on powiedział: 'Wiesz, bo właśnie skończyłem nową symfonię i pomyślałem, że dałbym ją tobie, twojej orkiestrze.' A ja: 'to przecież "IV Symfonia" na którą świat wyczekiwał dziesięć lat'".

Premiera każdej kolejnej Symfonii Lutosławskiego wzbudzała duże poruszenie w świecie muzyki. Prace nad "I Symfonią" rozpoczął jeszcze przed II wojną światową, jej prawykonanie odbyło się w 1948 roku w Katowicach. Wykonała ją Orkiestra Polskiego Radia pod dyrekcją Grzegorza Fitelberga – wielkiego propagatora muzyki nowej w Polsce, który wielokrotnie jako pierwszy kierował wykonaniami utworów polskich kompozytorów i wspierał ich twórczość. Współpracował między innymi z Karolem Szymanowskim, Mieczysławem Karłowiczem i Grażyną Bacewicz. Rok później w Łagowie Lubelskim odbyła się konferencja kompozytorów i muzykologów, na której oficjalnie zainaugurowano okres socrealizmu w polskiej muzyce. W tym samym roku wykonano "I Symfonię" na koncercie inauguracyjnym Konkursu Chopinowskiego – wtedy kompozycja została potępiona jako formalistyczna. Lutosławski wspominał, że wiceminister kultury w ówczesnym rządzie powiedział: "takiego kompozytora jak Lutosławski należy wrzucić pod tramwaj".

"II Symfonia" powstała prawie 20 lat później, składała się z dwóch części. Pierwsza została wykonana w 1966 roku w Hamburgu, dyrygował nią francuski kompozytor Pierre Boulez, który już wtedy odgrywał ważną rolę w muzyce współczesnej. Rok później w Katowicach całość symfonii wykonała Wielka Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, w 1968 roku utwór został nagrodzony pierwszą lokatą na paryskiej Międzynarodowej Trybunie Kompozytorów UNESCO w Paryżu.

"II Symfonia" jest ciekawym przykładem formy dwuczęściowej, którą Lutosławski rozwijał także w innych utworach, między innymi w "Livre pour orchestre", "Kwartet smyczkowy". Część pierwsza jest "angażująca", druga "spełniająca", obydwie części nie są rozdzielone żadną pauzą. "Ostatnie zdanie należące do pierwszej części jeszcze rozbrzmiewa, gdy druga część już się rozpoczęła – pisze Lutosławski –  w ten sposób utwór stanowi nierozdzielną całość". Witold Lutosławski nie był zadowolony z efektów pracy nad "I Symfonią", twierdził, że używając takiego języka muzycznego nie dojdzie do takich rozwiązań jakich pragnie. "II Symfonię" uznał z kolei za utwór zbyt agresywny. Tempo utworu stopniowo wzrasta, a kulminacyjne momenty ad libitum angażują całą orkiestrę – potęguje to poczucie gwałtowności.

"III Symfonia" powstała w 1983 roku na zamówienie Chicago Symphony Orchestra. Pisząc ten utwór Lutosławski pragnął, żeby zawierała same treści muzyczne i była pozbawiona wszelkiego wydźwięku pozaestetycznego. Kompozytor uważał Chicago Symphony Orchestra za jeden z najlepszych zespołów świata, o niepowtarzalnym brzmieniu – dzięki temu mógł mieć pewność, że wykonawcy zagrają to, co rzeczywiście zamieści w partyturze. Problemy faktury, barwy czy organizacji wysokości są w przedostatniej Symfonii Lutosławskiego dopracowane do perfekcji. Andrzej Chłopecki mówił o "III Symfonii" jako o utworze kulminacyjnym dla twórczości Lutosławskiego. "Z niezwykłą dobitnością manifestuje się w tej muzyce 'styl późny' Lutosławskiego, niejako 'styl po stylu', po stylu pełni i dojrzałości – pisał krytyk – mamy w tej muzyce bowiem wszystkie główne strategie wykształcone przez kompozytora od czasu 'Muzyki żałobnej' po 'Mi-parti' i 'Novelette', stosowane są one jednak w wymiarze niejako 'wyciszanym' i 'łagodzonym'.

"IV Symfonię" Witold Lutosławski napisał w 1992 roku, po raz pierwszy wykonano ją 5 lutego 1993 roku w Los Angeles na koncercie połączonym z obchodami jego urodzin. Ostatnia Symfonia stanowi syntezę rozwoju języka muzycznego kompozytora, który żadnego z elementów swojej dźwiękowej przeszłości gwałtownie nie przerywał. Doprowadzał typowe dla siebie środki wyrazu do ostateczności – Andrzej Chłopecki mówił, że "IV Symfonia" jest pożegnaniem kompozytora z modernizmem, który emanował na całą jego twórczość.

''Po raz pierwsze wydane jako jedna całość, są wspaniałym prezentem na przypadającą w tym roku setną rocznicę Roku Lutosławskiego - pisał w Guardianie Andrew Clement - widać tutaj najlepsze cechy, które przejawia Salonen jako dyrygent. Słychać to w dbałości jaką przykłada do balansowania pomiędzy neoklasycystycznymi fakturami ''I Symfonii'' (...), w sposobie, w jaki spójnie integruje część aleatoryczną z dokładnie zanotowanymi pasażami Drugiej, czy w tym jak rześko powołuje do życia nienagannie uszyte powierzchnie Trzeciej i Czwartej Symfonii''.

Amerykański magazyn internetowy The Art Fuse podkreśla kulturowe i społeczne znaczenie muzyki Lutosławskiego: ''Znać muzykę Lutosławskiego to znaczy doświadczyć XX wieku w postaci, w której rozwinął się w Europie Wschodniej. To przeczy myśli, według której, muzyka współczesna może powstawać w oderwaniu od doświadczeń świata rzeczywistego, i że to oderwanie czyni ją autentyczną''. Seth Collar Walls na portalu nowojorskiej stacji radiowej WXQR, zajmującej się muzyką klasyczną porównał wydanie symfonii Lutosławskiego pod batutą Salonena do wcześniejszych, dyrygowanych przez Antoniego Wita i Edwarda Gardnera:

''Poprzednie wydania posiadały ''mocne momenty'', ale równocześnie były to zestawy o wiele bardziej rozbudowane, zawierające inne utwory symfoniczne Lutosławskiego. Dla zachowania spójności – zarówno instrumentalnej przejrzystości, jak i dla zachowania podniecenia i napięcia – Salonenowski zestaw jest najbardziej wydajnym (i opłacalnym) sposobem, żeby poznać jak bardzo godna uwagi jest twórczość Lutosławskiego''.
 

Esa-Pekka Salonen urodził się w 1958 roku, jest cenionym dyrygentem i kompozytorem. Najważniejsze utwory, które skomponował to "...auf den ersten blick und ohne zu wissen..." nawiązujące do "Procesu" Kafki, "Floof" oparte na tekstach Stanisława Lema i "L.A. Variations". Do jego największych osiągnięć dyrygenckich należy kierowanie takimi utworami jak "Haags Hakkûh" Louisa Andriessena, "IV Symfonią" Arvo Pärta i "Graal Theatre" Kaiji Saariaho.

Filip Lech

Tagi: witold lutosławskimuzyka współczesnarok lutosławskiegowydawnictwa culturepłyty

Facebook Twitter Reddit Share

Podobał Ci się nasz artykuł? English newsletter here

Zapisz się na newsletter

  • 0 subscribers
  • Zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. nr 101, poz.926)wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Instytut Adama Mickiewicza (IAM) z siedzibą w Warszawie (00-560), przy ul. Mokotowskiej 25. Podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikom przysługuje prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

  • Email Marketingby GetResponse

Zobacz także: